Reklama

HTC Vive Flow VR zamknięty w formie okularów

​Jeżeli do tej pory gogle VR odstraszały was ciężarem, zmuszającym do ćwiczenia mięśni karku i przytłaczały rozmiarem - HTC Vive Flow przynoszą prawdziwą rewolucję. To pierwsze okulary VR, które wyglądają jak... okulary.

Na tle dotychczasowych urządzeń do wirtualnej rzeczywistości - Oculus Rift, HTC Vive, czy Valve Index, a także ich przenośnych odpowiedników - Oculus Quest i Vive Focus, HTC Vive Flow wyglądają, jak okulary, które mógłby założyć Tom Cruise w Top Gunie.

To jednak niejedyna zaleta tego urządzenia. To pierwsze, w pełni samodzielne okulary, które nie potrzebują do działania komputera. Niestety - potrzebują zewnętrznego zasilania, ale to akurat można bez problemu załatwić dzięki, chociażby power bankom lub podłączając je do smartfona. A jeśli już przy tym jesteśmy, to prawdziwa rewolucja, jaką jest HTC Vive Flow objawia się w tym, że dotychczas żaden inny sprzęt tego typu nie był w pełni autonomicznym urządzeniem. Okulary wymagają jedynie podłączenia do internetu.

Reklama

Co to oznacza? Tyle że usiądziecie wygodnie na kanapie, włączycie VOD lub jedną z przeznaczonych okularom aplikacji i oddacie się (w pełni tego słowa znaczeniu) wirtualnej rozrywce. A telefon? Służył będzie przede wszystkim jako kontroler do wybierania interesujących was treści lub sterowania w grach, a także jako zasilanie.
Za około 28 zł dostajemy dostęp do platformy Viveport, na której znajduje się wybór aplikacji VR. Jest to - oczywiście - metoda polecana przez producenta. Do okularów można dokupić sobie futerał lub powerbank.

HTC Vive Flow oferują rozdzielczość 3,2K, 100-stopniowe pole widzenia i odświeżanie ekranu o częstotliwości 75Hz. Dźwięk usłyszycie dzięki wbudowanym głośniczkom, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by korzystać z ulubionych słuchawek Bluetooth.

Po co to wszystko, zapytacie, skoro nie można odpalić na tym najnowszych gier VR? Zdaje się, że HTC Vive Flow będzie miał dwa główne zastosowania. Po pierwsze, najbardziej intymny sposób konsumowania internetowych treści oraz drugi - biznesowy. Szczególnie w takich branżach jak wnętrzarstwo, budownictwo, czy uczestnictwo w konferencjach.

Sprzęt można zamawiać od 15 października, a jego cena to 499 dolarów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje