Reklama

NVIDIA GeForce RTX 2080 SUPER - test karty graficznej

GeForce /materiały prasowe

NVIDIA GeForce RTX 2080 SUPER to trzeci układ graficzny z nowej serii zielonego producenta, będący następcą dobrze znanego RTX 2080. W przeciwieństwie do wcześniejszych RTX 2060 SUPER oraz RTX 2070 SUPER, które już niespełna tydzień po swojej premierze stanęły do walki z konkurencyjnymi akceleratorami AMD spod znaku Navi, dzisiejszy bohater w zasadzie nie ma żadnych bezpośrednich rywali. Tym bardziej, że niezbyt udany Radeon VII niedawno odszedł na emeryturę. Zobaczmy więc, jak dużą zmianą w ofercie NVIDII jest ich najnowsze GPU.

Wszystkie karty graficzne z rodziny GeForce RTX, a więc także te z dopiskiem SUPER, wyróżniają się wsparciem śledzenia promieni (ang. ray-tracing) oraz wygładzania krawędzi DLSS, realizowanych z użyciem odpowiednio rdzeni RT (ang. RT Cores) oraz Tensorów. Przechodząc zaś do dokonanych zmian, firma NVIDIA zdecydowała się w pełni odblokować jednostki obliczeniowe, dorzucając w ten sposób dwa brakujące wcześniej bloki SM (ang. streaming multiprocessor). Główną atrakcją są jednak szybsze kości GDDR6, tym razem klasy 15,5 Gb/s.

Jeżeli chodzi o sytuację rynkową, to model GeForce RTX 2080 SUPER ma w założeniach całkowicie zastąpić zwykłego RTX 2080. Jest to więc taka sama zależność, jak ta zachodząca między RTX 2070 a odświeżonym RTX 2070 SUPER i jednocześnie inna niż między RTX 2060 a RTX 2060 SUPER, gdyż ta ostatnia dwójka cały czas będzie egzystować obok siebie. Oznacza to, że powinniśmy za zbliżone pieniądze dostać nieco szybszy akcelerator. Cena sugerowana, zarówno dla GeForce RTX 2080 SUPER, jak i starszej wersji, wynosi 699 dolarów. W naszych polskich realiach oznacza to 3299 zł za model Founders Edition oraz tanie niereferenty.

Reklama

Budowa modelu Founders Edition

Referencyjna NVIDIA GeForce RTX 2080 SUPER Founders Edition to karta graficzna o długości około 26,5 cm i zajmująca w obudowie dokładnie dwa sloty, zatem o relatywnie kompaktowych wymiarach. Chłodzenie wykorzystuje komorę parową, zaś wymuszanie przepływu powietrza spoczywa na barkach dwóch wentylatorów o średnicy 90 mm. Za zasilanie odpowiadają wtyczki 8-pin oraz 6-pin, a ponadto warto podkreślić obecność interfejsu NVLink (konfiguracje SLI) oraz podświetlany na zielono napis GEFORCE RTX. Na śledziu znajdziemy trzy złącza wideo DisplayPort 1.4a, a także po sztuce HDMI 2.0b oraz USB Type-C.

Wydajność w grach

Na pierwszy ogień idzie najnowsza część popularnej serii wojennych gier akcji od EA DICE, czyli Battlefield V. Tytuł ten wykorzystuje autorski silnik Frostbite 3.0, który od czasu swojego debiutu został rozbudowany o wsparcie niskonarzutowych API, najpierw Mantle, a potem DirectX 12, zaś ostatnio również o śledzenie promieni (ang. ray-tracing) oraz implementację DLSS. Co ciekawe, starsze DirectX 11 notuje w rzeczonej produkcji wyjątkowo niskie wyniki bez aktywnego prerenderowania klatek, tak więc pomiary odbywają się przy wybranej nowszej wersji.

