Reklama

Henry Cavill słucha ścieżki dźwiękowej z Dzikiego Gonu, by lepiej wczuć się w rolę

​W niedawnym wywiadzie odtwórca roli Wiedźmina w serialu Netflixa, Henry Cavill, przyznał, że słucha ścieżki dźwiękowej do Wiedźmin 3: Dziki Gon, by lepiej wczuć się w rolę i przypomnieć sobie chwile spędzone z tytułem. To właśnie wtedy marzył o tym, jakby to było zagrać w serialu telewizyjnym lub filmie dziejącym się w uniwersum wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego.

Aktorzy bardzo różnie podchodzą do swoich ról i procesu wejścia (a także - co nawet ważniejsze) wyjścia z roli. Weźmy na przykład takiego Jima Carreya w Człowieku z księżyca. Aktor tak bardzo wczuł się w rolę Andy’ego Kaufmana, że właściwie się nim stał. Podobno był nieznośny dla otoczenia i nawet na chwilę nie przerywał "odgrywania" komika. Stawało się już nawet problemem dla ekipy filmowej.

Henry Cavill jest najwyraźniej nieco mniej kontrowersyjny w tej kwestii. Aktorowi wystarczy sesja z - prze wspaniałym skądinąd - soundtrackiem do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, by stać się Geraltem. Za skomponowanie muzyki odpowiadają Marcin Przybyłowicz i Mikołaj Stoiński. Dla Cavilla słowiańsko brzmiące rytmy i niepokojące chóry mogą być portalem do zupełnie innego świata. Na szczęście ten Wiedźmin lubi portale.

Reklama

Ścieżka dźwiękowa z Dzikiego Gonu pozwala wprowadzić się w odpowiedni nastrój

"Było kilka dni, kiedy sytuacja stawała się ciężka i chodziło tylko o to, żeby wprowadzić się w odpowiedni nastrój" - wyjaśnił Cavill podczas niedawnego panelu. "Właściwie słucham niektórych ścieżek utworów z Wiedźmina 3, ponieważ było to moje pierwsze zetknięcie z serią i oczywiście jest to świetna ścieżka dźwiękowa".

Dodał, że słuchanie ścieżki dźwiękowej pomogło mu przypomnieć sobie, kiedy jako fan wyobrażał sobie, jak by to było robić serial telewizyjny lub filmową adaptację Wiedźmina. "Po prostu zaczynasz wchodzić we właściwy nastrój i to staje się celem, ponad wszystko" - wyjaśnił.

Szkoda, że Cavill nie wymienił, który utwór podoba mu się najbardziej, ale obstawilibyśmy, że “Silver for Monsters" znajduje się wysoko na liście.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje