Reklama

Gameplay z Microsoft Flight Simulator prezentuje realistyczne widoki

​Nvidia wspiera prace nad Microsoft Flight Simulator. Pod koniec ubiegłego roku na Twitterze opublikowano więc filmik, który prezentuje wybitnie realistycznie prezentujące się krajobrazy, które zobaczymy w grze. Realistyczne, ponieważ generowane na podstawie zdjęć satelitarnych.

W przeszłości wiele mówiło się o możliwościach, jakie w grach wideo zaoferują serwery "w chmurze" i wydaje się, że dopiero MFS będzie pierwszą produkcją, który wykorzysta ogromne możliwości obliczeniowe w interesujący sposób, który faktycznie wpłynie korzystnie na rozgrywkę.

To właśnie dzięki rozbudowanej architekturze serwerów na całym świecie Microsoft może zaoferować wierną symulację całego świata, z wszystkimi miastami, a także najważniejszymi punktami charakterystycznymi z całego globu, realną porą dnia czy aktualną pogodą.

Reklama

W ostatnim materiale wideo twórca podał przykład lotu: od Mount Everest do rodzinnego domu i z powrotem. Jak można się domyślać, tak wierne odtworzenie globu nie było łatwe i deweloperzy przetworzyli w tym celu aż 2 petabity danych (jeden petabit to tysiąc terabitów danych).

To przekłada się na dwa miliony miast, 45 tysięcy lotnisk, a także każdą drogę i każdą górę na naszej planecie. Możliwe będzie więc latanie według zasad VFR, czyli bez cyfrowych przyrządów nawigacyjnych, bazując tylko i wyłącznie na rozpoznawaniu charakterystycznych punktów na ziemi.

Oczywiście gracze nie będą musieli pobierać całego świata, by pograć w Microsoft Flight Simulator 2020. Tu do akcji wkroczą właśnie serwery Microsoftu, płynnie ładujące dane na temat wybranej trasy przelotu.

Co interesujące, pozwoli to doczytać także niespotykany wręcz przy tej skali poziom szczegółów. Deweloperzy mówią o konkretnym rozmieszczeniu drzew czy nawet... kolorach dachów. Wszystko to oczywiście na bazie istniejących zdjęć lotniczych oraz satelitarnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje