Dreams - pierwsze wrażenia

Dreams /materiały prasowe

​Dreams to coś więcej niż gra. To gra (a może raczej program?) o tworzeniu gier - na PlayStation 4, dla amatorów. Miałem właśnie okazję sprawdzić go w praktyce.

Studio Media Molecule od zawsze miało ciągoty do tworzenia produkcji, w których można własnoręcznie tworzyć własne poziomy, a nawet całe gry. Jak pewnie pamiętacie, taka możliwość pojawiła się już w serii LittleBigPlanet. Oczywiście była ona w dużym stopniu ograniczona, ale Brytyjczycy absolutnie nie zamierzali na tym poprzestawać. W Dreams oddadzą w ręce graczy o wiele bogatsze narzędzia, które pozwolą na znacznie więcej.

Potrzebujecie dowodów? Proszę bardzo. Choć Dreams jest jeszcze na etapie wczesnego dostępu, już powstało w nim kilka projektów, które bez wątpienia zasługują na uwagę. Jeden z użytkowników postanowił odtworzyć w nim P.T. (popularne i straszne demo, które miało zwiastować nadejście kolejnej odsłony cyklu Silent Hill), a inny... pierwszą część Metal Gear Solid. Jeszcze kto inny za sprawą Dreams przeniósł na PlayStation 4 twórczość Van Gogha. Możliwości jest multum i nawet trudno sobie wyobrazić, jakie cuda będą tworzyć gracze, gdy otrzymają już dostęp do pełnej wersji.

Reklama

W Media Molecule kierujemy niewielką cząstką energii, która potrafi wpływać w znaczącym stopniu na otaczającą przestrzeń. W samym środku gry znajduje się nasz domek, który pełni funkcję czegoś w rodzaju lobby (jego wygląd możemy dostosowywać do naszego gustu). Jednak to nie tutaj spędzamy większość czasu, a pomiędzy różnorodnymi światami, które możemy klonować i kształtować w taki sposób, jaki tylko sobie zamarzymy. I tworzyć przy tym własne gry.

Dreams pozwala na naprawdę wiele. Możemy w nim opracowywać pierwszoosobowe strzelanki, przygodówki czy platformówki. Jednak to cudo nie jest tylko o tworzeniu gier. Pozwala nam ono także tworzyć wizualne powieści, animacje, obrazy czy muzykę. Dreams powinni się więc zainteresować nie tylko ci, którzy od zawsze marzyli o tym, by zostać game developerami, ale także osoby o szeroko pojętych, artystycznych inklinacjach.

Dreams to coś w rodzaju narzędzia, w którym można planować, projektować, animować, opowiadać, budować... Jeśli miałeś kiedyś do czynienia z tworzeniem gier, powinieneś stosunkowo szybko odnaleźć się w gąszczu dostępnych tutaj opcji. A jeżeli nie, to czeka cię prawdopodobnie kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin nauki, zanim zaczniesz tworzyć rzeczy, które bez skrępowania pokażesz światu. Satysfakcja, jaka będzie temu towarzyszyć, będzie niemożliwa do opisania.

Jednak tak na dobrą sprawę w Dreams można się doskonale bawić, nie tworząc nic. Jeśli cię to nie kręci, możesz skupić się na eksploracji dzieł stworzonych przez innych użytkowników. Już jest ich sporo, a pół roku czy rok po premierze będą ich pewnie setki. To może być niesamowita przygoda. Co ciekawe, aby wziąć w niej udział, wystarczy około 120 złotych - tyle kosztuje wczesny dostęp do Dreams w PS Store. Czy warto wydać te pieniądze? Szczerze zachęcam!

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama