Nietolerancja sprzętu
Po tym dość dziwnym i niejasnym wstępie przejdę od razu do konkretów, aby kompletnie nie zniekształcić obrazu tej recenzji. Zacznijmy najpierw od początku. Gra dzieli się na dwa tryby. Ich nazwy to kolejno - Story i Freeplay. Ich różnice w konstrukcji i rodzaju poszczególnych zadań jest naprawdę kosmetyczna i tak po prawdzie mogłyby spokojnie stanowić jednolitą całość.

W drugiej części "The Sims" nie uraczymy czegoś takiego jak typowa misja w stylu "zrób to", "pójdź tam". Teraz wszystko zależy do tego, jaką kierujemy postacią. Bo np. taki flirciarz zostanie zadowolony tylko poprzez kolejne atrakcyjne znajomości. Trzeba dbać o wygląd domu, organizować balangi, często wychodzić i zapoznawać go z miłymi Panami. W ten sposób zdobywamy kolejne punkty aspiracji, a to odblokowuje kolejne możliwości. Nowe lokacje do zwiedzenia, kolejne przedmioty do przechwycenia itd.









