Katastrofa "Borderlands" - co poszło nie tak?
"Borderlands" miało być jednym z największych hitów tego lata, ale rzeczywistość okazała się brutalna. Po premierze, film szybko zdobył całe 0 procent w rankingu popularnego serwisu filmowego Rotten Tomatoes, a zarówno krytycy, jak i widzowie nie oszczędzili mu surowych ocen. Niestety, oprócz słabych recenzji, "Borderlands" doznał kolejnego upokarzającego ciosu. Remaster "Koraliny i tajemniczych drzwi" z 2009 roku zarobił więcej w weekend otwarcia niż najnowsza adaptacja popularnej gry w reżyserii Eli Rotha.
Koralina powraca i zachwyca
"Koralina i tajemnicze drzwi" powróciła na ekrany w wersji 3D i zachwyca na nowo. Historia tytułowej bohaterki, która odkrywa tajemniczy tunel prowadzący do równoległego świata, w którym spotyka swoją "inną matkę", nadal budzi w pewnym sensie grozę, ale i fascynację. Technika animacji poklatkowej, jaką zastosowano przy produkcji filmu, zyskała miano jednej z najdokładniejszych i jak widać, pomimo upływu lat, wciąż przyciąga tłumy do kin.
Podczas gdy "Borderlands" w drugi weekend po premierze zarobił jedynie 2,35 mln dolarów, "Koralina i tajemnicze drzwi" zgarnęła 11,31 mln dolarów - zbliżone rezultaty animacja uzyskała za pierwszym razem w 2009 roku, co nadal daje jej przewagę nad adaptacją kultowej gry, która w weekend otwarcia osiągnęła wynik na poziomie 8,8 mln dolarów.
Warto pamiętać, że budżet "Borderlands" wynosił od 120 do 130 milionów dolarów, a dodatkowe 30 milionów "zielonych" pochłonęły kampanie reklamowe. Tymczasem "Koralina", jak na animację, w tamtych czasach nie była tania, ale pochłonęła "tylko" połowę z wydatków, jakie przeznaczono na produkcję "Borderlands", czyli 60 mln dolarów.
Fani na platformach społecznościowych nie kryli zachwytu we wpisach publikowanych w mediach społecznościowych.
Powrót 'Koraliny' do pierwszej piątki w box office to dowód, że publiczność wciąż ceni animację. Studia muszą zrozumieć, że nie mogą oszczędzać na personelu i niskich wynagrodzeniach
To nadal jedna z najbardziej szczegółowych animacji stop motion, jakie kiedykolwiek powstały.
Oba filmy są obecnie dostępne w kinach, ale to "Koralina i tajemnicze drzwi" - produkcja sprzed lat - zdobywa serca widzów i udowadnia, że klasyka może być bardziej wartościowa niż nowości. W czasach kiedy sukcesy kinowe zdają się być coraz trudniejsze do przewidzenia, "Koralina" przypomina, że dobre kino nie ma daty przydatności.











