Reklama

Czy warto zagrać w Diablo 3 w 2022 roku?

Gatunek Action RPG jest bogaty w bardzo wiele różnych produkcji. Z roku na rok debiutuje coraz więcej gier i konkurencja robi się zacięta. Pytanie więc, jak na tle nowych tytułów wypadają weterani. Czy Diablo 3 zasługuje na szansę ponad Path of Exile, Lost Arkiem i Grim Dawn w 2022 roku?

Lepsze, bardziej urozmaicone sezony

Nie ma co ukrywać - Diablo 3 to nie był sukces, jakiego mógł oczekiwać początkowo Blizzard. Sama marka ma oczywiście miliony fanów na całym świecie, jest bardzo rozpoznawalna, a premiera Immortal i zbliżający się debiut Diablo 4 budują wokół nie jeszcze większy hype. Podstawowa wersja trójki pozostawiała jednak wiele do życzenia i wizerunek udało się utrzymać wyłącznie dzięki Reaper of Souls.

Reklama

Od wielu lat problemem Diablo 3 był fakt, że Blizzard wyglądał na pozbawionego pomysłów na dalszy rozwój gry. Przez lata gra pozostawała w bardzo podobnym stanie, wprowadzając jedynie drobne usprawnienia albo nowe mechaniki. W pewnym momencie rozpoczął się podobny do lig w Path of Exile system sezonów. Co kilka miesięcy rozpoczyna się nowy sezon, który wymaga stworzenia nowej postaci, rozpoczęcia całej przygody od pierwszego poziomu i stopniowego wspinania się do coraz to wyższych Greater Riftów.

Początkowo udany koncept z czasem stracił na znaczeniu, kiedy Blizzard przestał robić znaczące zmiany w balansie postaci oraz ich buildów, a z sezonu na sezon nie zmieniało się nic poza kilkoma nagrodami za wykonywane zadania. Kiedy Path of Exile co kilka miesięcy projektowało nową, ligową mechanikę i dziesiątki walut odwracających na głowie endgame i craftowanie przedmiotów, Blizzard tworzył nowego peta, wrzucał go w nagrody i rozpoczynał kolejny sezon.

Kilka sezonów temu Blizzard przedstawił jednak koncept motywów przewodnich sezonu, mechanik ekskluzywnych dla danego patcha. Na początku były to drobne rzeczy, jak chociażby permanentny efekt Ring of the Grandeour albo klon naszej postaci pojawiający się po aktywowaniu Pylonu.

Od sezonu 23 zmiany zaczęły robić się coraz bardziej drastyczne i odważne. Dostaliśmy całkowity rework systemu Followersów znacząco ułatwiający granie solo, a do trwającego właśnie sezonu dodano ekskluzywną aktywność zgrabnie wplecioną w progres postaci. Wraz ze zbliżającą się premierą Diablo 4 Blizzard traktuje najwyraźniej trójkę jako królika doświadczalnego. Sezony wprowadzają nowe mechaniki, bawią się podstawową wersję gry i eksperymentują z tym, co od lat było filarem Diablo 3.

Nie zrozumcie mnie źle, sezon w Diablo 3 wciąż nijak ma się chociażby do ligi w Path of Exile. Grinding Gear Games na regularnym powrocie graczy bazuje całą swoją monetyzację i polega na tym, żeby co kilka miesięcy zbierać do swojej gry setki tysięcy osób. Wysiłek wkładany w każdą ligę jest nieporównywalny, jednak dla weteranów Diablo 3 prowadzone ostatnio w grze eksperymenty mogą okazać się przyjemną niespodzianką.

Niezmieniony endgame i ten sam gameplay loop

Zmiany wprowadzane w sezonach przez Blizzard doskonale można podsumować najnowszą mechaniką. Sezon 26 wprowadza aktywność o nazwie Echoing Nightmare, do której prowadzą klucze zdobywane od czasu do czasu z Greater Riftów. Wkładamy klucz do Cube’a, otwieramy specjalny portal i wchodzimy do ekskluzywnej do tego sezonu aktywności, gdzie naszym celem jest zabijanie fal rosnących w siłę potworów.

Prosta aktywność szybko nabiera tempa i nagradza nas legendarnym gemem o poziomie zależnym od czasu spędzonego wewnątrz. Doświadczeni gracze będą w stanie wbić maksymalny poziom gema i natychmiast użyć go do augmentowania. Za pomocą kilkuminutowej aktywności dostajemy więc nagrodę, która normalnie wymagałaby od nas ukończenia 25 Greater Riftów. Augmentowanie legendarnych przedmiotów w Diablo 3 jest dużo łatwiejsze, a nasza postać szybciej rośnie w siłę.

Wprowadzone do tej pory mechaniki nigdy nie miały jednak bezpośredniego wpływu na podstawowy gameplay loop Diablo 3. W każdym sezonie robimy nową postać, wbijamy 70 level, wykonujemy cztery rozdziały zadań, aby zdobyć darmowy set, a potem w okolicach Tormentu 6 lub 10 rozpoczynamy polowanie na legendy. Szukamy konkretnych przedmiotów, wydajemy Shardy u Kadali, robimy się coraz silniejsi i wspinamy się po coraz to wyższych Greater Riftach.

Diablo 3 wygląda w ten sposób od lat i nic się w tej kwestii nie zmieniło. W niektórych sezonach buildy mogą być nieco ciekawsze, a w mecie czasami pojawiają się nowe wariacje poszczególnych setów, ale jeżeli nie odpowiadał Wam endgame Diablo 3 do tej pory, nowe podejście Blizzarda do sezonów nic nie zmieni.

Podsumowanie: Czy warto zagrać w Diablo 3 w 2022 roku?

Odpowiedź na to pytanie zależy mocno od tego, jakie było wasze nastawienie do Diablo 3 do tej pory. Czy Diablo 3 może na równi konkurować z Path of Exile czy Lost Arkiem? Absolutnie nie. Czy Diablo 3 jest lepsze teraz niż było dwa lata temu? Zdecydowanie.

Osobiście w Diablo 3 zawsze doceniałem fakt, jak zgrabnie w końcową fazę gry wpleciony jest element competitive, szczególnie na początku każdego sezonu. Wszyscy zaczynają grać w tym samym momencie, szukają przedmiotów i próbują wejść na coraz wyższe poziomy Greater Riftów. W każdej chwili możemy wejść w ranking, zobaczyć jaki jest najszybszy czas na danym poziomie i zobaczyć, dlaczego jakiś inny Barbarzyńca robi sobie lepiej od nas. Może używa innej legendy na rękach czy butach? Albo zmienił jeden z legendarnych gemów? A może po prostu spędził nieco więcej czasu w grze i ma kilka dodatkowych augmentów do Strengtha?

Dla weteranów Diablo, którzy zrobili sobie przerwę od trójki na parę lat, aktualny stan gry może być przyjemnym zaskoczeniem. Fani Action RPG powinni docenić z kolei bardziej casualowy, luźny tytuł, który może nie oferować endgame’u na poziomie Path of Exile, ale wciąż ma do zaoferowania dziesiątki angażujących buildów i satysfakcjonujący, dopracowany gameplay


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama