Reklama

Microsoft stał się celem bardzo nietypowego pozwu sądowego

​W branży gier mieliśmy już do czynienia z różnymi, dość nietypowymi pozwami. Ale pozwu, jakiego celem stał się Microsoft, jeszcze chyba w historii nie było.

Nie dość, że Microsoft musi ciągle udowadniać, że nie ma złych zamiarów, i że nie chce odebrać Sony serii Call of Duty, to teraz musi też bronić się przed pozwem, który stworzył... szwedzki fundusz emerytalny. Jakby to samo w sobie nie brzmiało już wystarczająco dziwacznie, jeszcze bardziej absurdalny wydaje się powód pozwu.

Fundusz oskarża bowiem Microsoft o wykorzystanie "chwili słabości" Activision w celu łatwiejszego jej przejęcia. Twórcy pozwu nawiązują tutaj do wszystkich problemów, jakie spotkały Activision na krótko przed tym, jak w mediach pojawiła się informacja o umowie - skandale obyczajowe, mobbing, dyskryminacja pracowników, utrudnianie zawiązywania związków zawodowych, itp. etc. - można by tak wymieniać i wymieniać. Wszystko to sprawiło, że kurs akcji Activision poleciał na dno, co Microsoft miał skrzętnie wykorzystać, próbując zawrzeć umowę w takim momencie, by zabezpieczyć sobie dogodne warunki.

Reklama

Twórcy pozwu idą nawet jeszcze dalej, twierdząc, że całą sytuację Microsoft ukartował wspólnie z niesławnym Bobbym Kotickiem, w zamian za co ten ostatni miał otrzymać obietnicę pozostania na obecnym stanowisku. Inaczej mówiąc - Kotick specjalnie miał traktować w poniżający sposób wielu swoich pracowników, by doprowadzić do sytuacji, w której Microsoft będzie mógł kupić jego firmę za bezcen...

Czytając szczegóły pozwu, które opublikował między innymi serwis Bloomberg, nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać ze snutych tam teorii spiskowych. Moim zdaniem jednak w tym szaleństwie jest metoda. Za pozwem stoi fundusz emerytalny, który zapewne sam inwestuje na giełdzie pieniądze swoich klientów. Być może jakaś część środków została przeznaczona właśnie na zakup akcji Activision, które potem w znanych okolicznościach mocno straciły na wartości - a teraz autorzy pozwu próbują w ten sposób odzyskać choć część utraconych pieniędzy.

A może wy macie swoje pomysły na to jaka idea stoi za tym nietypowym zdarzeniem? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy