Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Dream Machines DM5 Blink - test myszki za 159 zł z topowym sensorem

Jeśli do tej pory Dream Machines kojarzyło się Wam głównie z gamingowymi laptopami, to słusznie, ale producent swój świetny stosunek ceny do oferowanych możliwości prezentuje również w segmencie akcesoriów dla graczy, a konkretniej myszek. Wiele z dotychczasowych modeli firmy z miejsca skradło serca graczy i stało się hitami, dlatego też z największą przyjemnością zabraliśmy się za testy DM5 Blink. Szczególnie że mówimy tu o myszce wyposażonej w topową specyfikację, m.in. sensor optyczny PixArt 3389 oraz cenione przełączniki Huano, która na dodatek zapewnia ergonomiczną konstrukcję, wysoką jakość wykonania oraz podświetlenie RGB, a wszystko to w cenie 159 PLN.

Specyfikacja Dream Machines DM5 Blink

  • Sensor: Optyczny PixArt PMW 3389
  • Typ przełączników: Huano Blue Shell
  • Maksymalna rozdzielczość: 16 000 DPI
  • Szybkość raportowania: do 1000 Hz
  • Liczba przycisków: 8
  • Komunikacja: przewodowa
  • Długość kabla: 1,8 m
  • Wymiary: 126 x 66 x 42 mm
  • Waga: 95 g
  • Funkcje dodatkowe: podświetlenie RGB, przycisk “Sniper", kabel typu sznurówka

Reklama

Design i jakość wykonania

Nad opakowaniem produktu nie będziemy się tu rozwodzić i ograniczymy do stwierdzenia, że spełnia swoje zadanie i dostarcza podstawowych informacji oraz grafik produktu. Na plus warto jednak zaznaczyć, że w środku oprócz samej myszki czekają też zestaw wymiennych ślizgaczy oraz zapasowy przycisk boczny dla trybu Sniper (czyżby producent obawiał się o jego trwałość?) i gumową zaślepkę na wypadek, gdybyśmy nie chcieli w ogóle z niego korzystać. Jeżeli zaś chodzi o samą mysz, mamy do czynienia z czarną konstrukcją o niesymetrycznym kształcie, pochylonym nieco w prawo, w większości wykonaną z twardego matowego plastiku. I choć fani nieco większego gamingowego przepychu mogą nieco kręcić nosem, to całość ma jedną wielką zaletę, a mianowicie nie zbiera odcisków palców i łatwo się czyści. Poza tym, monotonię konstrukcji nieco przełamują również ciekawe gumowe panele po bokach oraz podświetlenie, więc na ten aspekt nie ma co narzekać. Podobnie zresztą jak na jakość spasowania elementów, bo wszystko wygląda jak należy.

A jak z wygodą użytkowania? Bardzo dobrze, pod warunkiem, że obsługujemy mysz za pomocą prawej ręki, bo jej asymetryczna konstrukcja nieco ogranicza tu pole manewru. Jeżeli jednak spełniamy ten warunek, to powinniśmy być zadowoleni, bo kształty gryzonia pozwalają na naturalne i bardzo komfortowe ułożenie dłoni, a co za tym idzie długą pracę bez odczuwalnego dyskomfortu. Warto jednak pamiętać, że mysz jest relatywnie krótka, przez co zdecydowanie najlepiej korzysta się z niej chwytem palm, szczególnie z ułożeniem palców 1+3+1. Wrażenia z użytkowania znacznie poprawiają również trzy podkładki teflonowe, które są grube i zapewniają bardzo płynną pracę myszy, niezależnie od wybranego przez nas podłoża oraz kabel typu sznurówka. Ten ostatni jest lekki i elastyczny, więc czasem łatwo zapomnieć, że w ogóle używamy przewodowej myszy, a do tego odpowiednio długi (1,8 m) oraz zakończony pozłacanym wtykiem.

Przyciski i podświetlenie

Dream Machines DM5 Blink to mysz korzystająca z coraz popularniejszych przełączników Huano, które charakteryzują się trwałością do 20 mln kliknięć, jednorodnością pracy oraz niewrażliwością na zjawisku dwukliku, często dotykającą konkurencję. Prawy i lewy przycisk gryzonia klikają równo, są sprężyste i sprawnie wracają do pozycji początkowej, ale można nieco kręcić nosem na te boczne. Nie tylko są gąbczaste, ale i położone w nie najlepszym miejscu, przez co korzystaliśmy z nich bardzo niechętnie. Zupełnie inaczej jest za to z dodatkowym przyciskiem DM Shot umiejscowionym pod kciukiem, który okazał się bardzo wygodny w obsłudze i przydatny - domyślnie przypisany jest do niego tryb snajperski blokujący DPI na 200, ale możemy oczywiście zmienić jego przeznaczenie. Przyciski do zmiany DPI również nieźle spełniają swoją funkcję, chroniąc nas przed przypadkowymi kliknięciami, a rolka doczekała się żłobionego ogumowania i ma wyraźny skok, więc korzystanie z niej to czysta przyjemność.

Jak już wspominaliśmy, DM5 Blink to mysz z podświetleniem RGB, który sterujemy za pomocą oprogramowania. Nad tym nie będziemy się wybitnie rozwodzić, bo producent zdecydował się na budżetowe rozwiązanie, a mianowicie aplikację typu OEM, która nie zachwyca funkcjonalnością, ale znajdziemy tu wszystkie najważniejsze opcje, jak wspomniana iluminacja, przypisywanie nowych funkcji przyciskom, ustawienia DPI, ustawienia systemowe, częstotliwość próbkowania USB czy edytor makr. Co więcej, ustawienia możemy zapisywać na osobnych profilach, a Dream Machines postarało się też o tłumaczenie na język polski. Jeżeli zaś chodzi o samo podświetlenie, które znajdziemy je na bocznych panelach, rolce i logo w tylnej części myszki, to zostało zrealizowane bardzo poprawnie. Do dyspozycji mamy dziewięć trybów iluminacji, a w niektórych możemy nawet wybrać kolor, natężenie, kierunek i szybkość. Nie zabrakło też modnego ostatnio efektu płynnego przechodzenia całej palety RGB oraz trybów oddychania, neonu, stałego czy migotania dwóch kolorów.

Sensor

No dobra, wiemy już, że myszka jest świetnie wykonana, wygodna, posiada dobre przełączniki i iluminację, ale co z najważniejszym elementem każdej myszki, czyli sensorem? Zastosowany przez Dream Machines model PixArt PMW 3389 uchodzi za jeden z najlepszych dostępnych na rynku, więc i w tym aspekcie nie ma żadnych powodów do obaw - ba, taki sensor w myszce za 159 zł to prawdziwy rarytas, szczególnie że producent świetnie poradził sobie również z jego implementacją. Mówiąc krótko, możemy na dobre zapomnieć o takich spędzających sen z powiek graczy (i nie tylko) zjawiskach, jak akceleracja, predykcja czy interpolacja, a smoothing czy jittering zdają się występować w niewielkim zakresie jedynie przy najwyższych rozdzielczościach (rozdzielczość maksymalna to 16000 DPI), których większość z nas nie używa.

Sensor świetnie radzi sobie niezależnie od wybranej podkładki czy powierzchni i choć jego LOD mógłby być nieco niższy, bo wynosi 1,8 mm, to myszka w swoim podstawowym zadaniu, czyli graniu, spisywała się wyśmienicie. Zwłaszcza takich gatunkach, jak dynamiczne strzelanki, gdzie możemy poczuć jego precyzję i bardzo przyjemny optyczny feeling, a do tego wykorzystać dedykowany przycisk snajperski. Nie oznacza to jednak, że fani innych produkcji nie będą z DM5 Blink zadowoleni - wręcz przeciwnie, ale trzeba pamiętać, że mysz nie oferuje dużej ilości przycisków bocznych, a gracze preferujący MMO, RTS czy RPG zazwyczaj na takie stawiają.

Podsumowanie

Podsumowując, Dream Machines DM5 Blink to bardzo dobra myszka, tyle że... nie dla każdego. Po pierwsze, to asymetryczna konstrukcja, więc nadaje się tylko dla osób praworęcznych, a co więcej nie wszyscy lubią tak mocno eksponowane podświetlenie. Jeżeli jednak te dwie kwestie nie są dla nas żadnym problemem, to wybór tego modelu może okazać się strzałem w dziesiątkę, szczególnie jeśli lubimy grać w strzelanki, bo w takich scenariusz sensor PixArt PMW 3389 to czysta poezja. Nie bez przyczyny zresztą stosowany jest w high-endowych myszkach od uznanych marek, prawda? Tu mamy go za ułamek ich ceny, bo Dream Machines wyceniło swoje urządzenie na 159 zł z PixArt PMW 3389. Mówiąc krótko, propozycja godna polecenia!

Zapraszamy do sprawdzenia rozszerzonej wersji recenzji na wortalu ITHardware.pl, gdzie znajdziecie więcej wyników, a także bardziej zaawansowane podejście do tematu, którym rozwiejemy (mamy nadzieję) wszelkie potencjalne wątpliwości. Zapraszamy również do komentowania, nasi redaktorzy z chęcią podejmą dyskusję i pomogą w wypadku pytań.

Dowiedz się więcej na temat: Dream Machines DM5 Blink

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje