Diablo 4 bez nachalnych mikrotransakcji
Gracze, którzy po premierze Diablo Immortal obawiali się, że Diablo 4 otrzyma nachalne mikrotransakcje, mogą spać spokojnie.
Diablo Immortal okazało się świetną grą mobilną, przy której można spędzić wiele godzin, ale to jednocześnie kolejny dowód na to, że to, co darmowe, może niekiedy kosztować w rzeczywistości bardzo dużo. Choć najnowszą produkcję Blizzarda można pobrać bezpłatnie i spędzić z nią kilka wieczorów, nie wydając ani grosza, w pewnym momencie grind staje się do tego stopnia dokuczliwy, że musimy zacząć przynajmniej rozważać skorzystanie z systemu mikrotransakcji.
Za prawdziwe pieniądze można kupić w Diablo Immortal niemal wszystko - od przedmiotów kosmetycznych, poprzez surowce niezbędne do rozwoju postaci, aż po gotowe zestawy. Jeden z graczy obliczył, że ulepszenie wybranego bohatera do maksymalnego poziomu wiąże się z wydatkiem około 110 tys. dolarów.
Gracze zaczęli obawiać się, że z podobnymi mechanizmami (choć może nie aż tak nasilonymi) zetkniemy się w Diablo 4. Jednak Blizzard uspokaja, że pełnoprawna, czwarta część serii będzie pozbawiona agresywnych mikrotransakcji. Dodatkowo płatne będą jedynie przedmioty kosmetyczne oraz - podobnie jak w przypadku poprzednich części serii - fabularne dodatki.
"Diablo 4 to gra, która będzie sprzedawana w pełnej cenie, przeznaczona dla graczy na PC, PlayStation i Xboksach" - tymi słowami Rod Fergusson, producent gry, odciął się od porównań do Diablo Immortal. "Chcemy dostarczyć mnóstwo zawartości na premierę oraz w kolejnych latach, wydając opcjonalne przedmioty kosmetyczne oraz pełnoprawne, fabularne dodatki".