Reklama

Stray najwyżej na liście życzeń na platformie Steam

Stray pozbawiło The Day Before tytułu gry, którą gracze najczęściej zapisywali sobie na liście życzeń Steam. Za nowym numerem jeden może stać jednak coś więcej niż czyste zainteresowanie.

BlueTwelve Studio ogłosiło na początku miesiąca, że ma już datę premiery intrygującej, cyberpunkowej gry z zagubionym kotem, błąkającym się po mieście przyszłości. Gra ma się ukazać 19 lipca i wygląda na to, że wyczekuje jej mnóstwo graczy. Stray stało się bowiem grą, która najczęściej ląduje na listach życzeń steamowych kont graczy.

Na tak dobry wynik zapowiadało się już zresztą od pewnego czasu, bo Stray okupowało od dawna drugie miejsce najbardziej wyczekiwanych gier. Jednak w mijającym tygodniu trafiło w końcu na sam szczyt. Jednak powody tak dużego zainteresowania grą mogą być co najmniej dwa. Jeden to oczywiście intrygująca fabuła i rozgrywka, ale być może istnieje jeszcze jeden - za poprzednią grą na szczycie tego zestawienia ciągnie się bowiem mały skandal.

Reklama

The Day Before studia Fntastic, które wygląda nieco jak połączenie The DivisionDayZ, nie dość, że zaliczy opóźnienie (premierę przesunięto na przyszły rok), to jak donosi serwis Eurogamer, powstaje kosztem nieopłaconej pracy rzekomych “wolontariuszy", którzy pomagali przy rozwoju gry. 

Samo studio Fntastic dość mętnie tłumaczy te rewelacje, twierdząc, że w pracach nad grą brały udział dwa “typy" wolontariuszy - wewnętrzni, pracownicy firmy oraz zewnętrzni, którzy z własnej woli pomagali przy testowaniu nie tylko tej, ale też innych gier studia. Nie dość, że cała sytuacja wygląda dziwnie, to już samo określanie własnych pracowników mianem “wolontariuszy" brzmi mocno podejrzanie.

Autorzy (choć w obliczu tych rewelacji nie wiadomo czy jest to aby najlepsze określenie) The Day Before dodali również, że w zeszłym roku do prac nad grą zatrudnione zostało dodatkowe studio, które miało być odpowiedzialne za jej lokalizację. Ich praca okazała się być jednak niewystarczająco dobra, a większość z niej trzeba było wykonać od nowa - z pomocą, a jakże, “entuzjastycznie nastawionych wolontariuszy", jak znowu nazywa ich Fntastic.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy