Reklama

Marvel's Spider-Man: Miles Morales - recenzja

Spider-Man to bez wątpienia jedna z najlepszych gier, jakie trafiły na PlayStation 4. Nic dziwnego, że doczekał się spin-offa, którego bohaterem jest Miles Morales.

Najnowsza produkcja studia Insomniac Games trafiła nie tylko na PlayStation 4, ale także na PlayStation 5. W wydaniu next-genowym oferuje oczywiście wyraźnie ładniejszą grafikę, wzbogaconą dodatkowo o obsługę HDR oraz wyświetlaną w stabilnych 60 klatkach na sekundę.

Żeby czerpać maksimum przyjemności z oglądania popisów Milesa Moralesa, warto dysponować również telewizorem działającym w rozdzielczości 4K. Odpalając grę w takiej konfiguracji, możecie liczyć na nie lada wrażenia estetyczne, ale warto dodać, że na przykład wysoka płynność animacji ma także wpływ na rozgrywkę. Ta jest dzięki temu wyraźnie przyjemniejsza.

Reklama

A co z samą grą? Spider-Man: Miles Morales opowiada historię tytułowego bohatera, który po tym, jak Peter Parker opuszcza miasto, zastępuje go w roli Człowieka-Pająka. Fabuła przypomina trochę scenariusz poprzedniej odsłony. Ponownie musimy powstrzymać rozprzestrzenianie się tajemniczej substancji, która nie tylko stanowi doskonałe źródło energii, ale także zagraża obywatelom Nowego Jorku (i nie tylko). Wrogiem numerem jeden jest tym razem Tinkerer oraz korporacja Roxxon. Gra, wypchana dynamicznymi cutscenkami, zwrotami akcji oraz postaciami znanymi z komiksów, powinna przypaść do gustu wszystkim miłośnikom uniwersum.

Miles Morales wprowadza do zabawy odczuwalny powiew świeżości. Chodzi nie tylko o to, że rzadziej rzuca czerstwymi żartami niż Peter Parker, ale także o to, że jest bardziej nieporadny i posiada odmienne umiejętności, związane m.in. z energią jadu i kamuflażem. Walka sprawia wrażenie jeszcze bardziej dynamicznej i ofensywnej niż poprzednio.

Gracz otrzymuje sporo swobody w rozwijaniu postaci i wykorzystywaniu przeciwko naszym wrogom zarówno ciosów wręcz, umiejętności (rozmieszczono je na trzech drzewkach), jak i gadżetów (wyrzutnia sieci, zdalna mina, holodron i studnia grawitacyjna).

Akcja Spider-Man: Miles Morales toczy się na tej samej planszy, co poprzednia odsłona. A więc znów przemierzamy nowojorski Manhattan, jednak tym razem w zimowym, śnieżnym wydaniu. Oczywiście poruszamy się po nim całkiem swobodnie i możemy skupić się na wykonywaniu zadań związanych z fabułą, jak również poświęcić czas na szereg aktywności pobocznych. Gra jest jednak krótsza niż poprzedniczka. Na przejście wątku głównego będziecie potrzebowali raczej nie więcej niż 10 godzin. Jeśli zaangażujecie się w zadania opcjonalne, możecie dodać do tego czasu kilka godzin.

Choć Spider-Man: Miles Morales to przygoda znacznie krótsza od tej zaoferowanej poprzednim razem, należy pochwalić twórców za to, jak efektowne i wciągające widowisko stworzyli. Gra jest naprawdę intensywna i trzyma w napięciu od początku aż do samego końca. Sporo wnosi także nowy główny bohater w osobie Milesa Moralesa, którym gra się wyraźnie inaczej niż Peterem Parkerem.

Spider-Man: Miles Morales to kinowa przygoda, która oprócz tego, że oferuje masę frajdy i jest naszpikowana dynamicznymi momentami, pokazuje także, jak wielki potencjał drzemie w konsoli PlayStation 5. Można też powiedzieć, że to również bardzo dobry "benchmark" dla nowego urządzenia Sony, albowiem to w tym przypadku widać, jak szybko mogą działać gry nowej generacji. Dzięki zastosowaniu w PS5 dysku SSD i bardzo wydajnych komponentów nie widzimy żadnych ekranów ładowania - wszystko działa mega sprawnie i mega szybko. To jeszcze bardziej sprawia, że gra pochłania bez reszty.

Dla wszystkich fanów Spider-Mana najnowsza produkcja studia Insomaniac Games to po prostu pozycja obowiązkowa. Dla szczęśliwych posiadaczy konsoli PS5 także, dla przyszłych tym bardziej - dzięki tej produkcji zobaczycie, jak jeszcze lepiej mogą wyglądać i działać gry. Tytuł również dostępny jest w wersji na PS4, więc i tutaj znajdzie wielu potencjalnych odbiorców. Szkoda tylko, że ta fantastyczna przygoda trwa jedynie około 9 godzin, bo po pierwsze rozrywki tak wysokich lotów chciałoby się po prostu więcej, a po drugie przy wyższych cenach gier na konsole nowej generacji w przypadku krótkich produkcji kieszeń gracza będzie mocno obciążona.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama