Shade: Wrath of Angels

Producent: Black Element Software

Reklama

Wydawca: Cenega

Dystrybutor PL: Cenega Poland

Rodzaj gry: gra akcji / TPP

Data premiery: marzec 2004

Data premiery PL: 2004



Spoglądając na plan zredagowanych zapowiedzi, utwierdzam się w przekonaniu, iż gry TPP wraz z FPP totalnie go zdominowały. Nie wiedziałem, że w tak krótkim przedziale czasowym pojawi się tak wiele - lepszych bądź gorszych - produkcji tego stylu. Fakt jest jednak faktem i zaprzeczyć mu nie można. Nie pozostaje też nic innego, jak napisać kolejną zapowiedź, która dołączy do wspomnianej rodziny gier. Tak, drodzy czytelnicy, "Shade: Wrath of Angels" również należy do gier z gatunku TPP. Jednak na tle pozostałych jest chyba najbardziej oryginalna, a to za sprawą swego mrocznego klimatu i nietypowej fabuły, o której jeszcze będę pisał. Możecie mi wierzyć bądź nie, ale gra ta jest jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów za granicą, wszędzie się o niej bębni, poza naszym krajem oczywiście. Dlatego złamię stereotyp i wspomnę Wam nieco dobrego słowa na temat nadchodzącego produktu.



Tak jak nie każdy "metal" jest satanistą, tak też nie każda gra TPP musi opowiadać o walce komandosa z setkami żołnierzy wroga. "Shade: Wrath of Angels" opowiada nam o walce opętanego detektywa z siłami ciemności! Mrocznie się zapowiada, prawda? Posłuchajcie zatem dalej. Wszystko zaczęło się od dnia, w którym ksiądz małej mieściny, osadzonej gdzieś w górach północno-wschodniej Europy, zaczął widzieć cuda. Watykan zaniepokojony nieprzyjemną sytuacją (nikt nie chce opętanych księży), postanawia w rejon cudów wysłać prywatnego detektywa. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że jest sytuacja jest co najmniej dziwna (skąd ja to znam?), mało tego, ksiądz Pinoli nie żyje, a miasteczko wygląda na wyludnione. Niestety, szybko okazuje się, że nie jesteś tu sam, gdyż z wszech stron zaczynają atakować Cię zombie - pozostałości ze zmarłych mieszkańców. Udaje Ci się jedynie dowiedzieć, że wszystkiemu odpowiedzialna jest zagadka nijakiej "Czarnej Śmierci", która swe korzenie ma we wczesnym średniowieczu. Możesz jednak ją rozwikłać, dzięki bramie czasu, która jest przepustką do opętanego świata. Po przeniesieniu w przeszłość, czekać na Ciebie będą kolejne partie nieumarłych z nawiązką w postaci niezniszczalnych bronią konwencjonalną demonów. Jak więc doprowadzić do ich eksterminacji? Posłuży temu Twoja demoniczna druga połowa, jaką jest ukryty duch śmierci, który potrafi działać samodzielnie przez czas określony na podstawie posiadanej ilości tzw. "czasu-demona", który z kolei zdobywamy wraz z każdym uśmierconym stworzeniem.



Jedno, co jest pewne (poza tym, że kiedyś umrzemy), to fakt, że będziemy zwiedzać przeróżne lokacje, na których przyjdzie nam prowadzić eksterminację istot piekielnych. Już teraz mamy zagwarantowane pięćdziesiąt całkowicie odmiennych poziomów, skupionych wokół jednej kampanii, która pozwoli nam rozwinąć przedstawioną po części fabułę. Producenci zadbali, aby każda lokacja była inna, a do tego w miarę oryginalna. Toteż walczyć będziemy na cmentarzu, w opuszczonej wiosce, w zamku templariuszy, wieży władcy demonów, przedsionkach piekieł czy nawiedzonych lasach. W zasadzie gdzie byśmy nie doszli, to zawsze ma być ciemno i mrocznie - taki w końcu klimat gry. Dodają go grze również napotkane kreatury, które tworzone są w sposób jak najbardziej ciekawy, tylko w jednym celu - przestraszyć gracza! Raczej nie będą to stwory oryginalne, lecz na pewno straszne, a już na 100% głupie (widzieliście mądrego zombie? A widzieliście w ogóle? No właśnie...).



Poza najpotężniejszą bronią, którą jest nasz przyboczny demon, pojawi się również cały magazyn innych. Poczynając od klasycznych pistoletów, poprzez strzelby, karabinki, granaty, wyrzutnie rakiet, noże, a na siekierach kończąc. Łącznie idzie naliczyć się tego całego złomu w liczbie 20 egzemplarzy. Mogłoby się wydawać, że będzie to typowa młocka, jednak po stwierdzeniu człowieka odpowiedzialnego za produkcję gry, iż ma to być niejako krzyżówka "Max Payne'a" z "Hidden and Dangerous" - jesteśmy totalnie zbici z tropu. Jak to się przejawi w praktyce i czy będzie miało pozytywny wpływ na całokształt zabawy, tego dowiemy się dopiero po premierze. Jasne jest, iż nasze życie bądź śmierć nie będzie zależała od wyćwiczonego palca od naciskania przycisku strzału, lecz od szarych komórek, które często w głowach graczy mieszczą się na szarym końcu.



Oprawa audiowizualna odgrywa bardzo ważną rolę w grach o charakterze horroru, bowiem nastraja nas w odpowiednim kierunku. Już na screenach widać dbałość o szczegóły otoczenia, sami producenci zarzekają się, iż gra ma stać na bardzo wysokim poziomie, wykorzystywać wszystkie nowinki technologiczne, a nawet parzyć kawę! Całkiem serio natomiast będzie z pewnością oszołamiająca, zachowana w klimacie mroku. Celowo zrezygnowano z pełnego oświetlenia na rzecz mrocznych klimatów - wszystko, aby wzbudzić strach. Myślę, iż wzbudza go również brak informacji o wymaganiach sprzętowych. Miejmy nadzieję, że gracz posiadający w miarę przeciętny sprzęt, będzie mógł zadowolić się płynnymi skokami.



W ten oto sposób przeszliśmy do mrocznie (nie)ciekawego zakończenia. Cóż można powiedzieć? Obecnie nie powstają żadne inne gry o podobnej tematyce, wyłączając jedynie "Curse: The Eye of Isis", która raczej nie zrobi większego szumu. Dla fanów podziemia i mrocznego klimatu szykuje się bardzo ciekawy produkt. Jeśli masz silne nerwy, to czekaj na premierę!



Toldi

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | wydawca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje