Reklama

​Jak wyglądałby Super Mario w prawdziwym życiu? Oto odpowiedź

Kultowej postaci hydraulika spieszącego na ratunek uwięzionej przez złego smoka księżniczce raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Jednak to, co zobaczycie, może na zawsze zmienić postrzeganie tej platformówki...

W świecie gier występuje wiele dziwnych historii stworzenia danej postaci, sami fani wymyślają przeróżne teorie niezwiązane z prawdziwą genezą produkcji. Do tego dochodzi próba przeniesienia wirtualnej rzeczywistości do naszego realnego życia i niestety nie zawsze kończy się to dobrze. 

Można wręcz stwierdzić, że wśród odbiorców budzi to skrajne, często przeciwstawne do zamierzonych odczucia i w przypadku, gdy byli ogromnymi fanami danej gry, nagle pojawia się postać jak z horroru imitująca ulubionego bohatera i wprawia w zdegustowanie oraz lekkie przerażenie. Zostając w temacie tych odczuć.

Reklama

Super Mario jakiego nie znacie

Użytkownik Reddita "chef_simpson" wstawił zdjęcie z magazynu vintage, na którym znajduje się artykuł z ogromną fotografią ukazującą postacie z Mario Bros z tą różnicą, że wyglądają, jakby były wyjęte z horroru. Co gorsza, artykuł dotyczył przedstawienia o wdzięcznej nazwie "Super Mario Bros Ice-Capades", w którym Mario i postacie z nim powiązane tańczą na...lodzie. 

Oczy Mario i Luigiego są jak wyjęte z najgorszych koszmarów, księżniczka Peach patrzy z przerażeniem na zaistniałą sytuację, a to wszystko w zestawieniu ze słodko wyglądającymi pluszowymi Goombasami, może wprawić w osłupienie.

Super Mario Bros Ice-Capades był właściwie programem telewizyjnym, który został wyemitowany w 1989 roku z udziałem Jasona Batemana i Alyssy Milano. Fabuła nie była zbytnio zaawansowana, przedstawiała duet grający w Super Mario Bros. Nagle gra przestaje działać, kiedy do akcji wkracza złowieszczy Bowser i w tym momencie dalsza część opowieści zaczyna rozgrywać się na lodzie. Luigi, broniąc się przed atakami, używa czegoś na kształt miotacza ognia. Bowser następnie rozpoczyna własny atak, ale grupa dzieciaków przybywa z pomocą i przy użyciu narzędzi hydraulicznych pokonują Browsera i przywracają pokój w Królestwie Grzybów.

Trzeba przyznać, że lata osiemdziesiąte miały swój specyficzny klimat. Przedstawienie jak na tamte czasy było zrealizowane na naprawdę wysokim poziomie. Miejmy jednak nadzieję, że takie pomysły pozostaną następnym razem tylko na etapie planów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy