Okazuje się, że tzw. bill-of-materials (BOM), czyli "rachunek za komponenty", wynosi w przypadku kontrolera Microsoftu tylko 56 dolarów. Największa część tej kwoty - 17 dolarów - trafia do izraelskiej firmy PrimeSense, która dostarczyła kluczowe komponenty Kinecta.
Oczywiście nie oznacza to, że tyle kosztuje stworzenie jednego czujnika Kinecta, bo trzeba do tego dołożyć jeszcze koszty robocizny, pakowania, dystrybucji, reklamy, itd. które zwiększają kompletny koszt wytworzenia jednego sklepowego egzemplarza urządzenia.
Mimo to nie ma wątpliwości, że Microsoft zarabia na każdym sprzedanym pudełku - w Stanach Kinect kosztuje 149 dolarów, a np. w małym kraju nad Wisłą zwanym Polską równowartość 230 dolarów.








