Reklama

Xbox 720: Zapowiedź w maju, premiera w listopadzie?

Zapowiedź w maju, a premiera w listopadzie, zaś rynek dla "hardkorów" wcale nie musi być najważniejszy?

Takie niepotwierdzone jak na razie informacje o nowym Xboksie przynosi znany bloger Paul Thurrot. Pytanie, na ile są one prawdziwe.

Zajmujący się technologią bloger Paul Thurrot na antenie podcastu What the Tech ujawnił wiele interesujących informacji o nowej konsoli Microsoftu, która nazywać ma się po prostu Xbox. Nie podał niestety żadnego źródła tych rewelacji, więc trudno stwierdzić, na ile są one wiarygodne.

Początkowo gigant z Redmond miał stworzyć dwie wersje Xboksa - pierwsza, o kodowej nazwie Durango, to ta, o której ciągle słyszymy i która ma koncentrować się w większym stopniu na "hardkorowych" graczach. Druga - Yumo - miała "celować tylko w rozrywkę" i nie być sprzętem służącym do grania. Ostatecznie Microsoft zrezygnował z drugiego modelu, choć nie wyklucza ponoć, że w przyszłości wyda podobne urządzenie.

Reklama

Mimo to ze słów Thurrota wynika, że koncepcja Yumo nie do końca odeszła w niebyt. Bloger twierdzi, że Microsoft uważa, iż konkurencją dla niego nie jest już Sony czy Nintendo - głównym rywalem Xboksa mają być przede wszystkim urządzenia pokroju AppleTV, a więc domowe centra rozrywki. Gigant z Redmond uważa ponoć, że rynek dla "hardkorów" - takich, którzy kupują Gears of War, Halo i Call of Duty - jest "skończony" (w sensie: ograniczony liczebnie): nie można już wycisnąć z niego więcej i nie wygeneruje już większych przychodów. Trzeba więc szukać pieniędzy, gdzie indziej, właśnie na polu multimediów.

Według Thurrota konsola ma być bardzo drogą zabawką - przewiduje (choć w trakcie rozmowy wspomina o tym nieco żartobliwie), że Durango może kosztować nawet 500 dolarów (ok. 1600 zł), prognozuje również, że będzie możliwość nabycia taniej Xboksa za 300 dolarów (960 zł), ale przy wykupieniu abonamentu. To są jednak tylko "strzały" i ze słów blogera wynika, że nie ma co do tej kwestii pewności.

Konsola jest ponoć urządzeniem bazującym na Windowsie 8, co oznacza, że mechanizm projektowania gier będzie wyglądał podobnie, jak w przypadku pecetów (i zapewne PS4), developerzy będą korzystać z tych samych narzędzi, co na komputerach. Pojawi się też napęd Blu-Ray oraz obowiązek stałego połączenia z internetem, o którym plotkowano przed weekendem. Thurrot uważa, że opierając się na informacjach, które posiada, next-gen Microsoftu mu się na razie podoba i nie widzi w nim żadnych wad.

A teraz najważniejsze - bloger twierdzi, że gigant z Redmond zapowie swoją nową konsolę 21 maja. Sprzęt miał zostać zaprezentowany jeszcze w tym miesiącu, 24 kwietnia, ale ostatecznie zmieniono plany. Xbox zostanie też pokazany na targach E3 oraz na czerwcowym Build - organizowanej przez Microsoft konferencji dla developerów. Samo Durango ma pojawić się w sklepach w listopadzie. W tym samym czasie ukaże się tańszy model Xboksa 360 w cenie 99 dolarów. A to dlatego, że nowa konsola nie będzie posiadała wstecznej kompatybilności.

Oczywiście nie wiadomo, na ile powyższe informacje się sprawdzą, to wciąż są tylko plotki i na razie trzeba podchodzić do nich ze sporym dystansem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy