Reklama

Test monitora iiyama G-Master GB3466WQSU Red Eagle. Coś dla miłośników dużych rozmiarów

​Wygląda na to, że iiyama postanowiła odpowiedzieć na potrzeby graczy i wprowadziła właśnie do oferty swój pierwszy monitor VA z zakrzywionym panelem. Czy to dobry pomysł?

G-Master GB3466WQSU to 34-calowy sprzęt ze wsparciem dla FreeSync Premium Pro, czyli gwarantujący LFC (Low Framerate Compensation), eliminujący efekt rozrywania obrazu i przycięcia (stuttering), a także obsługujący szeroki zakres tonalny (certyfikat HDR400). Do tego dochodzą jeszcze zakrzywienie 1500R, panel o proporcjach 21:9 i rozdzielczości 3440x1440 pikseli (UWQHD), czas reakcji na poziomie 1 ms (MPRT) oraz odświeżanie 144 Hz, a należy też pamiętać o typowych zaletach matryc VA, czyli wysokim kontraście i głębokiej czerni. Wszystko to w atrakcyjnej cenie 2269 PLN, która w tej klasie jest wręcz bezkonkurencyjna - czyżby gamingowy ideał? Przekonajmy się.

Reklama

Zawartość zestawu i budowa zewnętrzna

Na początek od razu duży plus, bo iiyama dokłada do monitora praktycznie pełen zestaw kabli, jakich możemy potrzebować - dwie wersje przewodu zasilającego (europejski i angielski), DisplayPort, HDMI i USB. Niestety sam montaż urządzenia zajmuje kilka minut, bo najpierw musimy ramię monitora przykręcić do tylnego panelu za pomocą czterech śrubek z podkładkami, a następnie dokręcić podstawę, więc bez zaglądania do skrzynki narzędziowej się nie obejdzie. Kiedy jednak się z tym uporamy, wystarczy podłączyć przewody i gotowe. Wtedy możemy też lepiej przyjrzeć się konstrukcji, która nie różni się jednak zbytnio od typowej stylistyki G-Master, bo mówimy o nowoczesnej konstrukcji wykonanej z materiałów wysokiej jakości, z matrycą za szklaną taflą i całkiem cienkimi ramkami wokół wyświetlacza.

Tyle że tym razem mamy do czynienia z zakrzywioną konstrukcją, co od razu mocno rzuca się w oczy, szczególnie że panel mierzy 34 cale, a jego zakrzywienie jest większe od typowego, bo wynosi 1500R. Niestety nie możemy za to za bardzo poszaleć w zakresie regulacji monitora, bo podstawa umożliwia tylko pochylenie (20° w górę i 5° w dół) i regulację wysokości (w zakresie 110 mm). Jeśli będzie nam to mocno przeszkadzać, zawsze pozostaje opcja wymiany ramienia na inne zgodne ze standardem VESA 100. Jeśli zaś chodzi o złącza, to monitor oferuje dwa wejścia HDMI 2.0, dwa DisplayPort 1.2, złącze słuchawkowe i koncentrator z dwoma USB 3.0, w tym jednym z opcją szybkiego ładowania (oznaczone żółtym kolorem). Na plus zaliczyć trzeba też obecność przyzwoitych głośników (5 W), które przydają się podczas codziennej obsługi GB3461WQSU.

OSD

Do sterowania menu ekranowym używamy tym razem pięciokierunkowego dżojstika, który znacznie ułatwia nawigację. Do jego zawartości też trudno się przyczepić, bo znaleźć możemy tu wszystkie niezbędne funkcjonalności, a nie zabrakło również predefiniowanych trybów obrazu (I-Style Mode), tych dedykowanych grafikom (choćby sRGB) oraz profili przeznaczonych do konkretnych gatunków gier. Co więcej, iiyama zadbała nie tylko o nastawy podstawowe jak jasność, kontrast, temperatura barwowa czy gamma lokalna, ale także korektor czerni, "dopalacz" Overdrive, tryb stroboskopowego podświetlenia (MRB) i trzy sloty zapisu ustawień spersonalizowanych, więc prawie wszystko jest. A czemu prawie? Bo ten gamingowy monitor wciąż nie ma takich opcji dla graczy, jak celownik naekranowy, licznik klatek czy timer.

Kolory i kontrast

Testy rozpoczynamy od kolorymetrycznej weryfikacji zastosowanej matrycy, czyli panelu VA zdolnego do 10-bitowego przetwarzania kolorów (8 bit + FCR). Wyniki są bardzo obiecujące i pokazują wysokie pokrycie popularnych standardów przestrzeni kolorów. I tak, GB3466WQSU zanotował 99,3% pokrycie dla gamutu sRGB, przy całkowitej objętości równej 133,7%, możemy też liczyć na pokrycie 86,5% gamutu Adobe RGB przy objętości 92,1% oraz odpowiednio 86% i 94,7% dla standardu DCI P3.

Jeżeli zaś chodzi o kontrast, to przy jasności 350,4 cd/m2 dla bieli i 0,0993 cd/m2 dla czerni dostajemy wynik 3528,2:1, czyli bardzo dobry i wyższy od deklarowanego 3000:1. Temperatura bieli jest jednak wyraźnie ochłodzona, bo wynikowi 7585 K daleko do neutralnego poziomu 6500 K. Małe rozczarowanie przychodzi też w zakresie błędu Delta E, który wynosi 3,58, podczas gdy za dobre wyniki uznaje się wartości poniżej 3,00, a przebieg gammy lokalnej również pozostawia sporo do życzenia. Na szczęście monitor jest dość podatny na kalibrację i profilowanie, co pozwala uporać się z większością jego wad w zakresie odwzorowania kolorów. Jeżeli zaś chodzi o deklarowane HDR, to mamy do czynienia z najbardziej podstawową obsługą tego standardu (VESA DisplayHDR 400), więc efekty są naprawdę delikatne i raczej trudne do odnotowania.

Kąty widzenia i podświetlenie

Wyświetlacze VA przy odchyleniu przeważnie nie przekłamują kolorów, ale tracą kontrast i dokładnie tak jest w przypadku GB3466WQSU. Chociaż należy zaznaczyć, że w przypadku rozgrywki jednoosobowej, a chyba tylko taka wchodzi w grę przy zakrzywionym panelu, GB3466WQSU nie będzie sprawiał problemów, bo do ok. 55 stopni nie odczujemy żadnego dyskomfortu w żadnej z płaszczyzn i dopiero przy większym odchyleniu czerń zaczyna tracić głębię.

Monitor korzysta z podświetlenia W-LED, które zasilane jest w modelu Flicker-free, czyli przetwornicą prądu stałego. Oznacza to, że nie musimy obawiać się migotania obrazu, co potwierdza weryfikacja poprzez nagranie kamerą smartfona w 960 kl./s. Alternatywnie możemy skorzystać z trybu redukcji rozmycia w ruchu MRB, czyli strobingu, który polega na naprzemiennym wygaszaniu i zapalaniu się diod w celu poprawy ostrości ruchomego obrazu, ale korzystanie z niego ogranicza nas do jasności na poziomie maksymalnie 333 nitów. Maksymalna jasność jest jednak fenomenalna i wynosi 461 nitów i szkoda, że przy minimalnej nie jest równie dobrze, bo nocne marki mogą narzekać na aż 90 nitów.

Input lag

G-Master GB3466WQSU Red Eagle to monitor gamingowy skierowany do wymagających użytkowników, więc input lag to jeden z podstawowych parametrów, bo zbyt duże opóźnienia sygnału mogą niekorzystnie wpływać na osiągnięcia. Za najszybsze pod tym względem uznaje się panele TN i matryce VA zazwyczaj notują słabsze wyniki, ale w tym konkretnym przypadku opóźnienia nie powinny być wybitnie odczuwalne, chociaż monitor wychodzi nieco poza budżet na ramkę, która dla 144 Hz wynosi 6,9 ms - na dziesięć przeprowadzonych prób 7 razy zamknął się w 10 ms.

Gry (144 Hz / MRB / FreeSync)

Dochodzimy w końcu do kwestii ostrości obrazu w ruchu, która w przypadku dynamicznych gier ma niebagatelne znaczenie, a jak wiadomo nie jest to mocna strona matryc VA. Ta w GB3466WQSU oferuje wprawdzie bardzo wysoką częstotliwość odświeżania 144 Hz, co daje nadzieję na dobre wyniki w tym zakresie, ale nie jest to pewniak, bo co z tego, że obrazów na ekranie są setki, skoro ich ostrość pozostawia wiele do życzenia. I nie oszukujmy się, pod względem czasu reakcji nie jest tu idealnie, ale do dyspozycji mamy narzędzia, które znacznie poprawiają sytuację. Pierwszym jest standardowy dopalacz (overdrive), który oferuje 5 poziomów ustawień (od -2 do +2). Alternatywą jest tryb stroboskopowego podświetlenia MRB, który poprawia ostrość ruchomego obrazu, ponieważ podświetlenie miga wraz z obrazami pojawiającymi się na ekranie. I tutaj iiyama zasługuje na pochwały, ponieważ w większości monitorów jest on praktycznie bezużyteczny, bo mocno wpływa na obniżenie jasności obrazu. W przypadku GB3466WQSU mamy jednak 5-stopniową regulację, która umożliwia precyzyjne dopasowanie tych parametrów.

Tyle że aktywne MRB pozbawia nas możliwości korzystania z FreeSync, a iiyama postawiła tu na technikę w wersji Premium Pro. Synchronizacja odświeżania działa w zakresie od 48 do 144 Hz i trochę szkoda, że dolny próg nie znajduje się nieco niżej, ale tu do akcji wkracza technika kompensacji spadków płynności (LFC), która niweluje ten problem i poprawia płynność działania monitora poniżej dolnego progu poprzez duplikowanie klatek, kiedy ich liczba spada poniżej minimum dla FreeSync. Na koniec jeszcze krótka informacja o poborze energii - maksymalne zużycie jest wysokie i wynosi 45,2 W, ale można się było tego spodziewać przy tak dużym monitorze, a w stanie czuwania urządzenia uzyskuje wynik 0,5 W.

Podsumowując, G-Master GB3466WQSU Red Eagle to kolejna udana konstrukcja marki iiyama, która ma wprawdzie swoje problemy, ale w ogólnym rozrachunku przypadnie do gustu wielu graczom. Bo choć matryce VA nieco odstają od IPSów czasem reakcji, kątami widzenia czy kolorami, to jednocześnie wygrywają z nimi na innych polach, jak głęboka czerń czy wysoki kontrast. Tu mamy jeszcze na dodatek duży panel typu curved, który przy tym rozmiarze, zakrzywieniu i proporcjach daje realne korzyści. Co więcej, monitor należy pochwalić za szerokie pokrycie popularnych standardów przestrzeni kolorów i świetną jasność maksymalną, a do tego atrakcyjną cenę 2269 PLN, która wyraźnie wyróżnia monitor na tle konkurencji.

Zapraszamy do sprawdzenia rozszerzonej wersji recenzji na wortalu ITHardware.pl, gdzie znajdziecie więcej wyników, a także bardziej zaawansowane podejście do tematu, którym rozwiejemy (mamy nadzieję) wszelkie potencjalne wątpliwości. Zapraszamy również do komentowania, nasi redaktorzy z chęcią podejmą dyskusję i pomogą w wypadku pytań.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy