Reklama

Zapomnijcie o grach VR. Prawdziwa pełna immersja tylko na Larp Gothic!

Niedawno zakończyła się szósta edycja gry terenowej Larp Gothic 2022, która zorganizowana została z wielkim rozmachem. Patrząc na zdjęcia z eventu nie trudno pomylić ciekawą inicjatywę z planem zdjęciowym do nowego serialu fantasy. Wydarzenie robi ogromne wrażenie na internautach, niesamowitym profesjonalizmem organizatorów zachwyca się choćby sam twórca oryginalnej gry wideo sprzed 21 lat, kompozytor Kai Rosenkranz.

Na sukces całego przedsięwzięcia przez cały rok pracuje zespół kilkudziesięciu osób. Mogłoby się wydawać, że w celu zbudowania tak zaawansowanego projektu w skład wchodzą wyłącznie zagorzali gracze, którzy godzinami nie odchodzą od monitorów, ale nic bardziej mylnego! Tak naprawdę są to (nie)zwykli ludzie, którzy wykonują rozmaite zawody kompletnie niezwiązane z branżą gier, jak m.in. Anna Szyller (lekarz), Maciej Antkiewicz (specjalista chirurgi naczyniowej) oraz Piotr Krokosz (Social Media i identyfikacja wizualna), którzy od 10 lat zajmują się tematyką larpu, jednocześnie współorganizując Larp Gothic.

Reklama

Zamieniliśmy kilka słów m.in. o tym, jak wyglądają przygotowania do tego rodzaju "imprezy", jakie są różnice między tradycyjnymi produkcjami wideo, a grami terenowymi, jak rozwinie się projekt i czego fani RPG-ów mogą spodziewać się w przyszłości. Zapraszamy do lektury.

Anna Szyller lekarz, Maciej Antkiewicz specjalista chirurgii naczyniowej, Piotr Krokosz zajmuje się Social Mediami i identyfikacją graficzną - od 10 lat zajmuje się larpem  ludzie zaangażowani w projekt prywatnie wykonują najróżniejsze zawody kompletnie niezwiązane z grami

Artur Żmuda - Czy larp Państwa zdaniem może dostarczać fanom elektronicznej rozrywki takich samych emocji jak tradycyjne gry wideo?

Anna Szyller - Zdecydowanie tak! Fani gier takich jak Gothic poszukują przede wszystkim niepowtarzalnego klimatu i jak najgłębszego wejścia w opowiadaną historię. Gracze oczekują wrażeń i chcą osobiście doświadczyć emocji, które się z nimi wiążą. Śmiało możemy stwierdzić, że tego wszystkiego dostarcza Larp Gothic. I to o wiele intensywniej, niż jakakolwiek gra komputerowa. Uczestnicy naszej gry, wchodząc w wykreowany świat, mają szansę poznać go na własnej skórze. Wrażenia docierają wszystkimi zmysłami, więc gracze stoją dosłownie wewnątrz opowiedzianej przez nas historii. Niczym w grze komputerowej, sami decydują, który element świata chcą eksplorować i w który z ponad 800 napisanych przez nas wątków chcą się zaangażować. Niezależnie od tego, czy zdecydują się na spędzenie ciekawego wieczoru w karczmie, włamanie do siedziby magnatów, czy polowanie w lesie, mogą spodziewać się wielu sekretów, niespodziewanych spotkań (bo w każdej chwili może stanąć im na drodze wściekły mag czy czarny troll) i tego, co fani Gothica cenią sobie najbardziej: klimatu.

Jaka była frekwencja, czy jesteście zadowoleni z zainteresowania wydarzeniem?

Maciej Antkiewicz - W tegorocznej edycji wzięło udział 193 uczestników, a doliczając do tego animatorów i ekipę organizacyjną dobiliśmy do prawie 240 osób. Larp Gothic w ostatnich latach cieszy się coraz większym zainteresowaniem, a na każdej kolejnej odsłonie pojawia się więcej graczy. Cały czas pracujemy nad rozwijaniem naszych możliwości, by nadążać za rosnącymi oczekiwaniami. Już teraz zaangażowaliśmy kolejne osoby do wspólnej pracy nad tym projektem. Chcemy, by za rok, w Larpie Gothic mogło uczestniczyć 250 graczy.

Kto najczęściej bierze udział w evencie, czy są to wyłącznie zagorzali gracze?

Piotr Krokosz - Duża część uczestników to zagorzali fani serii gier Gothic. Dla wielu z nich nasza gra jest pierwszym larpem w życiu. Nie jest to jednak jedyna grupa naszych graczy. Sporą część stanowią uczestnicy wielu innych larpów, którzy widząc poziom tego przedsięwzięcia postanowili wziąć z nim udział. Warto również dodać, że wielu naszych graczy nigdy nie grało w grę komputerową Gothic. Tym samym wchodzą w ten świat zupełnie w ciemno, co jak się okazało tylko spotęgowało wrażenia, jakich doświadczyli w trakcie rozgrywki.

Ile osób koordynowało przygotowania do eventu. Co było największym wyzwaniem?

Anna Szyller - Stworzenie tak dużego projektu wymagało całorocznej pracy ponad 30 osób. W tym osoby odpowiedzialne za tworzenie fabuły, przygotowanie rekwizytów, logistykę, budowę lokacji, promocję, kontakt z uczestnikami, odgrywanie postaci niezależnych, obsługę karczm, pomoc medyczną, zdjęcia i wiele innych. Największym wyzwaniem było dla nas stworzenie autentycznego świata znanego z gry komputerowej, który będzie żył własnym życiem i w pełni odda jej klimat. I to zarówno z perspektywy fanów gry jak i osób, które pierwszy raz miały styczność z tym settingiem. Patrząc na opinie uczestników, śmiało możemy stwierdzić, że udało nam się to osiągnąć. Kolonia górnicza ożyła, gracze wzajemnie wciągali się w wątki i intrygi i eksplorowali świat.

Jak z perspektywy organizatora larpów wyglądały ostatnie lata? Czy trudniej jest zorganizować event na taką skalę w czasach Covida?

Maciej Antkiewicz - Początek pandemii był bardzo trudnym okresem dla wszystkich organizatorów larpów. My również zmagaliśmy się z wieloma trudnościami, przede wszystkim organizacyjnymi. Największym utrudnieniem naszej pracy była niepewność, ponieważ nikt nie był w stanie przewidzieć jak będzie wyglądała sytuacja epidemiologiczna i jakie obostrzenia będą obowiązywały w terminie gry. To zdecydowanie utrudniało przygotowania i narzucało na nas wiele ograniczeń, m.in. pod kątem projektowania całej gry jak i pod kątem finansowym, ponieważ w razie konieczności odwołania wydarzenia nie bylibyśmy w stanie odzyskać wielu już poniesionych kosztów.

Jakie są plany na przyszłość? Czy chcą Państwo rozwijać wydarzenie o dodatkowe inicjatywy, może coś w rodzaju Witcher School?

Piotr Krokosz - W przyszłości planujemy rozwijać i doskonalić projekt. Chcielibyśmy przygotować go zarówno fabularnie i logistycznie na większą ilość uczestników oraz zapewnić im jeszcze więcej wrażeń i przestrzeni do gry. Mamy w planach między innymi rozbudowę lokacji, w tym stworzenie tzw. obozu na bagnie. W przeciwieństwie jednak do takich projektów jak "Witcher School", Larp Gothic jest w pełni projektem non-profit i opiera się wyłącznie na pracy wolontariuszy. Jako grupa fanów serii gier Gothic, postanowiliśmy stworzyć tę grę dla osób takich jak my. Tworzenie jej od lat sprawia nam wiele radości i satysfakcji. Dlatego z pewnością będziemy rozwijać ten projekt i śmiało możemy powiedzieć, że za rok będzie jeszcze lepiej.

Czy Kai Rosenkranz przyjął zaproszenie i zamierza uczestniczyć w kolejnych wydarzeniach? A może planowana jest jakaś bliższa/długofalowa współpraca?

Anna Szyller - Po tegorocznej edycji zdjęcia z naszego larpa trafiły na reddita, gdzie rozniosły się po całym świecie. Musiały też dotrzeć do Kaia, który gdy został zapytany na jego Q&A odnośnie nadchodzącego Remake’a czy słyszał o polskim Larpie inspirowanym Gothikiem, odpowiedział “I was impressed by the photos, the cosmutes, the atmosphere, just wow." Szybko pociągneliśmy temat i zaprosiliśmy go na przyszłoroczną edycję. Aktualnie jesteśmy w kontakcie na Discordzie i dogadujemy w jaki sposób mógłby wyglądać jego udział na naszej imprezie. Czy wyjdzie z tego bliższa współpraca? Bardzo na to liczymy.

Dziękuję za poświęcony czas. Ściskam mocno kciuki za dalsze sukcesy, z niecierpliwością oczekując kolejnych edycji Larp Gothic.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy