Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

FIFA 19 - recenzja

FIFA 19 /materiały prasowe

​Nie będziemy naginać rzeczywistości i pisać, że FIFA 19 rewolucjonizuje gatunek gier piłkarskich. Ale trzeba też uczciwie przyznać, że nowości, które wprowadza w tym roku, są strzałem w dziesiątkę.

Od lat FIFA była licencyjnym tygrysem, któremu brakowało dwóch kluczowych zębów. Oczywiście mamy na myśli brak rozgrywek Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy, które były zastępowane generycznym Pucharem Mistrzów oraz Pucharem Europy, pozbawionymi oficjalnego logo, hymnu, oprawy etc. Electronic Arts w końcu odebrało licencje na rozgrywki europejskie swojemu głównemu konkurentowi - Konami i jego Pro Evolution Soccer. To jeden z najważniejszych ruchów, jakie "Elektronicy" mogli wykonać. W końcu FIFĘ kupuje się w dużej mierze dla licencji i atmosfery, a bez Ligi Mistrzów i Ligi Europy w tym aspekcie cały czas czegoś brakowało.

Reklama

Liga Mistrzów i Liga Europy zostały wzbogacone o dedykowane menu, wstępy do meczów i oprawy stadionowe, a nawet - niestety, tylko w przypadku wersji angielskiej - o dodatkową dwójkę komentatorów. Champions League to także główny cel Aleksa Huntera w trzeciej części fabularnego trybu Droga do Sławy. Główny bohater będzie miał okazję przywdziać trykot Realu Madryt i powalczyć o zdobycie przeez niego najważniejszego piłkarskiego trofeum po raz czwarty z rzędu. A skoro już o Drodze do Sławy mowa, wspomnijmy o tym, że teraz daje nam ona możliwość zagrania także przyjacielem Aleksa - Dannym Williamsem - oraz jego siostrą, Kim Hunter. Ciekawą nowinką są także mecze sprzed kilkudziesięciu lat, w których możemy wziąć udział jako dziadek Aleksa.

Pozostając w temacie trybów rozgrywki. Zawiedzeni będą ci, którzy liczyli na odświeżenie kariery - ta jest prawie identyczna, jak rok temu, wprowadzono w niej zaledwie pomniejsze zmiany. Więcej czeka na nas w FIFA Ultimate Team, w ramach której zadebiutowała nowa formuła - Division Rivals - w której rywale zostają nam (przynajmniej teoretycznie) przydzieleni na podstawie naszych (oraz ich) realnych umiejętności. W FUT wprowadzono także szczegółowe informacje dotyczące zgrania poszczególnych piłkarzy.

Jednak najwięcej dobra w nowej FIFIE kryje się w trybie szybkiego meczu, choć pod warunkiem, że grywamy z kolegami w formule "kanapowej". EA Sports wprowadziło kilka wariacji, które sprawiają, że emocji jest co nie miara. Na przykład możemy ustalić, że bramki strzelone zza pola karnego liczą się za dwa. Albo że liczą się tylko gole strzelone główką lub z woleja. Albo że po strzelonej bramce rywal będzie musiał pożegnać się z jednym, losowym zawodnikiem. Albo że... nie ma żadnych zasad (żadnych spalonych, żadnych fauli...). To takie proste, a takie emocjonujące!

Ponadto "Elektronicy" pozwolili na tworzenie profili dla gości, tak aby możliwe było zapisywanie wszystkich statystyk pojedynków z nimi. Gdy emocje już opadną, możemy przeanalizować wspólnie liczbę zwycięstw, fauli, kartek, strzałów, a nawet miejsca, z których najczęściej one padały. Goście mogą się także logować, aby wszelkie dokonania zapisywały się na ich koncie. FIFA jeszcze nigdy nie oferowała tak wiele graczom, którzy lubują się w potyczkach "na jednej kanapie".

A co z samą rozgrywką? Nie ma mowy o rewolucji, ale zmiany, które wprowadzono, poszły w dobrym kierunku. Piłka zachowuje się bardziej nieprzewidywalnie (np. łatwiej ją stracić podczas dryblingu), pojawił się szereg nowych zagrań, tempo meczów jest naprawdę szybkie, a ich przebieg nieprzewidywalny. Wprowadzona mechanika wyczucia strzału sporo od nas wymaga, ale i sporo daje. Pojawiły się także nowe opcje taktyczne (a co jeszcze ważniejsze, są one naprawdę odczuwalne na boisku), a jednocześnie zniknęły dwa skrajne nastawienia zespołu - autobus oraz atak całą drużyną.

Można być rozczarowanym, obserwując polskie akcenty w FIFIE 19. Oczywiście dalej możemy grać w licencjonowanej Lotto Ekstraklasie, a nasza reprezentacja występuje w dobrze odwzorowanych strojach. Jednak dalej można już tylko "Elektroników" ganić - samych twórców, którzy wciąż nie przenieśli do gry twarzy Krychowiaka czy Zielińskiego (co ten drugi musi jeszcze zrobić, by na to zasłużyć?), a tę Błaszczykowskiego powiela od lat (tak jakby Kuba się nie starzał i nie zmieniał fryzury), jak i rodzimy oddział, który w dalszym ciągu nie potrafi zadbać o to, aby polski komentarz był na porównywalnym poziomie, co angielski.

FIFA 19 to przede wszystkim licencjonowane rozgrywki europejskie oraz nowe formuły szybkich meczów, ale także trafione nowinki w FIFA Ultimate Team, całkiem ciekawy tryb fabularny oraz udane zmiany w samej rozgrywce, która stała się jeszcze bardziej dynamiczna, emocjonująca i nieprzewidywalna. Czy ktoś oczekiwał czegoś więcej? My nie - jesteśmy jak najbardziej zadowoleni!

Dowiedz się więcej na temat: FIFA 19

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje