Reklama

Szef PlayStation zażądał zmiany kursu firmy w kierunku gier niezależnych

​Dla wielu graczy postać Jima Ryana jest niczym złoczyńca z brytyjskich komedii. Pomimo lat doświadczenia w branży i dużej roli w dominacji marki w Europie, wielu zrzuca odpowiedzialność za wpadki PR-owe firmy właśnie na jego barki.

Jeden z ostatnich przykładów to niefortunne komentarze na temat zmiany prawa aborcyjnego w Stanach i podejścia pracowników firmy do tej kwestii. Jednak pomimo wydarzeń takich jak tamto, Ryan czasem miewa pewne dobre pomysły. Podobno szef PlayStation uznał, że w ostatnich latach zbyt duży nacisk kładziono na tytuły AAA i zobowiązał swój zespół do zmiany tego stanu rzeczy. Skutkowało to zatrudnieniem wielu nowych osób, jak również roszadami kadrowymi wśród już zatrudnionych. Wygląda na to, że firma naprawdę postawiła sobie za cel odbudowę relacji z twórcami niezależnymi.

Reklama

Niegdyś PlayStation było znane z promowania twórców i gier niezależnych. Działo się to głównie w okresie pierwszych dni PS4, kiedy mocno promowano niektóre tytuły, chociażby na scenie E3. Ale w 2018 i 2019 najwięcej uwagi zyskały gry AAA. Jim Ryan postanowił to zmienić. Poprosił między innymi zespół zajmujący się relacjami z firmami zewnętrznymi, by stworzył plan, który ma wzmocnić kontakty PlayStation z tego typu twórcami. Ważną rolę w zmianach odgrywa też Shuhei Yoshida, który wraz z Gregiem Rice również zajęli się tworzeniem planu, który miał poprawić wizerunek firmy wśród twórców gier niezależnych.

Jednym z ich pomysłów było udrożnienie procesu decyzyjnego, dzięki czemu łatwiej można wybrać najbardziej interesujące tytuły i przedstawić je odbiorcom. Wiele przykładów takiego działania widać chociażby na blogu PlayStation, gdzie Sony regularnie publikuje wpisy na temat najciekawszych tytułów. Generalnie mocno poprawił się marketing tytułów niezależnych w całej firmie, dzięki czemu mogliśmy usłyszeć o takich perełkach, jak Sifu czy Stray.

Przed firmą oczywiście nadal daleka droga. Yoshida przyznaje, że firma nadal pracuje nad uproszczeniem procesu zgłaszania gier. Ważne ma być też zapewnienie, że wszystkie gry dostają podobny poziom reklamy, niezależnie od tego, czy przyciągnęły uwagę kogoś z firmy czy nie. Zarówno Nintendo, jak i Microsoft stanowią dla Sony mocną konkurencję na tym polu, twórcy mają więc z czego wybierać. Ale sytuacja w Sony z pewnością poprawiła się w ostatnich latach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy