Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Zamknięcie kafejek internetowych w Japonii oznacza bezdomność dla ich bywalców

Japońskie społeczeństwo ma duże zaufanie do rządu. Życie w dobie koronawirusa nie jest tam bardzo uciążliwe /AFP

​Instytucja kafejek internetowych i "kafejek manga" jest w Japonii nadal popularna - i całkiem tania. Na tyle tania, że dla części bywalców bardziej opłacalne jest po prostu... życie w takiej kafejce, tańsze od wynajmowania mieszkania. Teraz jednak pandemia koronawirusa zamknęła takie przybytki.

Reklama

Jak informuje Associated Press, na takie codzienne życie w kafejce w Japonii decyduje się około 4 tysięcy osób. Płacimy w nich nie za sam dostęp do komputera, lecz za mały pokój wielkości sporej szafy, w którym jest biurko z PC. Jeśli jesteśmy wystarczająco zdesperowani, można w nim spać.

Jak można się domyślać, miejsca takie nie zostały zaprojektowane z myślą o długotrwałym zamieszkaniu, lecz jako kilkugodzinne miejscówki do pogrania przez sieć lub poczytania mangi.

Reklama

W ofercie są jednak także prysznice czy automaty z napojami i posiłkami. To szybko zmieniło sytuację. Ludzie zaczęli mieszkać w kafejkach już wiele lat temu, a pierwsze artykuły na ten temat pojawiły się w mediach w 2004 roku.

Nocleg w takim miejscu to wydatek rzędu 2 tysięcy jenów (niecałe 80 zł). To przekłada się na jakieś 60 tysięcy jenów miesięcznie, co spotęgowało zainteresowanie.

Małe mieszkania w dużych miastach może i są tańsze, lecz w kafejkach mamy bonusy: wspomniane napoje, czy też dostęp do internetu i tak dalej. Jeśli wszystko to podliczyć, miesięcznie wychodzi taniej niż wynajem, zwłaszcza w największych aglomeracjach w Japonii, takich jak Tokio.

Pandemia zmienia jednak sytuację. Niektóre przybytki tego typu zostały zamknięte, a w innych ryzyko zakażenia koronawirusem jest bardzo duże - mamy przecież do czynienia z dużą liczbą osób na bardzo małej przestrzeni. To sprawia, że władze przygotowały specjalne schroniska dla mieszkańców.

Tych jest jednak za mało. W samym Tokio jest bowiem 2 tysiące bezdomnych, więc dodanie do tego kolejnych tysięcy mieszkańców kafejek jest ponad siły systemu. To powoduje, że część takich osób wraca do rodziny do mniejszych miast i wsi, co - apelują lekarze - może szerzej rozsiewać wirus.

Dowiedz się więcej na temat: Japonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje