Reklama

Na serwerach Classica zadebiutował Wrath of the Litch King

​Po miesiącach oczekiwania i trwającym cztery tygodnie pre-patchu wreszcie przyszedł czas na kolejny dodatek w World of Warcraft Classic. Do gry trafił właśnie Wrath of the Litch King.

Wiele jest powodów, dlaczego gracze zainteresowali się Classiciem. Niektórzy nie grali nigdy w World of Warcraft i chcą zacząć od początków popularnego MMORPG Blizzarda, a inni przegapili pewne okresy w historii gry i próbują nadrobić zaległości. Bez wątpienia jednym z głównych czynników przyciągających graczy do Classica jest sentyment.

Wrath of the Litch King w oczach wielu weteranów World of Warcraft to najlepszy dodatek w historii i ekspansja, którą powinien przeżyć każdy fan MMORPG. Prywatne serwery w Wotlku zawsze cieszyły się największą popularnością i kiedy tylko pojawiły się pierwsze głosy o Classicu, gracze wyczekiwali powrotu do starych, dobrych czasów Wrath of the Litch King.

Reklama

Ten moment właśnie nastąpił. Dzisiaj, punktualnie o północy, gracze wskoczyli do łodzi w Stormwind i popłynęli prosto do Northrend, nowej lokacji odblokowanej razem z Wrath of the Litch King.

Maksymalny poziom postaci wzrósł z 70 do 80, a każda z klas dostała nowe umiejętności. Głównym bohaterem tego dodatku jest oczywiście Death Knight, którego może stworzyć każdy gracz posiadający postać na co najmniej 55 levelu.

Wrath of the Litch King, podobnie jak Vanilla i The Burning Crusade, będzie stopniowo rozwijane przez deweloperów i wzbogacane o nowy content. Dodatek będzie postępował kolejnymi "fazami".

Każda z nich przypomina duże patche w standardowej wersji World of Warcraft i zapewni graczom przedmioty do zdobycia, raidy do przejścia i będzie zwiększać potencjał każdej z klas.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy