WW2 Rebuilder - recenzja. W ten sposób zniszczone miasta powracały na mapę

​Czego jak czego, ale symulatora odbudowy miast po drugiej wojnie światowej jeszcze nie było. Niektórzy twórcy gier wideo podążają porządnie wydeptanymi ścieżkami, a inni szukają zupełnie nowych dróg i odnóg.

Polskie studio Madnetic Games z pewnością należy do tej drugiej grupy. Zamiast bić się z silną konkurencją na polu strzelanek, strategii czy RPG-ów, postanowiło spróbować czegoś nowego. Wykonany przezeń WW2 Rebuilder to - w wielkim skrócie - symulator odbudowy miast po drugiej wojnie światowej. Choć, jak pewnie się domyślacie, wyraz "symulator" jest w tym przypadku użyty nieco na wyrost. Ale nie aż tak bardzo.

Druga wojna światowa dobiegła końca. Strzały karabinów ustały, ale miasta, przez które przetoczyła się machina wojenna, przypominają wielkie gruzowiska, niezdatne do zamieszkania przez istoty ludzkie. Czas zakasać rękawy, wziąć się do roboty i przywrócić im świetność. Na rewitalizację czekają m.in. Londyn, Hamburg czy Belfast. Odwiedzimy także Polskę. W kampanii fabularnej czeka na nas szereg misji do wykonania, ale możemy też pobawić się w sandboksowym stylu, budując miasto po swojemu przy użyciu dostępnych w grze elementów.

Reklama

Początek WW2 Rebuilder może wydać się nudny. Pierwsze zadania polegają głównie na sprzątaniu i przenoszeniu z miejsca na miejsce rzeczy, które następnie posłuża nam do wzniesienia różnego rodzaju konstrukcji. Jednak z czasem misje robią się coraz ciekawsze. To wcielamy się w elektryków, to malujemy ściany, to zasiadamy za sterami dźwigu... Autorzy przygotowali całe mnóstwo aktywności, w których wykorzystujemy takie narzędzia, jak młoty, łopaty, szczotki czy palniki.

Jakby tego było mało, twórcy wprowadzili w WW2 Rebuilder prosty system rozwoju. Wykonując zadania, zdobywamy punkty umiejętności, dzięki którym zwiększamy nasz udźwig, szybkość poruszania się czy rozmiar pędzla malarskiego. Nic wielkiego, ale sprawia, że odczuwamy postępy w tym, co robimy.

Jak można się było domyślić, WW2 Rebuilder przemyca też trochę treści historycznych. Od czasu do czasu możemy zobaczyć, jak odbudowywane przez nas miasta wyglądały niegdyś. Materiały te nie stanowią pełnoprawnego substytutu lekcji historii, ale stanowią wartościowy dodatek.

WW2 Rebuilder to gra ambitna, ale stworzona przy wykorzystaniu niezbyt imponujących środków. Widać to przede wszystkim w warstwie technicznej, która - nie ukrywajmy - przypomina okres może nie drugiej wojny światowej, ale dwóch generacji konsol wstecz na pewno. Od czasu do czasu byłem też świadkiem problemów z fizyką czy animacjami.

WW2 Rebuilder to przyjemna odskocznia, szczególnie dla osób zafascynowanych tym okresem historycznym oraz... budowlanką. W końcu trafiła się gra traktująca o wojnie, w której, zamiast niszczyć, budujemy. To wciąga, zarówno w kampanii, jak i w trybie sandboksowym.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama