Rosyjscy subskrybenci pozywają Netflixa
Do moskiewskiego sądu został wniesiony pozew zbiorowy w imieniu abonentów Netflixa. Cała sprawa ma związek z sankcjami, jakie kraje zachodnie nakładają na Rosję z powodu ataku na Ukrainę.
Kolejne marki i koncerny dołączają do światowych liderów, nakładając na Rosję coraz bardziej dotkliwe sankcje. Wszystkie te działania mają na celu zmuszenie Rosji do zaprzestania atakowania Ukrainy i wycofania wojsk z zaatakowanego przez rosyjską armię terytorium.
Jedną z firm, która dość wcześnie dołączyła do nakładania sankcji, był Netflix. Usługa streamingowa jest tymczasowo wyłączona w całej Rosji. Platforma wycofała jednocześnie wszystkie rosyjskie produkcje filmowe i serialowe.
Co ciekawe - to nie pierwszy raz, gdy Netflix ma problemy z prawem na terytorium Rosji. Jakiś czas temu firma odmówiła nadawania 20 niekodowanych rosyjskich kanałów telewizyjnych, mimo że prawo w Rosji nakłada na Netflix taki obowiązek. Platforma nie zdecydowała się go przestrzegać z powodu propagandowych treści, które pojawiają się w programach państwowych.
Pozew zbiorowy w imieniu subskrybentów został przygotowany przez kancelarię Chernyshov, Lukoyanov & Partners i złożony w jednym z moskiewskich sądów. W oświadczeniu firma prawnicza napisała: "Powodem pozwu było naruszenie praw rosyjskich użytkowników z powodu jednostronnej odmowy świadczenia usług przez Netflix w Rosji". Kancelaria domaga się dla swoich mocodawców odszkodowania w wysokości 60 milionów rubli.
Netflix pojawił się w Rosji dopiero w 2016 roku i subskrybuje go mniej niż milion subskrybentów. Firma już wcześniej odniosła się do sprawy, pisząc, iż biorąc pod uwagę okoliczności, jakie mają miejsce w Ukrainie, firma zdecydowała się na zawieszenie usługi w Rosji.
Wśród rosyjskich projektów, które ostatnio były realizowane we współpracy z Netflixem, wymienić należy adaptację powieści Anna Karenina "Anna K" oraz kryminał noir "Zato". Zamiast tego Netflix za darmo opublikował na YouTube film "Zima w ogniu: Ukraińska walka o wolność".