Kolejna gra to Metro Exodus, a więc następny taśmowiec, chociaż oczywiście wydawany z mniejszą częstotliwością, tym razem od ukraińskiego studia 4A Games. Jak na topową produkcję spod skrzydeł NVIDII przystało, tytuł ten wspiera zarówno śledzenie promieni, jak i wygładzanie krawędzi DLSS. Aczkolwiek techniki te pozostają nieaktywne w ramach testów, które odbywają się mapie Tajga, będącej jedną z najbardziej wymagających lokacji w całej grze. Oznacza to, że przez większość czasu liczba FPS powinna być wyższa od zanotowanych wartości.

Na deser mamy zaś bardzo popularne sieciowe zmagania czołgistów, czyli esportową World of Tanks od Wargaming.net. Opisywana gra rzecz jasna nie należy do grona zabójców najnowszych procesorów czy kart graficznych, głównie ze względu na swój masowy charakter, który sprawia, że ma po prostu działać na możliwie szerokiej palecie komponentów, także tych starszych. Niemniej jednak, mając odpowiednio mocny sprzęt, możemy pokusić się o rozgrywkę w rozdzielczości 4K, do czego GeForce RTX 2080 SUPER nadaje się w zupełności przyzwoicie.

Wyniki wydajności w większej liczbie tytułów znajdziecie w pełnej wersji testu, do której link znajdziecie na końcu niniejszego artykułu. Serdecznie zapraszamy zainteresowanych do lektury i przejrzenia rezultatów.

Temperatury, kultura pracy i zużycie energii

Jeżeli chodzi o kwestie termiczne oraz kulturę pracy, to GeForce RTX 2080 SUPER Founders Edition spisuje się po prostu dobrze. Temperatura na poziomie 75 °C może nie należy do najniższych, ale to wciąż bezpieczna wartość, której towarzyszy względnie niewielki hałas. Pod tym względem referencyjne konstrukcje NVIDII są lata świetlne przed odpowiednikami od AMD.

Z kolei pobór prądu dla całego komputera wzrósł zauważalnie, ale trudno było się spodziewać innego rozstrzygnięcia, mając na uwadze współczynnik TDP podniesiony o 35 W (względem poprzednika). Jednocześnie oznacza to, że trzeba mieć zasilacz o mocy przynajmniej 450 W, a dla świętego spokoju warto zaopatrzyć się w model z zakresu 500-600 W (w zależności od pozostałych komponentów).

Podsumowanie

Wydaje nam się, że po przeprowadzonych testach nie ma wątpliwości, że GeForce RTX 2080 SUPER to po prostu minimalnie szybsza wersja poprzedniego modelu. Przeciętna przewaga nowego układu, jeśli porównamy do siebie konstrukcje charakteryzujące się zbliżonym zegarem Boost, a więc takie, jakie znalazły się na wykresach, wynosi około 5% i wynika głównie z szybszych kości GDDR6. To właśnie te ostatnie są największą zaletą ostatniego przedstawiciela serii SUPER, umożliwiając mu w wariancie OC osiągnięcie taktowania VRAM w okolicach aż 2200 MHz (tyle zrobił wykorzystany sampel).

Przechodząc zaś do referencyjnej konstrukcji Founders Edition, jest to karta graficzna o dobrej jakości wykonania, ciekawej linii stylistycznej, a także rozsądnym fabrycznym chłodzeniu, zapewniającym przyzwoite temperatury oraz wysoką kulturę pracy. Reasumując, GeForce RTX 2080 SUPER to model, który dla entuzjastów rozważających zakup zwykłego RTX 2080 jest okazją na nabycie w zbliżonej cenie nieco lepszego produktu. Zaś ci, którzy liczyli na osiągi bliskie GPU z dopiskiem Ti, za ponad tysiąc złotych mniej, i tak będą musieli głębiej sięgnąć do portfela. A przynajmniej tak pozostanie do momentu debiutu wydajniejszych wariantów Navi...

Zapraszamy do sprawdzenia rozszerzonej wersji recenzji na wortalu ITHardware.pl, gdzie znajdziecie więcej wyników, a także bardziej zaawansowane podejście do tematu, którym rozwiejemy (mamy nadzieję) wszelkie potencjalne wątpliwości. Zapraszamy również do komentowania, nasi redaktorzy z chęcią podejmą dyskusję i pomogą w wypadku pytań.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje