Reklama

​Twórca The Last of Us o różnicach między tworzeniem gier, a serialu

Neil Druckmann zestawił ze sobą różnice pomiędzy pracami nad święcącą triumfy adaptacją jego gry przez HBO, a doświadczeniami zebranymi w trakcie samych prac nad grą.

Autor serii The Last of Us postanowił ujawnić rąbka tajemnic,y jeśli chodzi o różnice pomiędzy pracą w roli reżysera serialu telewizyjnego, a pracą nad grą, na podstawie której ów serial powstał. Po tym, jak wspólnie z Craigiem Mazinem Druckmann napisał scenariusz pierwszego odcinka serialu, w drugim otrzymał rolę wcielenia się w reżysera. Ponoć również zupełnie samodzielnie stworzył scenariusz dla 7. odcinka.

Reklama

Serial HBO na bazie gry zadebiutował 15 stycznia. Pierwszy odcinek przyciągnął przed ekrany miliony widzów, stając się tym samym drugą w historii HBO najpopularniejszą premierą, pokonaną jedynie przez Ród Smoka. Drugi odcinek, który pojawił się wczoraj, ponoć cieszy się jeszcze większą popularnością.

Wypowiadając się w podcaście poświęconym serialowi, Druckmann powiedział, że niesamowicie cieszy się z okazji, którą otrzymał. Kiedy został zapytany o porównanie swoich doświadczeń z prac nad grą i serialem, odpowiedział, że największa różnica sprowadza się do przygotowań. Natura serialu sprawia, że ekipa na planie zdjęciowym nie może zostawić niczego przypadkowi, a co za tym idzie - przygotowania zajmują masę czasu i wymagają niezliczonej liczby spotkań z kierownikami różnych działów, jak również szeregowymi pracownikami oraz oczywiście aktorami. 

Dla porównania wiele pracy nad grą włożone zostało dopiero po tym jak aktorzy zakończyli sesje motion capture. Nadal bowiem można było edytować poszczególne animacje - od położenia kamery, przez wygląd postaci po projekty scen. I to wszystko praktycznie aż do ostatniej minuty.

Oczywiście nowoczesne efekty specjalne pozwalają na pewien stopień swobody, nawet jeśli kręci się sceny do filmów lub seriali fabularnych, ale poważna produkcja nie może polegać tylko na tym, że graficy odpowiedzialni za efekty specjalne wszystko poprawią w post-produkcji. Dlatego wszystko musi zostać zaplanowane na długo, zanim reżyser i operator kamery zaczną nagrywać. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: The Last of Us

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy