The Dark Eye: Klątwa Wron

Lubimy niemieckie samochody, niemiecką bratwurst i niemieckie piwo. A teraz mamy powód do tego, by polubić także niemieckie przygodówki.

The Dark Eye: Klątwa Wron to niecodzienne połączenie. Studio Daedalic Entertainment przygotowało przygodówkę w stylu klasycznych point & click, osadzoną w realiach znanych zarówno z papierowej gry fabularnej, jak i z komputerowych "erpegów" - Realms of Arcania oraz Drakensang. To, co do tej pory oglądaliśmy w Drakensang z hack'n'slashowej perspektywy, teraz przeżywamy z bliższego, rysunkowego ujęcia. Przyznacie, że to dość ciekawe podejście do sprawy.

W The Dark Eye: Klątwa Wron przenosimy się na znany z Realms of Arcania oraz Drakensang kontynent Arcania, zamieszkały przez rasy typowe dla krain fantasy - elfy, krasnoludy, orków etc. Nie jest to jednak bajkowe miejsce, tryskające pastelowymi kolorami. Niemcy przedstawili nam świat bardziej słowiański, wyraźnie inspirowany średniowieczem, czyli jednym z mroczniejszych okresów w historii. Jest więc w grze nostalgia i smutek, na szczęście jest też trochę radości i co nieco z baśni (nie bajki). Ciekawe, choć - trzeba przyznać - nieco "ciężkie" połączenie, zwłaszcza dla graczy przyzwyczajonych do lekkich, zabawnych przygodówek.

Reklama

Głównym bohaterem The Dark Eye: Klątwa Wron jest zaledwie 19-letni Geron, obdarzony niefortunną mocą niszczenia przedmiotów, któremu przepowiedziano, że zniszczy świat. Na szczęście podróżuje z nim także wróżka Nuri, która potrafi naprawić to, co tamten zepsuje, i powstrzymać go przed nieszczęsnym przeznaczeniem. Choć postacie te wywodzą się ze skrajnie różnych światów, los połączył silną więzią ich drogi. Historia Gerona i Nuriego - jak się już pewnie domyślacie - nie należy do łatwych, lekkich i przyjemnych. Scenarzyści The Dark Eye: Klątwa Wron przygotowali opowieść przygnębiającą, dramatyczną i wzruszającą.

Jest to fabuła ciekawa i zachęcająca do pokonywania kolejnych lokacji. Te zostały w pełni dopasowane do panującego w grze klimatu. W The Dark Eye: Klątwa Wron przemierzamy miejsca brudne, ponure i - ogólnie - niezbyt przyjemne w odbiorze. Z jednej strony mamy do czynienia z odskocznią od klasycznych, wesołych światów fantasy, ale z drugiej - po dłuższym przebywaniu w niektórych częściach Aventurii można by nabawić się stanów depresyjnych. Na szczęście w krainie zdarzają się także miejsca weselsze i bardziej kolorowe. Tak czy inaczej, podczas rozgrywki można zaspokoić potrzebę podziwiania tego, co ładne i estetyczne. Nawet te lokacje, które przedstawiono w bladej i ponurej kolorystyce, jednocześnie świetnie zaprojektowano, wypełniono cieszącymi oko szczegółami i zaprezentowano w wysokiej rozdzielczości. Oczywiście wszystkie narysowano ręcznie. Pięknie.

Nieco gorzej pokazano postacie. Te są może i nieźle narysowane, chodzą płynnie, ale podczas dialogów prezentują się koszmarnie. Zamiast płynnych animacji, zdecydowano się na "skokową" mimikę. Bohaterowie niestety takę kiepski brzmią. Za dobór aktorów do dubbingu ktoś powinien trafić na miesiąc do brudnego, mrocznego lochu. Wymawiane przez nich kwestie są sztuczne, pozbawione emocji. W ogóle strona audio jest piętą achillesową The Dark Eye: Klątwa Wron. Poza źle mówionymi dialogami należy wspomnieć także o prawie całkowitym braku muzyki.

Na szczęście dialogi zostały napisane znacznie lepiej niż zagrane. Rozmowy bohaterów są sensowne i przejrzyste. Nikt nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem, o co im chodzi. Podobnie jest z zagadkami, które przedstawiono w sposób logiczny i niepozostawiający wiele do życzenia. Łamigłówki w The Dark Eye: Klątwa Wron to raczej klasyka gatunku - to trzeba coś gdzieś wykorzystać, to coś z czymś połączyć, to rozwiązać jakieś zadanie "na logikę". Ale czy od tego typu gier należy wymagać innowacyjności? Chodzi chyba bardziej o powrót do przeszłości, prawda?

Jeśli wasza odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: "tak, o to właśnie chodzi!", koniecznie pójdzie do sklepu (albo zamówcie w internecie) po The Dark Eye: Klątwa Wron. Co prawda przygnębiający, ale ciekawy i nietypowy świat, wciągająca (też nietypowa) fabuła, prześlicznie zaprojektowane lokacje, dobrze napisane dialogi, logiczne zagadki, a to wszystko w polskiej wersji językowej, w cenie 39,90 zł. Czego chcieć więcej od przygodówki?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Daedalic Entertainment | Deep Silver
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama