MouseCraft - recenzja

Połączenie Lemmingów i Tetrisa - jak przyjemnie to brzmi, prawda? A jeszcze przyjemniej w kontekście tego, że stworzyli je Polacy.

Polacy, a dokładnie warszawskie studio Crunching Koalas, które wydało na świat MouseCraft. Grę logiczną, która łączy w sobie elementy znane z dwóch wspomnianych na wstępie przebojów - legendarnego Tetrisa oraz kultowych Lemmingów. Całość jest bardzo prosta, ale to właśnie m.in. w prostocie tkwi szansa na sukces MouseCrafta.

Zasad zabawy w zasadzie nie trzeba się tutaj uczyć - po prostu rozumie się je od pierwszej sekundy (a i tak, dla opornych bądź młodszych graczy, przygotowano samouczek,

który wyjaśnia nawet najprostsze kwestie). A wszelkie dodatkowe elementy (przeszkadzajki, gadżety) są wprowadzane stopniowo i okraszone stosownym wyjaśnieniem.

Reklama

MouseCraft przedstawia banalną historię (ona jest tu akurat najmniej ważna) kota-naukowca nazwiskiem Schroedinger (ukłon w stronę austriackiego fizyka), który prowadzi badania na małych, słodkich myszkach. Jednak pewnego dnia kończy mu się ser, będący nieodłącznym elementem jego eksperymentów. Otrzymuje propozycję dostarczenia mu większej ilości sera, ale musi w tym celu wykonywać określone zadania i zdobywać drogocenne kryształy. A tak właściwie to my musimy.

W MouseCraft przygotowano całe mnóstwo plansz, przez które - od punktu A do B - musimy przeprowadzać myszy (nie wszystkie muszą dotrzeć do końca, ale im więcej do niego doprowadzimy, tym lepszą notę otrzymamy). Pomagamy im w tym, układając wyznaczone przez autorów poziomów klocki, przypominające do złudzenia te z Tetrisa.

Poza tym musimy zbierać wspomniane kryształy. Dopiero gdy uzbieramy ich odpowiednią ilość, możemy przejść do kolejnego rozdziału. Pierwszy z nich jest banalny, ale z czasem gra robi się oczywiście coraz trudniejsza.

A także coraz ciekawsza, wraz z dodawaniem do zabawy kolejnych elementów. Niedługo po rozpoczęciu historii Schroedingera otrzymujemy dostęp do bomb, którymi możemy wysadzać ustawione przez twórców klocki, później możemy zacząć korzystać z żelowych klocków, które pozwalają myszkom zeskakiwać z większych wysokości, jeszcze później... Albo nie, nie będziemy wam zdradzać więcej szczegółów. Napiszemy tylko, że poza gadżetami w rozgrywce pojawiają się przeszkadzajki. Pierwsza z nich to mechaniczne szczury, po zetknięciu z którymi myszki przechodzą na drugą stronę serowej dziury.

Sterowanie w MouseCrafcie jest banalne. Wystarczy mysz (ta komputerowa) oraz ew. kilka skrótów klawiszowych, ułatwiających życie. Klocki wybieramy u góry ekranu kliknięciem, a drugim kliknięciem ustawiamy je na planszy. Możemy je dodatkowo obracać, a w razie pomyłki istnieje możliwość cofnięcia ostatniej czynności.

Według nas, w grze powinna się jeszcze znaleźć opcja podpowiedzi albo pominięcia etapu (na przykład maksymalnie raz czy dwa na rozdział). Przydałaby się w sytuacjach tragicznych, czyli wtedy, gdyby gracz zaciął się na dobre. A graczem tym może być przecież kilkuletnie dziecko (MouseCraft to świetna propozycja dla młodszego pokolenia!).

MouseCraft przez dobrych kilka godzin robi naprawdę dobre wrażenie. Niestety po tym czasie, spędzonym bez odrywania się od komputera, zabawa zaczyna trochę nużyć. Nie zmieniają tego stanu rzeczy nawet następne urozmaicenia, wprowadzane na kolejnych etapach. Na pewno nie jest to gra, którą przechodzi się jednym tchem. O wiele lepiej ją sobie dawkować, przechodząc po kilka etapów dziennie.

Wtedy ewidentnie lepiej smakuje. Jeszcze przyjemniej, gdy do zabawy włączymy kogoś z rodziny. Najlepiej dziecko, które będzie mogło razem z nami potrenować swoje szare komórki. "Chrupiące koale" wykonały dobrą robotę i warto wypróbować jej owoce, tym bardziej że będzie to nas kosztować zaledwie 13 dolarów.

PS. Warto dodać, że w MouseCrafcie znalazł się także kreator etapów, dzięki któremu sami możemy - w bardzo prosty sposób - tworzyć własne plansze i udostępniać je innym graczom i vice versa. Na pewno uda się w ten sposób przedłużyć żywotność gry.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: MouseCraft
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama