Reklama

GRID Autosport - recenzja

​GRID Autosport zapowiedziano zaledwie dwa miesiące temu, pod koniec kwietnia. A już kilka dni temu gra wyjechała na tor!

Tak szybkie tempo, narzucone przez Codemasters, nie wróżyło niczego dobrego. Przeciwnie, zaczęliśmy się obawiać, że gra zostanie potraktowana po macoszemu i wydana niejako z obowiązku (w końcu to kolejna odsłona wydawanego rokrocznie cyklu). No i nie pomyliliśmy się zbytnio. GRID Autosport czerpie garściami z poprzedniczek, więc model jazdy (w pełni zręcznościowy, o czym za chwilę) sprawuje się całkiem nieźle i w kolejnych wyścigach bierze się udział z przyjemnością, ale autorzy nie zaskoczyli absolutnie niczym, a do tego pominęli aspekt ekonomiczny i popełnili kilka błędów, negatywnie wpływających na finalną ocenę.

Reklama

Codemasters w GRID Autosport zaserwowało nam przede wszystkim rozległy, wystarczający na kilkadziesiąt godzin, tryb kariery, podzielony na pięć zróżnicowanych części. Według nas jedną z większych zalet nowego GRID-a jest właśnie to, że pozwala nam on pościgać się nie tylko w sposób tradycyjny, po zamkniętych torach, ale również wziąć udział w zawodach ulicznych, wyścigach wytrzymałościowych (tutaj liczy się przede wszystkim technika), zawodach tunerów oraz w driftowym szaleństwie. Na brak różnorodności nie sposób narzekać. Jeśli jednak nie polubicie którejś z pięciu kategorii, spokojnie możecie ją sobie odpuścić. Kariera nie wymaga uczestnictwa w każdej z nich. Każda kategoria to po prostu osobna drabinka, po której wspinamy się, zwyciężając w kolejnych wyścigach.

Co ważne, w GRID Autosport pominięto całkowicie wątek fabularny. Na początku, po pierwszym wyścigu, możemy wybrać zespół, w którego barwach chcemy się ścigać (notabene, wybór praktycznie bez znaczenia), ale na tym otoczka się kończy. Później zajmujemy się już tylko ściganiem i osiąganiem jak najlepszych wyników. Nie było to dla nas duże zmartwienie. O wiele bardziej żałowaliśmy, że Codemasters pominęło także aspekt ekonomiczny. W GRID Autosport nie możemy ani kupić samochodu, ani podpisać umowy ze sponsorem, ani wybrać kierowcy-partnera. Czyżby zabrakło czasu? Niestety, w efekcie kariera stosunkowo szybko się nudzi. Po pewnym czasie brakuje motywacji, dodatkowej zachęty do tego, aby raz jeszcze wsiąść za kółko i wygrać wyścig.

A propos ścigania się, GRID Autosport wykorzystuje model jazdy, który znamy z GRID-a 2, choć został on nieco podrasowany. Przede wszystkim poprawiono fizykę driftowania, co na pewno docenią miłośnicy tej formy rywalizacji. Poza tym zmiany dotyczą wyłącznie detali. Należy wyraźnie podkreślić, że model jazdy w GRID Autosport jest stricte zręcznościowy. Kierowanie samochodem nie wymaga ponadprzeciętnych umiejętności, a model zniszczeń, choć obecny, to nie dopuszcza do całkowitej destrukcji pojazdu, która wykluczyłaby nas z wyścigu (choć te uszkodzenia, które są możliwe, mogą nam znacząco utrudnić dalszą jazdę, to prawda). Tak czy inaczej, jeśli lubicie zręcznościowe "ścigałki", GRID Autosport powinien was zainteresować. Niezależnie zaś od upodobań, będziecie prawdopodobnie na sztuczną inteligencję - tak naszych partnerów, jak i rywali. Ci pierwsi nie do końca rozumieją ideę współpracy, a ci drudzy szybko stają się bardzo łatwi do odczytania, co czyni wyścigi bardziej schematycznymi. Na szczęście konkurować można także przez sieć (do dwunastu graczy w wyścigu), a także ze znajomymi, na podzielonym ekranie.

Z GRID-a 2 zaczerpnięto nie tylko zręcznościowy model jazdy, ale również... trasy. Oczywiście ich repertuar poszerzono o kilka nowych (w tym na przykład Circuit of the Americas czy Circuit Mont Tremblant), ale w znacznej mierze są to te same tory, po których ścigaliśmy się poprzednim razem. W sumie przygotowano ponad 100 tras na ponad 22 obiektach. Więcej nowości pojawiło się wśród samochodów, przede wszystkim ze względu na nowe kategorie wyścigów. I tak na przykład możemy usiąść za kierownicą bardziej pospolitych samochodów (jak Honda Civic czy Chevrolet Cruze), kilkusetkonnych potworów (Alfa Romeo 8C, BMW M3 Coupe), luksusowych supermaszyn (Pagani Zonda, Bugatti Veyron, Koenigsegg Agera R), stuningowanych wersji znanych pojazdów (Honda S2000, Mitsubishi Lancer Evo X) czy bolidów (Ariel Atom czy Dallara F312). Szkoda, że zabrakło środków na licencje teamów oraz kierowców. Zupełnie inne wrażenia towarzyszyłyby konkurowaniu z "prawdziwymi" mistrzami kierownicy, a także jazdy dla "prawdziwych" zespołów.

GRID Autosport został opracowany z myślą jeszcze o starych konsolach, więc nie spodziewajcie się graficznej rewolucji. Niemniej jednak musimy przyznać, że gra bardzo pozytywnie nas pod tym względem zaskoczyła. Modele pojazdów wyglądają świetnie, trasy odwzorowano z dbałością o detale, tekstury są naprawdę wysokiej jakości, a efekty pogodowe wyglądają bardzo realistycznie. Jest naprawdę nieźle i nie ma na co narzekać.

Ogólnie na GRID Autosport narzekać za bardzo nie powinniśmy, bo to bardzo dobra, zręcznościowa "ścigałka". Bardziej boli nas to, że otrzymaliśmy w niej praktycznie to samo, co poprzednim razem. Naturalnie cieszy kariera podzielona na pięć kategorii, ale to chyba mimo wszystko za mało, aby polecić grę tym, którzy mieli już do czynienia z GRID-em 2.

Dowiedz się więcej na temat: GRID: Autosport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje