Gray Zone Warfare zachwyca graczy. Idealny konkurent Escape from Tarkov?

Trwają playtesty Gray Zone Warfare, nowej nadchodzącej na rynku strzelanki z gatunku PvPvE. Tytuł zachwyca nie tylko fantastyczną oprawą wizualną, ale także licznymi możliwościami i dużym potencjałem.

Gray Zone Warfare znajduje się póki co w fazie pre-alpha, więc wiele rzeczy w grze po prostu nie działa tak, jak powinno. W aktualnie trwających testach biorą udział streamerzy i twórcy treści działający w serwisach: Twitch, YouTube, Kick czy Facebook. Rzeczone testy trwają od 18 kwietnia.

Produkcja od studia MADFINGER Games cieszy się olbrzymim uznaniem i przyciąga spore rzesze oglądających. Poświadcza o tym fakt, że na Twitchu, w największym serwisie streamerskim, oglądana jest średnio przez 30 tys. widzów, którzy w szczycie na wszystkich transmisjach zagościli w liczbie przeszło 155 tys. osób.

Reklama

Czym jest Gray Zone Warfare?

To FPS z gatunku PvPvE bardzo mocno stawiający na rozgrywkę drużynową i kooperacyjną. Akcja w grze dzieje się na fikcyjnej wyspie w Azji Południo-Wschodniej mocno nasiąkniętej tropikalnym klimatem. Na tej wyspie rozegrało się bardzo dziwne i tajemnicze wydarzenie, które doprowadziło do tego, że obszar objęty został kwarantanną.

Wcielając się w członka jednej z wojskowych grup, naszym zadaniem jest eksploracja i wykonanie określonych misji na wyspie. Zróżnicowane zadania polegają np. na eliminacji naszych przeciwników, odzyskaniu ściśle tajnych dokumentów czy znalezieniu wartościowych przedmiotów.

Gray Zone Warfare wyróżnia się ogromną pod względem gabarytów i ekspansywności mapą. Mamy tutaj scenerię górską, łąkową i lesistą. W grze znajdziemy też mokradła, obozy, wioski z pełnym zabudowaniem czy typowo miejską architekturę z ulicami na czele. Teren potrafi zachwycić przede wszystkim swoim rozmiarem. Deweloperzy chwalą się, że fikcyjna Demokratyczna Republika Lemang stanowi aż 42m kwadratowe terenu.

Strzelanka posiada również kapitalną oprawę graficzną. Gra bazuje na fundamentach nowoczesnego silnika Unreal Engine 5, więc pod tym względem dopieszczona jest bardzo mocno. Twórcy zadbali o szczegółowość, a konkretne animacje potrafią oddać ducha walki i toczonej operacji wojskowej.

Oprócz tego wszystkiego Gray Zone Warfare mocno akcentuje mechaniki związane z realizmem. Gra korzysta z autentycznych modeli balistycznych, które mają wpływać na wspomniany realizm. FPS oferuje szeroki arsenał broni, które możemy dodatkowo dowolnie modyfikować dzięki specjalnym akcesoriom i częściom.

Co ciekawe, w strzelance spotkamy również ciekawie zaprojektowany system zdrowia. Po pierwsze, model obrażeń jest dosyć wiarygodny, możemy być np. ranni w konkretną część ciała, co da o sobie znać na polach walki. Po drugie deweloperzy zaimplementowali specjalne animacje leczenia np. bandażowania czy zażywania tabletek przeciwbólowych.

Błędy i przyszłość Gray Zone Warfare

Gray Zone Warfare, jak już wspomnieliśmy, znajduje się we wczesnej fazie rozwoju. Gra posiada sporo błędów i wybrakowana jest jeszcze w część warstwy fabularnej. Przykładowo czasami potrzebujemy opróżnić cały magazynek naszej broni, by rywal dopiero padł na ziemię.

Istotny jednak w tym wszystkim jest fakt, że deweloperzy tego FPS-a wsłuchują się w opinie społeczności graczy i starają się naprawić to, co wadliwe, przy okazji implementując nowości. Gray Zone Warfare może być wkrótce jednym z najciekawszych przedstawicieli gatunku strzelanek PvPvE, czy tzw. kategorii extraction shooter.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: FPS
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama