Reklama

GTA Trilogy z oceną 0.5 na Metacritic

Grand Theft Auto: The Trilogy zaliczyło fatalny wręcz start. Gracze są oburzeni. Przy prawie 3000 recenzji, wersja na PC uzyskała ocenę 0.5 (nie lepiej radzą sobie wersje konsolowe). To jeden z najniższych wyników w historii Metacritic. Gracze chyba w końcu mają dość bycia robionymi w przysłowiowego balona, a Rockstar stracił taryfę ulgową.

To musi być niespotykana sytuacja także dla samego studia Rockstar, na które spada odpowiedzialność. Za remastery odpowiada Groove Street Games i po filmach, jakie trafiają do sieci oraz recenzjach ze strony graczy, można powiedzieć tylko jedno. Rockstar nie dopilnował, a GSG nie dowiózł.

Trudno sobie wyobrazić, jak można było popełnić tak duży błąd wizerunkowy. Remaster trylogii był naprawdę dużym wydarzeniem. Na wiele tygodni przed oficjalnym ogłoszeniem pojawiały się przecieki, gracze przekopywali launcher Rockstara w celu odnalezienia jakiś informacji o grach. Hype był niesamowity. I jak prawie zawsze w takich sytuacjach, z hype’u zrobił się hejt. Ale tym razem uzasadniony.

Reklama

Glitche, brzydkie modele niektórych postaci, czy problemy z ustawieniami jasności, to tylko wierzchołek góry lodowej. Gra zalicza spore spadki w fpsach nawet na konsolach nowej generacji. Na PC pojawiły się problemy z uruchomieniem gry. Już pojawiają się opinie, że strategia Rockstara polegająca na nie pokazywaniu gameplayów i sprzedawaniu gier tylko w pakiecie (San Andreas, jako remaster wypada najsłabiej w porównaniu do dwóch pozostałych części), to próba ukrycia fatalnej jakości produkcji i klasyczny "skok na kasę". Cóż, w końcu Rockstar słynie z (wirtualnych) "heistów".

Niebawem powinny zacząć pojawiać się profesjonalne recenzje. Zobaczymy, czy rozdźwięk będzie tak samo duży, jak w przypadku innych, podobnych sytuacji. Tu różnica jest taka, że najpierw wypowiedzieli się gracze. Recenzentom trudno więc będzie bronić wysokich ocen. Inna sprawa, że ci nie ulegają emocjom tak, jak gracze, którzy kupili gry i czują się zwyczajnie oszukani.

Jedyną szansą dla studia jest w miarę szybka reakcja i naprawienie łatkami wszystkiego, czego nie udało się zrobić do dnia premiery. Miejmy tylko nadzieję, że - podobnie, jak w przypadku Cyberpunka - i ten wybryk nie zostanie szybko zapomniany.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje