Reklama

Amerykański kongresmen kupował gry za publiczne pieniądze

Duncan Hunter /AFP

​Po ponad dwunastu miesiącach dochodzenia, kongresmen Duncan Hunter z Partii Republikańskiej został uznany za winnego "sprzeniewierzenia środków publicznych". Okazuje się, że polityk za pieniądze podatników kupował między innymi gry na Steamie.

Sprawa nie byłaby zapewne tak nagłośniona, gdyby nie dwie kwestie. Po pierwsze, Hunter był jednym z pierwszych osób wspierających Donalda Trumpa. Druga kwestia to zakres nadużyć: mężczyzna z Kalifornii razem z żoną wydali łącznie 250 tysięcy dolarów przeznaczonych na kampanię wyborczą.

Para wydawała gotówkę nie tylko na gry wideo, ale także na wakacje we Włoszech, czesne w prywatnej szkole, a nawet na rachunek u dentysty. Co więcej, aby ukryć proceder kongresmen fałszował nawet dokumenty.

Płacenie firmową (w tym przypadku, kampanijną) kartą kredytową za zakupy bez związku z kampanią wydaje się nie być zbyt mądrym pomysłem. Jak jednak widać, Hunter nie przemyślał głębiej sytuacji i zapomniał, jak łatwo sprawdzić można rachunki.

Reklama

Dlatego też wiemy, że małżeństwo "wydało 19,99 dolarów z kampanijnych funduszy w celu zapłaty w Steam Games za wydatki związane z grami wideo". Brzmi niewinnie? Być może, jednak polityk w 2015 roku zapłacił podobne sumy w okolicach 20 dolarów aż... 82 razy, na łączną kwotę 1528,68 dol.

Sądy działają powoli nie tylko w Polsce. Hunter jeszcze w 2016 roku zapewniał, że opłaty związane ze Steamem to wydatki jego syna, który "pożyczył" kartę kredytową. Brzmi mało wiarygodnie, zwłaszcza w obliczu faktu, że Hunter w przeszłości deklarował zamiłowanie do gier, walcząc nawet w obronie brutalnych pozycji przed cenzurą.

Sprawa wyszła na jaw dla lata temu. Kongresmen - weteran wojen w Iraku i w Afganistanie - oznaczał podobne zakupy jako "osobiste wydatki - do zwrotu", jednak w ubiegłym roku oddał tylko 60 tysięcy dolarów.

Poza grami wideo, historia karty kredytowej ujawnia także kilka innych ciekawostek, jak 600 dolarów za przelot królika w kabinie samolotu, a także ponad 400 dolarów za 30 kieliszków tequili w jednym z barów. Wygląda na to, że kampania wyborcza wymaga poświęceń.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama