Reklama

PlayStation 4K to w rzeczywistości konsola Sony Neo?

Światło dzienne ujrzały kolejne doniesienia na temat ulepszonej konsoli Japończyków. Wygląda na to, że poznamy ją jeszcze przez debiutem PlayStation VR.

W pierwszych przeciekach nazywano ją PlayStation 4.5 lub 4K, ale okazało się właśnie że prawdziwa nazwa kodowa nowej konsoli Sony to NEO. A poza tym poznaliśmy jej specyfikację!

Oficjalna prezentacja ma mieć miejsce przed premierą PlayStation VR (planowana na wrzesień), a do sklepów trafi jeszcze w tym roku. Zresztą być może w tym samym czasie, co gogle - miałoby to o tyle sens, że przecież wirtualna rzeczywistość wymaga znacznie większej mocy obliczeniowej, niż zwykłe gry.

Nie powinno więc dziwić, że to właśnie na mocy obliczeniowej CPU i GPU się skupiono. Najwięcej zyska to ostatnie. Nawet pomijając ewentualne ulepszenia architektury (bo o nich póki co nic nie wiadomo), nowe GPU będzie ponad dwukrotnie mocniejsze, niż jednostka znana z PS4! Nieco szybszy będzie również CPU, choć w tym wypadku zmienić ma się jedynie częstotliwość, co da przyrost wydajności rzędu 30%.

Reklama

Szybsza będzie również pamięć RAM, choć nadal będzie jej 8 GB, w kościach GDDR5. Niezmieniony pozostanie natomiast interfejs dysku twardego, nie ma się więc co nastawiać na SSD-ka, nawet wykorzystywanego w roli szybkiej pamięci podręcznej. Biorąc pod uwagę fakt, że w PS4 zamiana HDD na SSD zmniejsza czasy ładowania się etapów zazwyczaj tylko o kilka procent - nie ma to większego znaczenia.

Co to wszystko oznacza w przypadku gier? Wbrew nieoficjalnym nazwom nie ma się co nastawiać na granie w 4K - póki co nie pozwalają na to nawet najmocniejsze dostępne GPU. Oczywiście o ile mówimy nie o prostych indykach, a dużych tytułach z pełną detali grafiką i 60 fpsach. Skąd więc to całe 4K?

PlayStation NEO poradzi sobie bowiem z wyświetlaniem w tej rozdzielczości nie tylko zdjęć i filmów, jak PS4, ale także grafiki 3D. To że w większości będzie ona skalowana, nie ma większego znaczenia - to przecież obecnie bardzo popularna praktyka w przypadku Full HD, a świat się od tego nie zawalił.

A co z PlayStation 4? Wszystko wskazuje na to, że nadal będzie sprzedawana. Ba, będzie miała dostęp dokładnie do tych samych tytułów, co NEO, a gracze z PS4 i PS NEO będą mogli ze sobą grać w multi. Sony nie dopuści bowiem do sprzedaży żadnej gry, która miałaby problemy na PlayStation 4 lub robiłaby fochy w trybach sieciowych. Z drugiej strony każdy nowy tytuł, który pojawi się w sprzedaży we wrześniu lub później, będzie musiał oferować tryb NEO, wykorzystujący moc obliczeniową nowej konsoli.

Co ciekawe, priorytetem jest jednak nie zwiększenie rozdzielczości czy jakości grafiki, a płynność, która nie może być w żadnym wypadku niższa, niż w trybie PS4. Co oznacza, że w końcu standardem stanie się granie na konsolach w Full HD przy 60 fpsach. Bo to załatwi samo szybsze GPU, nie trzeba przygotowywać ani tekstur w większej rozdzielczości, ani bardziej szczegółowych modeli. A jeśli zostanie mocy obliczeniowej, dołoży się lepszy model oświetlenia, który i tak zazwyczaj powstaje na potrzeby wersji pecetowej.

I jeszcze jedno. Według przecieków PlayStation NEO ma kosztować tyle samo, co obecnie PlayStation 4, czyli 400 dolarów (a u nas - 1500 zł). A że poprzednia wersja nadal pozostanie w sprzedaży, należy spodziewać się sporej obniżki, najpewniej o 100 dolarów, czyli na nasze do około 1100 zł. I jeszcze specyfikacja:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje