Reklama

God of War: Ragnarok - recenzja. Oto wielki hit 2022 roku!

Dla takich gier kupuje się PlayStation. Sony wypuściło kolejny przebój, który będziemy wspominać przez lata.

Można grać na Xboksie, można i na PlayStation (ja gram na obu) - to kwestia indywidualnego wyboru i nie ma co wchodzić w dyskusje o tym, która konsola jest lepsza. Jednak trudno nie zgodzić się z powszechną opinią, że PlayStation zdecydowanie wygrywa z Xboksem w pojedynku na exclusive'y. Microsoft zapowiadał, że w tej generacji będzie miał więcej asów w rękawie, ale Forza Horizon 5, Halo InfiniteMicrosoft Flight Simulator to wszystko, czym może się pochwalić.

Reklama

W tym czasie Sony wydało Demon's Souls, Returnal, Ratchet & Clank: Rift Apart, Gran Turismo 7, Horizon: Forbidden West czy "rimejki" The Last of Us: Part 1 oraz Uncharted: Kres Złodzieja. A teraz przypieczętowało swoją dominację, wydając God of War: Ragnarok. To jedna z najlepszych gier, w jakie grałem, i prawdziwy system seller.

God of War: Ragnarok opowiada ciąg dalszy historii z poprzedniej części. Kratos i Atreus kontynuują podróż przez Dziewięć Światów, szukając odpowiedzi na dręczące ich pytania. Syn boga wojny dorósł i na własną rękę próbuje odkryć, czym jest proroctwo Lokiego oraz jaka jest jego rola w Ragnaröku. Nie oznacza to jednak, że oddziela się od Kratosa. God of War: Ragnarok opowiada świetną historię, w której trudy ojcostwa i dorastanie dziecka stanowią istotny wątek. Jeden z wielu. Naprawdę wielu. God of War: Ragnarok przedstawia opowieść znacznie bardziej złożoną niż poprzedniczka.

Jak pewnie się domyślacie, pierwsze, co urzeka w God of War: Ragnarok, to szata wizualna. Gra rzeczywiście wygląda znakomicie (szczególnie w trybie jakościowym, ale musicie się w nim liczyć z 30 klatkami na sekundę). Co i rusz serwuje takie widoki, że nie sposób po prostu przebiec przez daną lokację. Wielokrotnie zatrzymywałem się na chwilę, aby podziwiać krajobraz. Krainy, które odwiedzamy tym razem, są jeszcze bardziej bajkowe niż poprzednio. Grając ze słuchawkami na uszach (wszak udźwiękowienie to kolejny olbrzymi atut nowego GoW-a), można przenieść się do innego, fantastycznego świata.

Jeśli polubiliście rozgrywkę z poprzedniego GoW-a, w God of War: Ragnarok poczujecie się jak w domu z ciepłym, przytulnym kominkiem i bujanym fotelem wypchanym po brzegi poduszkami. Gra wciąż stanowi mieszankę walki (znakomitej, znów opartej o wykorzystanie Lewiatana i Ostrzy Czasu, ale z poszerzonym wsparciem ze strony Atreusa), eksploracji oraz łamigłówek środowiskowych. Elementy te wymieszano w doskonałej proporcji, ale jeśli któryś wam nie odpowiada, zmodyfikujecie go w opcjach. Nie tylko zmienicie poziom trudności w starciach, ale też ułatwicie sobie fragmenty zręcznościowe. Ustawicie też automatyczne zbieranie przedmiotów - tylko tych podstawowych lub wszystkich. Santa Monica wykonało kilka ukłonów w stronę mniej doświadczonych graczy.

Przygotowało też kilka niespodzianek, o których niestety nie mogę wspomnieć. Gdybym to zrobił, zepsułbym wam zabawę. Ale bądźcie pewni, że podczas gry niejednokrotnie się zdziwicie i uśmiechniecie. Jeśli lubicie eksplorować i szukać znajdziek, God of War: Ragnarok ma dla was całą tonę miejsc i skrzyń do odkrycia.

Santa Monica poszło też nieco odważniej w kierunku gier RPG. GoW nie zmienił się w Wiedźmina czy Skyrima. Co to, to nie. Ale RPG-owych naleciałości jest sporo. Przedmiotów do zdobycia jest zatrzęsienie, podobnie jak różnego rodzaju modyfikatorów, które wpływają na statystyki Kratosa. Mnóstwo czasu można spędzić na samym konfigurowaniu ekwipunku.

Standardowo cały czas zdobywamy doświadczenie, które wykorzystujemy do odblokowania nowych umiejętności (naprawdę przydatnych skądinąd). Czeka na nas sporo misji pobocznych, wśród których zdarzają się questy dosyć miałkie, ale większość z nich jest świetna. God of War: Ragnarok przedstawia też kilka lokacji, w których pojawia się nieco więcej NPC-ów niż do tej pory.

God of War: Ragnarok to gra piękna, wciągająca po uszy, świetnie napisana i (nomen omen) zagrana, a jednocześnie bardzo obszerna. Ukończenie jej zajmie wam kilkadziesiąt godzin. Sam wątek główny około 25, ale jeśli zechcecie przerobić całą zawartość opcjonalną, wydłużycie ten czas nawet trzykrotnie.

Nie powiem, że God of War: Ragnarok to gra idealna. Można by od niej oczekiwać większego powiewu świeżości. Można by domagać się bardziej czytelnej mapy czy takich też ekranów ekwipunku. Można by chcieć jeszcze bardziej next-genowej oprawy (ta jest piękna, ale podejrzewam, że tytuły, które powstaną w przyszłości wyłącznie z myślą o PlayStation 5, wyraźnie przebiją to, co zaprezentowało Santa Monica).

Jednak lista zalet God of War: Ragnarok jest tak długa, że to, co napisałem powyżej, nie ma znaczenia. To jeden z najlepszych tytułów, z jakimi zetknąłem się w ostatnich latach. Nie zdziwię się, jeśli pod jego wpływem gracze zaczną wymieniać Xboksy Series X na PlayStation 5...

PS. Na koniec pewien minus, który nie dotyczy samej gry, lecz błędu popełnionego przez polski oddział Sony. Przez pomyłkę do sklepów trafiły kopie God of War: Ragnarok pozbawione polskiego dubbingu (swoją drogą, świetnego). Gdy piszę te słowa, został już rozwiązany za pomocą odpowiedniej aktualizacji, jednak ta pomyłka była rozczarowaniem dla wielu graczy, którzy zdecydowali się na edycję pudełkową, a nie cyfrową (która polski dubbing już zawiera).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama