Reklama

Diablo Immortal - wrażenia z rozgrywki. Jak się grało?

Diablo Immortal już jest. Na Androidzie, na iOS-ie i na PC. Czy warto zagrać? Cóż, zdania są podzielone.

2 czerwca Diablo Immortal zostało udostępnione wszystkim posiadaczom smartfonów i tabletów z Androidem oraz iOS-em, a także pecetowcom. Gra jest co prawda dostępna za darmo, ale wielu graczy obawia się, że niegrywalna bez wyciągania karty kredytowej z portfela. Już na wstępie uspokajam i zapewniam, że tak źle nie jest. Blizzard na każdym kroku zachęca do płacenia, ale mikrotransakcje naprawdę dokuczliwe stają się dopiero po jakimś czasie. A do tego momentu możemy bawić się w miarę swobodnie i czerpać z tego sporo przyjemności. Twórcy pochwycili bowiem umiejętnie ducha Diablo i spakowali go do mniejszej, smartfonowej formy.

Reklama

Diablo Immortal poziomem wykonania oraz stylem zabawy przypomina trzecią część serii w wersji konsolowej. Wystarczy połączyć smartfona z padem i w efekcie otrzymujemy klasycznego hack'n'slasha, w którym przemy przed siebie, wyrzynamy setki stworów, zbieramy coraz ciekawszy loot i rozwijamy naszą postać. Pomiędzy tym wszystkim jest fabuła, której ukończenie zajmuje według twórców około dwudziestu godzin. A w przyszłości gra ma być rozszerzana za sprawą różnego rodzaju dodatków.

Jednak już teraz jest w niej co robić. Także wtedy, gdy nie mamy ochoty sięgać po portfel. W gruncie rzeczy przez około dziesięć godzin da się bawić przy Diablo Immortal, nie wydając ani grosza. W porządku, po ukończeniu samouczka warto kupić pakiet początkującego za 4,99 zł, ale to chyba jedyny wydatek, który nie tylko warto, ale wręcz wypada ponieść. Przyznacie, że to niedużo. O wiele mniej, niż trzeba zapłacić za Diablo 2: Resurrected czy Diablo 3, niezależnie od wersji. A przyjemności smartfonowych Diablo dostarcza niewiele mniej od nich. O ile w ogóle.

A co po wspomnianych dziesięciu godzinach? Grind zaczyna się coraz śmielej rozpychać i staje się dokuczliwy. Gra wymaga od nas na przykład mozolnego zbierania surowców, aby móc stworzyć cokolwiek sensownego w ramach dostępnego systemu craftingu. Po lepsze przedmioty możemy udawać się do Szczelin, czyli jaskiń wypełnionych zarówno stworami, jak i lootem. Jednak aby sobie w nich poradzić, trzeba odpowiednio się przygotować. I trudno to zrobić, nie wydając pieniędzy na ulepszenia. W sklepie możemy nabyć nie tylko przedmioty kosmetyczne, ale także zestawy, platynę oraz wieczne kule, czyli podstawowy surowiec w Diablo Immortal. Gracze, którzy dotarli do końca fabuły, donoszą, że endgame to nachalna maszyna do wyciągania pieniędzy.

Trudno więc nie żywić do Diablo Immortal mieszanych uczuć. Z jednej strony to wciągający hack'n'slash, pod każdym względem wysokobudżetowy, dający sporo zabawy za darmo, ale z drugiej - miejscami nachalny, a miejscami wręcz bezczelny odkurzacz, który będzie wsysał miliony dolarów z kieszeni graczy na całym świecie (nie licząc Belgii i Holandii, gdzie gra została zakazana ze względu na występujące w niej lootboksy). Wyobraźcie sobie na przykład, że gdy zmienicie serwer, utracicie dostęp do kupionych wcześniej przedmiotów kosmetycznych. Jeśli chcecie je mieć dalej, musicie zapłacić drugi raz.

Takie rozwiązania wyraźnie zniechęcają do zabawy w Diablo Immortal i zachęcają do powrotu do starszych, "dużych" odsłon serii. Jednak nie wyobrażam sobie, aby którykolwiek jej miłośnik przeszedł obok nowej produkcji obojętnie. Tę grę wręcz wypada pobrać i wyrobić sobie na jej temat własne zdanie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy