Reklama

Hitman 2 - recenzja

Hitman 2 /materiały prasowe

​IO Interactive i Warner Bros. zrezygnowały z odcinkowej formy Hitmana i jej najnowszą odsłonę wydały na świat w klasycznej postaci. Czy ma to jednak większe znaczenie? Raczej nie. Według nas najważniejsze jest to, że Hitman 2 to po prostu świetna skradanka.

Choć ostatnia odsłona Hitmana spotkała się z ciepłym przyjęciem zarówno ze strony recenzentów, jak i graczy (a wiadomo, że różnie bywa z tą jednomyślnością), nie zdobyła tak dużej popularności, na jaką zasłużyła. Być może winę za to poniosło podzielenie gry na kilka epizodów i tym samym rozwodnienie zainteresowania graczy. Niewykluczone, że do takiego wniosku doszli jej deweloper i wydawca (IO Interactive i Warner Bros.), którzy przy okazji kontynuacji postanowili wrócić do klasycznego modelu wydawniczego. Hitman 2 został wydany jednorazowo, w pełnej formie, a do tego nie tylko w postaci elektronicznej, ale i w pudełkowej. Jaki będzie to miało wpływ na jego popularność, na tę chwilę trudno ocenić, ale sequel z pewnością zasługuje na zainteresowanie w równym stopniu, jak jego poprzedniczka.

Reklama

Nic dziwnego, w końcu tak naprawdę mamy do czynienia z drugim sezonem poprzedniego Hitmana. IO Interactive nie mieszało zbytnio w żadnym z aspektów, jedynie dopracowując rozgrywkę czy technikalia tam, gdzie dało się to zrobić bez ponoszenia wielkich kosztów i zbędnego ryzyka. W Hitmanie 2 poznajemy ciąg dalszy historii opowiedzianej w poprzedniczce. Ponownie zagłębiamy się w przeszłość łysego jak kula bilardowa Agenta 47 i wyruszamy w świat, by zabijać na zlecenie. Opowiedziana w grze historia jest ciekawa, ale jej rozwój można by zaprezentować w bardziej efektowny sposób niż za pomocą statycznych przerywników.

W Hitmanie 2 odbywamy sześć podróży w mniej lub bardziej egzotyczne miejsca na kuli ziemskiej. W ramach każdego aktu czeka na nas jednak nie jeden, a kilka celów do zrealizowania (są to - a jakże - kolejne zabójstwa na zlecenie). Przygodę rozpoczynamy od świetnie wykonanego wprowadzenia, które polega na infiltracji ekskluzywnej rezydencji, położonej z dala od wszystkiego. Później przychodzi nam odwiedzić takie miejsca, jak Santa Fortuna w kolumbijskiej dżungli, zatłoczony Bombaj, słoneczne Miami czy amerykańskie przedmieście Whittleton Creek. Lokacje są nie tylko różnorodne, ale także świetnie zaprojektowane i bogate w szczegóły. Pod tym względem Hitman 2 prezentuje się pierwszorzędnie. Za każdym razem, gdy trafialiśmy w nowe miejsce, czuliśmy, jakbyśmy rozpoczynali grę na nowo.

Każdą misję poprzedza wstęp, dzięki któremu możemy dowiedzieć się więcej o miejscu, w które trafiamy, oraz o celach, które mamy zlikwidować. Później pozostaje tylko opracować plan działania i... wkroczyć do akcji. Szybko przekonujemy się, że Hitman 2 daje nam ogrom swobody w decydowaniu o sposobie wykonywania zadań. Chodzi nie tylko o duże rozmiary plansz, ale także o to, że eksplorując je i wsłuchując się w rozmowy postaci niezależnych, możemy odblokowywać opcjonalne zadania, które pozwalają nam zrobić krok bliżej głównego celu i wykończyć go na dodatkowe sposoby (nawiasem, do eksterminacji możemy wykorzystywać nie tylko słynną garotę czy pistolet z tłumikiem, ale także np. truciznę na szczury). Z czasem zbieramy też punkty doświadczenia, dzięki którym odblokowujemy m.in. nowe gadżety czy miejsca startowe (Hitman 2 doskonale nadaje się do tego, by przechodzić go więcej niż raz).

Hitman 2 stanowi wyzwanie. Raz po raz otrzymujemy kolejny zastrzyk adrenaliny i niejednokrotnie przychodzi nam się spocić. Najważniejsze, że gra nie jest przy tym niesprawiedliwa - jest po prostu brutalnie realistyczna. Pochwalić należy chociażby sztuczną inteligencję przeciwników, która miewa może swoje gorsze momenty, ale jest ich naprawdę niewiele. Generalnie oponenci dobrze kombinują i nie dają się łatwo wyrolować. Lepiej także nie popełniać przestępstw na oczach świadków, gdyż trafiamy wówczas automatycznie na listę podejrzanych.

IO Interactive wprowadziło w Hitmanie 2 dodatkowe tryby rozgrywki. W Zjawie stajemy w szranki z drugim graczem, który - podobnie jak my - musi wyeliminować pięć jednakowych celów. Wygrywa ten z nas, kto jako pierwszy wykona zadanie. Podczas zabawy nie ingerujemy wzajemnie w swoje poczynania, ale emocji jest co nie miara. W grze znalazł się także tryb snajperski, w którym - jak łatwo się domyślić - musimy wykańczać wskazanych jegomościów z dystansu, nie mogąc się przemieszczać. To zabawa przypominająca mobilny spin-off serii, zatytułowany Hitman: Sniper.

Hitman 2 to prawdziwa bomba dla wszystkich miłośników serii oraz skradanek w ogóle. Nawet mając silną konkurencję, gra prawdopodobnie z jej większością rozprawiłaby się bez trudu. A ze względu na to, że konkurentów prawie brak, tym bardziej warto się nią zainteresować i przypomnieć sobie, dlaczego ten gatunek zdobył tak liczne grono entuzjastów. Hitman 2 dostarcza mnóstwa emocji, satysfakcji i przyjemności. Nie sposób się przy nim nudzić. Cóż, można podsumować, że to po prostu... zabójczo dobra gra.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy