Z tego, co wiem, Marvel odezwał się do niej w sprawie drugiego filmu. Zapytali ją, czy w nim zagra. Zapytała więc tak: 'Skoro pierwszy film został jednym z najbardziej dochodowych filmów wszech czasów, to czy zapłacicie mi więcej za drugi?'. Odpowiedzieli, że nie, więcej jej nie zapłacą.
Jego żona dubbingowała postać Proximy Midnight, a odwzorowanie jej ruchów poprzez technologię motion capture posłużyło za stworzenia postaci przy pomocy grafiki komputerowej.
Poinformowała ich więc, że jeśli jej więcej nie zapłacą, to ona w drugiej części nie zagra. Odparli, że powinna cieszyć się swoim szczęściem, że jest częścią Kinowego Uniwersum Marvela. Odmówiła więc. Zrobilibyśmy z tego większą aferę, ale to by oznaczało, że musimy oglądać ich filmy, a tego nie mieliśmy w zamiarze.
Coon opowiadała więcej o swojej roli w "Avengers: Wojna bez granic" w okolicy premiery tego filmu. Nie ukrywała, że świetnie bawiła się podczas pracy nad postacią Proximy, której pierwotnie miała tylko użyczyć głosu. Potem zaproponowano jej pracę przy użyciu technologii motion capture. Miała już w niej doświadczenie za sprawą podobnych prac przy okazji gier wideo. I choć sprowadzają się one głównie do wysiłku fizycznego, to była do niego przygotowana, bo w college'u uprawiała sport. Wszystko to sprawiło, że praca na filmem okazała się dla niej prawdziwą przyjemnością, o czym mówiła Entertainment Weekly.
Mimo tego, jeśli wierzyć słowom jej męża, razem z nim nigdy nie obejrzeli ani jednego filmu Marvela. Obejrzały go za to miliony widzów na całym świecie, a to widowisko zarobił w kinach ponad dwa miliardy dolarów.









