Diablo 4 jest bez wątpienia jedną z najgłośniejszych premier tego roku. Oficjalny debiut tego tytułu poprzedzony został kilkoma zamkniętymi testami beta, które przyciągnęły miliony i już w tamtym momencie zwiastowały duży sukces gry. By jeszcze mocniej wzniecić promocję, Blizzard Entertainment pokusiło się o drogą, lecz znaną w branży kampanię.
Potężne billboardy z logotypem Diablo 4, napisem "Welcome to Hell" [Witamy w piekle - przypis red.] oraz datą premiery gry pojawiły się w wielu znanych miejscach na całym świecie. Furorę zrobił ogromny baner wiszący w samym centrum Nowego Jorku. Grafiki znaleźć można było także w dużych miastach Europy czy w Australii.
Pewnemu Australijczykowi, mieszkańcowi Melbourne, na tyle nie spodobał się rzeczony billboard, że postanowił złożyć donos na producentów z Blizzard Entertainment bezpośrednio do instytucji zajmującej się regulowaniem branży reklamowej w tym państwie. Chodzi mianowicie o Ad Standards.
We wniosku napisano, że baner "promuje zło" napisem "Welcome to Hell". Ponadto billboard ma obrażać chrześcijan i katolików i krzewić okultyzm. Im dalej w las, tym jeszcze ciekawiej. W skardze możemy znaleźć m.in. takie zdanie: "to jest przerażające dla wszystkich małych dzieci, którzy to widzą, ale nawet dorosłym przywodzi na myśl piekło ostatnich dwóch lat z lockdownem w Melbourne [związanym z pandemią koronawirusa - przypis red.]".
Oczywiście wniosek Australijczyka został odrzucony przez Ad Standards. Według urzędników "piekło" z plakatu jest silnym odniesieniem do konkretnej lokacji w grze i nie jest w żaden sposób powiązane z miastem Melbourne ani żadnym jego mieszkańcem.










