Reklama

Test iiyama G-Master GB2560HSU-B3 Red Eagle, czyli matryce TN wracają na salony

Kiedy wydawało się już, że możemy powoli zapominać o matrycach TN, bo IPS jest coraz szybsze, a oferuje przy tym dużo lepszą jakość, rynek zweryfikował nasze podejście. A raczej podejście producentów, którzy w obliczu wszechobecnych niedoborów zmuszeni są korzystać z dostępnych elementów.

Takim właśnie sposobem w nasze ręce trafił model G-Master GB2560HSU-B3 Red Eagle - pytanie tylko, czy warto zawracać sobie nim głowę? Szczególnie że to w gruncie rzeczy odświeżony model G-Master GB2560HSU-B1, który doczekał się podniesienia częstotliwości do 165 Hz oraz wsparcia dla HDR, które wymusiło również przejście z 8-bitów na 10-bitową głębię (8 bitów z Hi-FRC). I to by było na tyle z nowości... Nie oceniajmy jednak książki po okładce i sprawdźmy, jak monitor wypada w praktyce, bo jak dobrze wiemy na ostateczną notę wpływ ma wiele czynników. Również cena, a ta jest całkiem atrakcyjna i wynosi 899 zł, ale wszystko w swoim czasie.

Reklama

G-Master GB2560HSU-B3 Red Eagle to 24,5-calowy monitor z wyświetlaczem TN o rozdzielczości Full HD (1920 × 1080 pikseli), skierowany do graczy szukających rozwiązania do kompetytywnego grania, szczególnie w szybkie gry sieciowe, gdzie liczy się każda milisekunda. Nowa propozycja iiyama może się bowiem pochwalić czasem reakcji plamki na poziomie zaledwie 0,5 ms w standardzie MPRT, do tego oferuje wysoką jasność szczytową wynoszącą 400 nitów i typowy dla TN kontrast 1000:1, a producent przewidział również przydatny hub USB i głośniki.

Opakowanie i design

W kwestii opakowania monitorów iiyama od lat przeżywamy deja-vu, tzn. już chyba wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do kartonów z wizerunkami charakterystycznych postaci i ich bogatego wyposażenia. Tym razem producent postanowił wprawdzie nieco przyciąć koszty, ale wciąż możemy liczyć na HDMI, USB oraz przewód zasilający (zabrakło DisplayPort), więc strata jest niewielka, szczególnie że ten pierwszy umożliwia wykorzystanie pełnego potencjału monitora, czyli Full HD w 165 Hz.

Montaż też jest nam dobrze znany, tj. szybki i beznarzędziowy, więc po chwili od wyjęcia z pudełka możemy się już cieszyć nowym monitorem. Warto też poświęcić chwilę na podstawę, bo iiyama przewidziała szeroki zakres regulacji, i tak możemy podnieść monitor o 130 mm, obrócić o 45 st. w obie strony, pochylić w przedziale 26 st. (od -4 do +22 st.) i  ustawić w trybie portretowym. W razie potrzeby jest też opcja wymiany ramienia na inne, zgodne ze standardem VESA 100, więc każdy dopasuje monitor do swoich potrzeb.

Jakieś nowości w zakresie designu? Również nie, ale trudno się tego czepiać, skoro producent słynie z dobrej jakości stosowanych materiałów i wykonania - co więcej, matowe tworzywo nie tylko dobrze wygląda, ale i jest trwałe oraz łatwe w utrzymaniu czystości. Za każdym razem podkreślamy też zalety stosowanej przez tego producenta warstwy antyodblaskowej, która jest idealnie wyważona - nie wprowadza zbyt dużej ziarnistości, a jednocześnie pozwala na pracę w nasłonecznionym pomieszczeniu.

Jeśli zaś chodzi o złącza, to wszystkie umieszczono z tyłu, równolegle do matrycy - mamy tu hub USB 2.0 (szkoda, że nie 3.0) z dwoma gniazdami i wejściem, DisplayPort 1.3, HDMI 2.0, wyjście liniowe na słuchawki oraz gniazdo zasilające. Niestety do sterowania OSD ponownie służą nam przyciski, a nie dużo wygodniejszy dżojstik, ale mamy nadzieję, że iiyama w końcu porzuci to rozwiązanie (a najlepiej wprowadzi sterowanie menu ekranowym za pomocą apki). Jest ich w sumie 6 i szczęście w nieszczęściu, że chodzą płynnie i mają dobrze wyczuwalny moment aktywacji. Samo OSD to również stary dobry znajomy, więc nie będziemy się powtarzać i zainteresowanych odeślemy do poprzednich testów monitorów iiyama (podsumowując krótko - dużo przydatnych opcji dla graczy, ale najwyższy czas na odświeżenie).

Kolory i kontrast

Gamut barwny G-Master GB2560HSU-B3 pokrywa 93,9% przestrzeni sRGB, charakteryzując się jednocześnie całkowitą objętością równą 103% tejże przestrzeni. Dla Adobe RGB uzyskaliśmy pokrycie na poziomie 68,7% przy objętości równej 70,9%, a dla DCI-P3 odpowiednio 72,9% oraz 72,9%. I choć daleko tu do ideału, to wyniki są lepsze niż u poprzednika i naprawdę niezłe jak na tani monitor do gier - szczególnie że jasność okazała się wyższa od deklarowanej, a kontrast jest zgodny z opisem producenta. Co prawda bieli sporo brakuje do neutralności, bo przy 6112 K daje się wyczuć lekkie zażółcenie, a odwzorowanie kolorów to niezbyt mocna strona tego monitora - średni błąd Delta E wynosi aż 3,79, co przekłada się na spore odchyły w zakresie błękitów, zieleni i czerwieni, ale w ogólnym rozrachunku nie wygląda to źle. Do tego mamy lepsze od spodziewanych rezultaty w zakresie szerokiego zakresu tonalnego (HDR), których nie oczekiwaliśmy po TN w tej półce cenowej.

Kąty widzenia i podświetlenie

W tym punkcie nie może być zbyt dobrze, bo jak wszyscy wiemy kąty widzenia są jednym z najsłabszych punktów matryc TN i nie inaczej jest tym razem. Tj. grupowe oglądanie filmów odpada, ale przy jednym użytkowniku jest w granicach normy - do 40 st. odchylenia bocznego i górnego widoczność pozostaje nie najgorsza, ale w przypadku dolnego tolerancja kończy się na 15-20 st.

G-Master GB2560HSU-B3 Red Eagle korzysta oczywiście z podświetlenia W-LED, a producent chwali się zastosowaniem techniki Flicker-free, co potwierdzają testy smartfonem nagrywającym film w 960 kl./s. Jeśli często gramy w kompletnych ciemnościach, warto jednak zwrócić uwagę na dość wysoką jasność minimalną, która wynosi ok. 100 cd/m2, co może części użytkowników nieco przeszkadzać - maksymalna na poziomie blisko 500 nitów sprawuje się bez zarzutu. W naszym testowym egzemplarzu można też mieć małe “ale" do fioletowo-żółtego przebarwienia czerni, ale to niestety wciąż typowe dla monitorów z białymi diodami i powłoką fosforanową.

Gaming

Bez zbędnego przeciągania możemy napisać, że połączenie 165 Hz odświeżania, dopalacza i trybu stroboskopowego podświetlenia okazuje się strzałem w dziesiątkę. iiyama G-Master GB2600HSU-B3 Red Eagle idealnie sprawuje się w przewidzianych zastosowaniach, tzn. oferuje ostry obraz nawet w najbardziej dynamicznych scenach, dzięki czemu monitor docenią szczególnie gracze kompetytywnych tytułów. Co prawda nie należy przesadzać z dopalaczem i MBR, bo to niesie za sobą niepożądane konsekwencje, ale przy szerokim zakresie regulacji każdy ma szansę znaleźć swoje idealne ustawienie.

G-Master GB2600HSU-B3 Red Eagle zapewnia też obsługę FreeSync Premium w zakresie 48-165 Hz i choć dolny próg znajduje się dość wysoko, to sytuację ratuje LFC, działające poniżej tej granicy. Złego słowa nie można też powiedzieć o input lagu, bo ten w siedmiu na dziesięć prób wynosił 4 ms - przy budżecie na ramkę w monitorze 165 Hz wynoszącym 6,9 ms daje to wynik z czołówki naszej tabeli. No, szybko jest!

Podsumowanie

Czy zatem iiyama G-Master GB2560HSU-B3 Red Eagle to propozycja warta zakupu? Najszersza możliwa odpowiedź brzmi... to zależy - jeśli mamy mocno ograniczony budżet i oglądamy każdą złotówkę (bo resztę wydaliśmy np. na niewiarygodnie drogą obecnie kartę graficzną), a do tego skupiamy się tylko na rywalizacji w dynamicznych shooterach, to jak najbardziej, bo w tym kontekście monitor ma wiele zalet. Jeżeli jednak cenimy sobie różnorodność i często sięgamy też po inne gry, to zdecydowanie lepiej dopłacić ok. 200 zł do wersji z matrycą IPS (G-Master GB2570HSU-B1 Red Eagle), która jest bardziej uniwersalną opcją.

Zapraszamy do sprawdzenia rozszerzonej wersji testu monitora na portalu ITHardware.pl, gdzie znajdziecie więcej wyników, a także bardziej zaawansowane podejście do tematu, w którym rozwiejemy (mamy nadzieję) wszelkie potencjalne wątpliwości. Zapraszamy również do komentowania, nasi redaktorzy z chęcią podejmą dyskusję i pomogą w wypadku pytań.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy