A to właśnie ta konsola 42 lata temu zapoczątkowała dominację Nintendo na rynku elektronicznej rozrywki. Prosta, ale przemyślana konstrukcja, możliwość wymiany kartridżów z grami oraz intuicyjny sposób użytkowania - to wszystko uczyniło z konsoli japońskiego koncernu niekwestionowanego zwycięzcę. Początkowo oferowała jedynie trzy tytuły - Donkey Konga, Donkey Konga Juniora i Popeye’a, ale w zupełności wystarczyło, by podbić serca graczy. Pomimo technicznych potknięć pierwszych egzemplarzy, już pod koniec 1984 roku sprzedaż w Japonii przekroczyła 2,5 miliona egzemplarzy. Jak się okazało - był to dopiero początek globalnej ekspansji.
Spis treści:
- Z Kioto na światowe salony
- Złota era gier
- Historia sukcesu Nintendo
- Wiecznie żywy duch Famicomu
Z Kioto na światowe salony
W 1985 roku Famicom, po drobnych modyfikacjach, wkroczył na rynek amerykański, ale pod zmienioną nazwą, jako Nintendo , otwiera się w nowym oknieEntertainment System (NES). Jego obecność okazała się zbawieniem dla zachodniego rynku gier wideo, który po zapaści z 1983 roku potrzebował zdecydowanego odbicia. NES nie tylko zaoferował nadzieję dla fanów elektronicznej rozrywki - stał się także nowym fundamentem całej branży.
I słowa dotrzymał - produkcję systemu w Japonii zakończono dopiero 25 września 2003 roku (osiem lat po zakończeniu produkcji NES-a w USA i Europie), co czyni tę konsolę jedną z najdłużej produkowanych w historii branży. Łączna sprzedaż Famicomu i NES-a osiągnęła imponujący poziom 61,91 milionów egzemplarzy na całym świecie, a liczba sprzedanych kartridżów przekroczyła 500 milionów sztuk.
Złota era gier
Na kartridżach Famicomu zapisane są początki największych marek w historii sektora gier. To właśnie na japońskiej platformie narodziły się wirtualne światy, które do dzisiaj z powodzeniem rozpalają wyobraźnię kolejnych pokoleń: Super Mario Bros., The Legend of Zelda, Metroid - a także tuziny hitów od zewnętrznych developerów (tzw. third party), jak Final Fantasy, Dragon Quest, Mega Man, Castlevania, czy Contra.
Nie sposób nie wspomnieć też o licencjonowanych produkcjach jak np. z serii Batman, czy gamingowych adaptacjach popularnych kreskówek, jak choćby Disneyowe "DuckTales" ("Kacze opowieści"). To właśnie na systemie Japończyków zaczęła się złota era, którą tak wiele osób wciąż wspomina z łezką w oku, i której zresztą ślady wciąż są widoczne w aktualnych produkcjach na Nintendo , otwiera się w nowym oknieSwitcha.
Historia sukcesu Nintendo
Jednak nie zawsze tak było. Możliwe, że nie wszyscy pamiętają, ale gry wideo nie były domeną Nintendo od samego początku działalności firmy - w XIX wieku firma zaczynała jako producent tradycyjnych japońskich kart Hanafuda. Na eksperymentach z właściwym kierunkiem biznesu Japończykom upłynęły całe dziesięciolecia, by wreszcie - właśnie dzięki Famicomowi - na dobre zadomowić się w świecie elektronicznej rozrywki. Okazało się, że było to tzw. strzał w dziesiątkę - aktualnie roczne przychody koncernu sięgają 6,1 miliardów dolarów, czyli aż 14 razy więcej niż w momencie wypuszczenia na rynek pierwszej konsoli.
Ludzie, którzy po raz pierwszy grali w nasze gry wtedy, dziś grają w nie ze swoimi dziećmi i wnukami
Wiecznie żywy duch Famicomu
Czerwono-biała obudowa Famicomu kryła w sobie coś więcej niż tylko elektronikę - była furtką do światów, które inspirowały wyobraźnię, rozwijały kreatywność i dawały radość kolejnym pokoleniom graczy. To coś więcej niż konsola, to swego rodzaju cyfrowy wehikuł czasu, który cały czas przypomina, że magia gier wcale nie tkwi wyłącznie w oprawie wizualnej, ale w emocjach, jakie potrafią wywoływać. I chociaż świat gier wideo pędzi z zawrotną prędkością, zmieniając się szybciej niż pogoda za oknem, to duch Famicomu pozostaje obecny w każdej kolejnej konsoli Nintendo, otwiera się w nowym oknie.











