Call of Duty: Warzone od momentu premiery przyciąga tłumy graczy. W ciągu pierwszej doby darmowego battle royala Infinity Ward odpaliło kilka milionów użytkowników, z kolei po około 10 dniach ów wynik wynosił 30 milionów osób. Oczywiście wśród tej grupy podobnie jak w każdej innej produkcji sieciowej znaleźli się oszuści.
Właśnie na tę grupę postanowił narzekać jeden z najpopularniejszych streamerów kojarzony głównie ze sceny Fortnite, Tyler "Ninja" Blevins. Jak twierdzi na cheaterów trafiał tak często, że był zmuszony do przejścia na kontroler, żeby ich uniknąć i to podczas turnieju. Ekipa Blevinsa wygrała trzeci tydzień w ramach Warzone Wednesday, za którego organizację odpowiada inny youtuber Keemstar.
Po wygranej Ninja postanowił wykorzystać chwilę, by odnieść się do całego problemu. "W trzech z pięciu meczów zginęliśmy trafiając na hakerów. Podczas jednej z sesji podłączyłem po raz pierwszy w CoD kontroler, aby trafić do pokoju bez oszustów" - powiedział Ninja. Okazuje się, że zestaw zakazanych narzędzi w przypadku Call of Duty: Warzone jest doprawdy szeroki i naprawdę sprawia duży kłopot uczciwym graczom, ponieważ hakerzy używają nie tylko najbardziej znanego aimbota odpowiadającego za autocelowanie, ale też narzędzia dającego postaci nieśmiertelność.
Co tam Ninja, Twitch ma teraz samego… Donalda Trumpa
Chciałoby się powiedzieć, patrzcie jak się robi nowoczesną kampanię wyborczą, bo swoim nowym ruchem amerykański prezydent zaskoczył wszystkich. Twitch może już przestać płakać po stracie ulubionego Ninja, który zdecydował się przejść do konkurencyjnego Mixera od Microsoftu, bo szeregi jego użytkowników zasiliła właśnie inna szycha. I to nie byle jaka, bo mowa o samym prezydencie Stanów Zjednoczonych, Donaldzie Trumpie, który właśnie zaliczył swój streamerski debiut w tym serwisie. Wszystko w ramach kampanii prezydenckiej 2020, która ma teraz szansę dotrzeć do zupełnie nowych odbiorców.






Co ciekawe w pewnej grze Blevins został zabity przez cheatera na lotnisku, który gonił go później po całej mapie, gdy ten wrócił z gułagu. Sami hakerzy nie zniknęli po zakończeniu turnieju, a próbowali trafiać na niego także podczas zwykłej rozgrywki streamowanej w internecie.Plaga oszustów pozwala zadać pytanie, czy deweloperzy działają w kierunku ich banicji? Otóż jak twierdzą oficjalnie — tak. Administratorzy od momentu premiery Warzone zbanowali permanentnie przeszło 50 tysięcy banów i zapewne w tej chwili ta liczba jest jeszcze większa.
Activision twierdzi, że zespół odpowiadający za wyłapywanie tego rodzaju użytkowników ma do dyspozycji specjalne narzędzia zaś każde zgłoszenie jest rozpatrywane indywidualne, żeby nie doszło do ewentualnej pomyłki. Wszystko to wygląda bardzo ładnie na papierze, ale jak widać problem występuje i to w całkiem sporej skali.
Marcin Jeżewski - ITHardware.pl









