Reklama

Ilu klatek na sekundę potrzebujemy w grach?

​Przeważnie im więcej, tym lepiej. No właśnie, przeważnie, ale nie zawsze.

Nie sposób określić optymalnej liczby klatek na sekundę. Są gracze, którzy twierdzą, że bezwzględnie im więcej, tym lepiej, ale ja się z nimi nie zgadzam. Kiedyś 30 klatek na sekundę było w zupełności wystarczające, a dziś standardem staje się 60 FPS-ów. Co wcale nie oznacza, że wszyscy twórcy powinni dążyć do takiego wyniku. Ba, niektórzy wcale nie chcą. Dlaczego? O tym za chwilę.

Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia, czym są, tak w ogóle, klatki na sekundę. To parametr, który określa, ile obrazów w ciągu sekundy jest w stanie wyrenderować nasza karta graficzna. Jeśli gralibyśmy w grę w 1 FPS-ie, oznaczałoby to, że zobaczymy jeden obraz na sekundę. Czyli mielibyśmy do czynienia z pokazem slajdów, a nie płynną animacją.

Reklama

Często przyjmuje się, że o płynnej animacji mówimy począwszy od 30 klatek na sekundę. Chociaż są gracze - i ja się do nich zaliczam - którzy uważają, że w niektórych przypadkach wystarczą 24 FPS-y. Często jako graniczną wartość podaje się 20 klatek na sekundę.   Wszystko, co powyżej - można grać. Wszystko, co poniżej - lepiej odpuścić. Poniżej 20 FPS-ów zaczynamy doświadczać tzw. stutteringu, czyli widocznego przycinania się animacji.

Warto wspomnieć, że 24 klatki na sekundę to tzw. hollywoodzki klatkaż. To z taką wartością kręci się większość filmów, w szczególności w Stanach Zjednoczonych (w Europie oraz w części Azji i Afryki za standard uznaje się obecnie 25 FPS-ów). Dlatego niektórzy twórcy gier z premedytacją ograniczają liczbę wyświetlanych FPS-ów np. do 30. Wówczas mamy do czynienia z bardziej filmowym doświadczeniem.

Jednak ostatnimi czasy wartością najbardziej pożądaną przez graczy stało się 60 FPS-ów. To dla większości osób optymalna płynność, która zapewnia nie tylko przyjemny obraz dla oka, ale również odpowiednio wysoką responsywność dla większości typów gier. W strzelankach czy zręcznościówkach łatwiej o precyzyjne strzały, skoki czy ciosy przy 60 klatkach na sekundę niż przy 30. Potwierdzi to każdy, kto mierzył się z takimi tytułami, jak Dark Souls, Bloodborne, Sekiro czy Nioh (oczywiście pod warunkiem, że miał porównanie).

Jeszcze niedawno o rozgrywce w 60 klatkach na sekundę mogli myśleć wyłącznie gracze pecetowi, do tego wyposażeni w odpowiednio mocne podzespoły. Sytuacja uległa zmianie wraz z pojawieniem się konsol nowej generacji. Na PlayStation 5 i Xboksach Series X zabawa w 60 FPS-ach jest już standardem (choć nie w każdej grze).

A czy świat (gier) kończy się obecnie na 60 FPS-ach? Absolutnie nie. Coraz częściej można zetknąć się z jeszcze wyższymi wartościami. Na przykład 120 FPS. To jednak poziom płynności pożądany niemal wyłącznie przez profesjonalnych graczy, grających w sieciowe strzelanki. Oczywiście znajdą się osoby, które docenią 120 klatek na sekundę również w tytułach single playerowych, ale to raczej garstka. Także ze względu na wymagania sprzętowe. Trzeba wszakże pamiętać, że aby zobaczyć 120 FPS-ów, potrzebujemy wyświetlacza o częstotliwości odświeżania przynajmniej 120 Hz. To spory wydatek.

Najwyższa spotykana aktualnie liczba FPS-ów w grach wideo to 240. Powiedzmy sobie szczerze - to już ekstremalna wartość, która ma rację bytu wyłącznie w profesjonalnym e-sporcie. Różnicę między 120 a 240 klatkami dostrzeże tylko zawodowiec, dla którego liczy się każdy ułamek sekundy. Warto wspomnieć, że za najtańszy monitor, który wyświetli 240 FPS-ów (czyli taki z odświeżaniem obrazu na poziomie 240 Hz), trzeba obecnie zapłacić wyraźnie ponad 1000 złotych. Pytanie, czy nie lepiej kupić monitor o częstotliwości odświeżania 144 Hz, a o lepszej generalnej jakości obrazu. To jednak temat na osobny artykuł.

Podsumowując, wartości między 30 a 60 FPS-ów prawdopodobnie zdominują gaming na lata. Z tą niższą wartością będą się stykać posiadacze słabszych pecetów, zobaczymy ją także wtedy w grach single player, których twórcy będą chcieli zapewnić bardziej filmowe doświadczenie. Ta wyższa będzie standardem na mocniejszych pecetach i na konsolach nowej generacji. Z kolei 120 i 240 FPS-ów zapewne długo będą zarezerwowane wyłącznie dla profesjonalnych graczy (choć 120 FPS-ów można zobaczyć na PlayStation i Xboksie, np. w Call of Duty). Swoją drogą, ciekawe, jak wielu ludzi byłoby w stanie dostrzec różnicę między 120 a 240 klatkami na sekundę...

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje