Reklama

Ponad 3 miliony złotych dla Ukrainy dzięki This War of Mine

​W odpowiedzi na trwający konflikt rosyjsko-ukraiński polski deweloper 11 bit studios postanowił przekazać zyski ze sprzedaży powstałej w 2014 roku, antywojennej gry This War of Mine. Studiu udało się już zebrać ponad 3 miliony złotych, które przekazane będą na ukraiński Czerwony Krzyż.

W akcie poparcia i protestu wobec trwającego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego deweloper 11 bit studios przekazuje wszystkie dochody ze sprzedaży This War of Mine ukraińskiemu Czerwonemu Krzyżowi. Przed stworzeniem efektownej gry niezależnej Frostpunk, polskie studio wypuściło kultowy klasyk w postaci This War of Mine - mrocznej, ponurej gry survivalowej, która jednoznacznie potępia wojnę i przemoc.

This War of Mine można kupić na dowolnej platformie, na której gra jest dostępna, a cały dochód przekazany będzie na działania pomocowe dla Ukrainy. Informacja o zbiórce i o olbrzymim sukcesie, jaki już odniosła, przekazywane są za pośrednictwem oficjalnego konto na Twitterze oraz na Facebooku. 

Reklama

Zarówno w komunikacie, jak i w tweecie jasno zasygnalizowane jest, że 11 bit studios stoi po stronie Ukrainy i planuje przekazać wszystkie zyski z zakupu This War of Mine i jego DLC Ukraińskiemu Czerwonemu Krzyżowi.

This War of Mine: Antywojenna gra pomaga ofiarom wojny

Akcja odbiła się szerokim echem i popiera ją olbrzymi rzesza graczy. Widać to zresztą po ilości pieniędzy, które wpłynęły ze sprzedaży gry.

11 bit studios słynie z gier, które dotykają bardzo ciężkich tematów, nierzadko dotyczących przetrwania ludzi w trudnych warunkach. Ich gry są ambitne, stawiają ciężkie pytania i nie dają prostych odpowiedzi. Każda decyzja gracza ma znaczenia i to od jego sumienia zależy, co stanie się z wirtualnymi podopiecznymi. Dobrze, że gracze mają wielkie serca, które pokazują w chwilach takich, jak ta.

This War of Mine zadebiutowało w listopadzie 2014 roku. Tytuł jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i reprezentuje gatunek strategii. Opowieść skupia się na wojnie, natomiast nam - w przeciwieństwie do większości tego rodzaju projektów - nie przychodzi wcielić się w żołnierzy tylko zwykłych cywili, którzy chcą przetrwać przebywając w samym centrum oblężonego miasta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy