Co się stanie gdy szef dużej firmy wydawniczej zostaje zapytany o pecetowy port, który prawie na pewno powstanie, ale nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony? Otrzymacie śmieszną i nieco bezsensowną odpowiedź, który nie będzie w stanie powiedzieć tego, co wszyscy już wiedzą.
GTA 6 pojawi się jesienią 2025 roku na konsole Xbox Series X/S oraz PS5. Oficjalnie, wersja pecetowa nie została jeszcze ogłoszona, ale nieoficjalnie wszyscy wiemy, że taka zapewne również powstaje i będzie miała swoją premierę jakiś rok czy dwa po wersji konsolowej. Rockstar robił podobnie już wiele razy - ogłaszał wersje konsolowe, wydawał je po czym ogłaszał wersję pecetową, która ukazywała się ze znacznym opóźnieniem. Więc chyba każdy, kto pracuje w Rockstar czy Take-Two musi już znać to podejście.
Jednak 31 maja szef Take-Two, Strauss Zelnick, zapytany o wersję pecetową dla GTA 6 odpowiedział w dość dziwaczny sposób:
Cóż, brak ogłoszenia nie jest czymś, co mogłoby być ustalone raz na zawsze, ponieważ jedyną rzeczą, która dzieje się po braku ogłoszenia, jest ogłoszenie, jak sądzę, lub ciągły brak ogłoszenia. Więc obie wersje są równie prawdopodobne. Nie wydaje mi się, by którakolwiek z tych rzeczy była przesądzona. Wiemy też, że Rockstar ma swoje specyficzne podejście do platform, co widzieliśmy już wcześniej. I w odpowiednim czasie przedstawią więcej ogłoszeń. Wierzę, że właściwą strategią dla naszej firmy jest bycie tam, gdzie jest konsument, a historycznie to, co ta firma robiła, to zwracanie się do konsumentów w dowolnym miejscu, na dowolnej platformie, która ma sens, w miarę upływu czasu. Ok?
Między wierszami można z pewnością wyczytać, że tak - GTA 6 zostanie przeniesione na PC. Rockstar zawsze najpierw koncentrował się na konsolach, PC przychodziło w dalszej kolejności. Tak było w przypadku czwartej jak i piątej odsłony serii. To właśnie to Zelnick miał na myśli mówiąc, że Rockstar ma swoje podejście do platform.
Jednak branża ma obsesję wokół sekretów i wstrzymywania ważnych ogłoszeń na potrzeby zaplanowanych wydarzeń i zwiastunów, więc Zelnick musi uprawiać ten dziwny taniec wokół rzeczy oczywistych. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy ogłoszenie wersji pecetowej nie okaże się przydatne.










