Reklama

Medieval Dynasty - pierwsze wrażenia

Medieval Dynasty /materiały prasowe

​Co prawda Medieval Dynasty znajduje się jeszcze w fazie wczesnego dostępu, ale uznaliśmy, że to już odpowiedni moment, by przyjrzeć mu się po raz pierwszy.

Medieval Dynasty to produkcja polskiego studia Render Cube, która w przedpremierowych zapowiedziach bywała najczęściej określana mianem "symulatora średniowiecza". We wrześniu ubiegłego roku na Steamie zadebiutowała jej wczesna wersja, którą miałem okazję ostatnio przetestować. Czy średniowiecze w tym wydaniu okazało się pasjonującą epoką?

W Medieval Dynasty wcielamy się w młodego chłopa, który zostaje zmuszony do ucieczki przed wojną. Po wielodniowej wędrówce przedostaje się ze swojej rodzinnej wioski do doliny, w której władał jego zamożny wuj. I tak oto rozpoczyna się fabuła, która raczej nikogo nie zaskoczy oryginalnością, ale z pewnością umili poznawanie mechanik rządzących grą, związanych z polowaniem, budowaniem, produkcją czy w końcu zarządzaniem średniowiecznym miasteczkiem.

Reklama

Medieval Dynasty pod względem klimatu najbardziej przypomina Kingdom Come: Deliverance, zaś jeśli idzie o rozgrywkę, można powiedzieć, że to - przynajmniej przez pierwsze godziny - taka rozbudowana wersja The Forest. Skupiamy się na pozyskiwaniu surowców (jak kłody, patyki, kamień czy glina) zdobywaniu pożywienia (na zwierzynę możemy polować przy użyciu włóczni lub łuku), tworzeniu narzędzi (jak motyka czy młot) oraz stawianiu pierwszych budynków (te generalnie dzielą się na mieszkalne, wydobywcze, gospodarcze, rzemieślnicze oraz magazyny).

Z czasem się rozwijamy i poszerzamy paletę naszych możliwości. Bohater zdobywa coraz to nowe umiejętności (związane z przetrwaniem, wydobyciem, polowaniem czy rzemiosłem), jak również punkty technologii (te dzielą się na cztery dziedziny: budynki, przetrwanie, gospodarstwo oraz rzemiosło). Praktycznie każda godzina spędzona z grą przynosi jakieś nowinki, dzięki czemu trudno się przy niej nudzić. Nie pomyślcie sobie, że to zwykły symulator zbieractwa i budowania. W Medieval Dynasty pojawiają się także mechanizmy związane z handlem, dyplomacją, zarządzaniem ciągle rosnącym miasteczkiem (np. mieszkańcom musimy zapewnić dach nad głową i zajęcie) czy... poszukiwaniem żony. Warto wykonywać także zadania zlecane przez NPC-ów - to dobry sposób, by zarobić trochę grosza.

Żeby tego było mało, autorzy wprowadzili cykl pór roku. Każda z nich trwa trzy rzeczywiste dni, a jeden dzień w grze to około pół godziny w realu. To, że akurat jest wiosna czy zima, wpływa nie tylko na krajobraz, ale także na rozgrywkę. Na wiosnę zaczynamy oglądać, jak rosną zasiane przez nas warzywa, a w zimie musimy rozsądnie gospodarować zapasami i cieplej ubierać naszego bohatera, chroniąc go w ten sposób przed zamarznięciem. A skoro przy zagrożeniach jesteśmy, dodajmy, że w Medieval Dynasty występuje także walka. Nie jest ona według mnie zbyt emocjonująca. Być może jednak twórcy ulepszą ją do czasu premiery.

Medieval Dynasty pozwala poczuć się jak w średniowieczu, a to w głównej mierze dzięki atrakcyjnej oprawie audiowizualnej. Podobnie jak w Kingdom Come: Deliverance, podczas zabawy spędziłem sporo czasu po prostu na przechadzaniu się po wioskach, przemierzaniu lasów czy podziwianiu swojskich krajobrazów. Cieszyłem się przy tym bardzo stabilną liczbą klatek na sekundę. Optymalizacja wypada naprawdę dobrze, co wypada docenić tym bardziej, że mówimy przecież o wczesnej wersji.

Choć Medieval Dynasty znajduje się dopiero w early accessie, już teraz oferuje wciągającą i dopracowaną rozgrywkę, dużo zawartości czy atrakcyjną i dobrze zoptymalizowaną stronę techniczną. To bardzo dobry średniowieczny survival z licznymi elementami związanymi z zarządzaniem. Jednak muszę przyznać, że do pełni szczęścia kilku rzeczy mi w nim zabrakło. Między innymi bogatszej fabuły, zróżnicowanych w większym stopniu wnętrz budynków czy bardziej urozmaiconych wypraw (teraz przeważnie kończą się one w lesie, gdzie powtarzamy ciągle szereg czynności - trochę to nużące). No, ale twórcy mają jeszcze czas na to, by wiele w swojej grze poprawić. Choć już teraz można się przy niej świetnie bawić.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje