Ogłoszenie nowych stawek celnych przez Trumpa odbiło się bardzo szerokim echem na wszystkich globalnych rynkach, wywołując przy tym ogrom emocji. Niektórzy ekonomiści nazywają tę sytuację bezprecedensową, wskazując, że mamy w istocie rzeczy do czynienia z szeroko zakrojoną wojną handlową.
Przypomnijmy, że administracja prezydenta USA zdecydowała się na wprowadzenie nowych określonych w procentach stawek celnych praktycznie na wszystkie kraje świata. Szczególnie newralgiczne dla branży technologicznej i gamingowej są taryfy narzucone na Chiny, Tajwan, Wietnam i Koreę Południową. To stamtąd importowana jest znaczna większość sprzętu elektronicznego, komponentów komputerowych czy też konsol.
Dziennik ekonomiczny Nikkei Asia wskazuje, że konsole do gier, które produkowane są w Chinach, mogą być objęte łączną stawką celną na poziomie 145%. Analitycy twierdzą, że w rzeczywistości konsola Nintendo Switch 2 może nie kosztować 449,99 dolarów, jak pierwotnie mówiono, a znacznie więcej - przez nowy model polityki handlowej.
Nikkei Asia podało też, że next-genowy Switch ma być produkowany również w Wietnamie, w kraju, na który nałożono bardzo agresywne stawki 46% (przykładowo Tajwan - 32%, Wielka Brytania - 10%). Warto w tym miejscu dodać, iż Nintendo wstrzymało przedsprzedaż swoich nowych konsol w USA i w Kanadzie, by dokonać lepszego rekonesansu aktualnej polityki gospodarczej. Nie wpłynie to jednak na datę premiery urządzenia zaplanowaną na 5 czerwca.
Switch 2 to nie jedyna konsola, która może doczekać się drożyzny. W wielu europejskich krajach podrożała już chociażby konsola PlayStation 5 od Sony, która również produkowana jest w Chinach. Niestety drożej zapłacić muszą także klienci w Polsce.










