Reklama

Sony boi się o Call of Duty po przejęciu Activision przez Microsoft

​Zanim Microsoft i Activision dobiją targu, minie jeszcze mnóstwo czasu. Sony jednak po raz kolejny ujawnia swoje obawy o to, co wyjdzie z tego połączenia. Szczególnie w kontekście serii Call of Duty.

Żeby mogło dojść do finalnego zawiązania umowy pomiędzy Activision oraz Microsoftem, swojej zgody muszą udzielić regulatorzy największych rynków na świecie. Najważniejsze są oczywiście rynki amerykański oraz europejski, ale sporo do powiedzenia mają też stosowne urzędy w innych krajach, jak na przykład Brazylia. To właśnie stamtąd pochodzą dokumenty, w których zebrano opinie największych konkurentów MS i Activision na temat nadchodzącego przejęcia. Swoje zdanie na ten temat wypowiedział również tamtejszy oddział Sony, którego główne obawy dotyczą przyszłości serii Call of Duty.

Reklama

Sony: "CoD gra we własnej lidze"

Nic zresztą dziwnego - Call of Duty to dla Sony i PlayStation jedna z najważniejszych serii gier, która często decydowała o zakupie tej czy innej konsoli przez graczy, co zresztą Sony oficjalnie przyznaje. To również jedna z największych franczyz, stawiana przez Sony na równi z tak wielkimi markami jak Gwiezdne Wojny czy Harry Potter. Zdaniem Sony, żadna inna firma nie jest w stanie stworzyć drugiej gry tak wielkiej i tak ważnej jak Call of Duty, nawet gdyby ktoś dysponował podobnym budżetem. Co roku na kolejne odsłony czekają miliony graczy na całym świecie, seria doczekała się również esportowej ligi, niezwykle popularnej szczególnie za oceanem.

Uzasadniona obawa czy rzucanie kłód pod nogi?

Dlaczego dla Sony to wszystko jest tak ważne w kontekście przejęcia? Najwyraźniej firma ta obawia się, że po dobiciu targu, Microsoft zabierze sobie CoD-a na wyłączność. Póki co tego typu obawy są kompletnie bezpodstawne, biorąc pod uwagę wyraźną deklarację Phila Spencera, że w przyszłości seria pozostanie na PlayStation, niezależnie od tego jaki kształt będą miały nowe umowy. Bezsprzecznie niezagrożone jest nadchodzące Modern Warfare 2, które objęte jest wyraźną umową, podpisaną jeszcze zanim pojawiły się informacje o przejęciu wydawcy gry przez giganta z Redmond.

Jak waszym zdaniem przedstawia się przyszłość serii? Czy obawy PlayStation są uzasadnione, czy to jedynie chwytanie się wszelkich możliwych sposobów by nie dopuścić do finalizacji umowy?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy