Dragon Ball Daima: Pożegnanie mistrza Toriyamy w hicie Netflixa
1 marca 2025 roku, dokładnie w rocznicę śmierci Akiry Toriyamy, zakończyła się ostatnia odsłona jego kultowego uniwersum - "Dragon Balla Daimy". To nie tylko koniec 20-odcinkowej serii, ale także symboliczne zamknięcie pewnego rozdziału w historii całego anime. To wyjątkowy, emocjonujący moment dla wszystkich miłośników twórczości autora, był to ostatni projekt, nad którym osobiście pracował twórca kultowych "Smoczych Kul".
Ostatni odcinek "Dragon Balla Daimy" nosił tytuł "Zenkai", co w języku japońskim oznacza dosłownie "ostatni raz". Jednak w uniwersum "Dragon Balla" ten termin odnosi się do unikalnej zdolności Saiyanów do zwiększenia mocy bojowych po odzyskaniu sił poświęconych na wycieńczającą walkę. "Zenkai" stało się swego rodzaju metaforą dla fanów - chociaż Toriyama odszedł, jego dzieło pozostaje żywe i nieustannie ewoluuje.
Premierę odcinka zaplanowano na 28 lutego o 23:40 czasu japońskiego, a zakończył się on tuż po północy 1 marca 2025 roku, symbolicznie zamykając cykl twórczości mistrza w rocznicę jego śmierci. Czy był to celowy gest Toei Animation? Nie ma na to oficjalnego potwierdzenia, ale dla fanów to jasne przesłanie - ostatni odcinek "Dragon Balla Daimy" to hołd dla jego twórcy.
Akira Toriyama zmarł 1 marca 2024 roku w wieku 68 lat. Powodem śmierci był krwiak podtwardówkowy - schorzenia powodujące silne uciski mózgu. Informacja o jego śmierci obiegła świat dopiero 8 marca, kiedy oficjalna strona marki Dragon Ball opublikowała komunikat:
Toriyama był nie tylko autorem "Dragon Balla", ale także projektantem postaci do serii gier RPG Dragon Quest czy kultowego Chrono Triggera. Jego dzieła na zawsze zmieniły popkulturę, a Goku stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii anime.
Prace nad "Dragon Ball Daimą" rozpoczęły się jeszcze za życia Toriyamy. Jak ujawnił producent, Akio Iyoku - jego zaangażowanie w projekt było ogromne.
Wśród najciekawszych postaci stworzonych przez Toriyamę specjalnie na potrzeby nowego serialu "Daima" znalazł się Sir Warp - przypominające złotą rybkę (jak zresztą nazwał go Goku) stworzenie latające po niebie niczym sterowiec, zdolne do podróży między wymiarami.
Finałowy odcinek był pełen dramatycznych pojedynków, nostalgicznych nawiązań i wzruszających momentów. W sieci pojawiły się tysiące komentarzy, a fani wyrażali swoją wdzięczność dla Toriyamy. Jeden z fanów, w swoim wpisie na platformie Reddit nawiązał do legendarnych Smoczych Kul, których skompletowanie przywoływało boskiego Shen Longa mogącego spełnić jedno życzenie.
"Dragon Ball Daima" zrobiło niezłą furorę nie tylko w Japonii - anime pobiło rekordy oglądalności na platformie Crunchyroll i osiągnęło zawrotne wyniki w serwisie VOD Netflix - w jednym z październikowych tygodni "Daima" znalazła się na drugim miejscu (generując 3,2 mln wyświetleń) wśród najpopularniejszych filmów/seriali nieanglojęzycznych, a przez kolejne trzy tygodnie okupowała ranking Top 10.
Po zakończeniu "Daimy" przyszłość Dragon Balla pozostaje niepewna. Z powodu sporów licencyjnych wstrzymano wydawnictwo mangi "Dragon Ball Super", a nowe projekty są na ten moment owiane tajemnicą. Jednak Akio Iyoku uspokaja fanów:
Czy zobaczymy kiedyś kontynuację "Dragon Ball Super"? A może zupełnie nowy, pełnometrażowy film osadzony w popularnym uniwersum? Na odpowiedzi przyjdzie jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne - dzieło Akiry Toriyamy będzie żyło jeszcze przez długie lata.
Finał Dragon Ball Daima to coś więcej niż koniec kolejnej serii - to symboliczne pożegnanie z jednym z najwybitniejszych twórców w historii anime. Akira Toriyama pozostawił po sobie nie tylko niezapomniane postaci i epickie historie, ale również twórczość, która będzie inspirować kolejne pokolenia. Jego wizja świata pełnego przygód, humoru i nieskończonej siły ducha na zawsze pozostanie żywa w sercach fanów.
Zenkai - siła, która rośnie po każdej walce - bo chociaż mistrz odszedł, jego legenda pozostanie żywa na zawsze i będzie się tylko umacniać (choćby w sercach fanów).