Forza Motorsport - recenzja - świetne wyścigi dla fanów moto, ale nie na długo

Ponad sześć lat przyszło nam czekać na nową odsłonę serii Forza Motorsport. Microsoft pozbył się numeracji i zapowiedział powrót znanej i lubianej wśród fanów Xboxa gry wyścigowej.

Satysfakcjonujący model jazdy i imponująca grafika

Model jazdy to bez wątpienia najlepszy element Forzy Motorsport. Ponownie mamy oczywiście do czynienia z casualową symulacją. Nowej produkcji Turn 10 Studios najbliżej jest charakterem do Gran Turismo, gra leży gdzieś pomiędzy iRacing a Forzą Horizon czy The Crew. Ścigamy się więc po torach, dbamy o opony, paliwo i odpowiednie wchodzenie w zakręty, ale gra nie ma dużej bariery wejścia i czerpać będą z niej przyjemność również nowicjusze.

Model jest bardzo satysfakcjonujący i sprawia frajdę niezależnie od wybranego samochodu. W szybkich pojazdach czuć prędkość i ryzyko związane z wciskaniem gazu w podłogę, a starsze auta wymagają sporo precyzji i nagradzają właściwe podchodzenie do każdego zakrętu.

Reklama

Imponuje również fakt, w jakim stopniu Turn 10 zadbało rozgrywkę na kontrolerach. Niepisana zasada gier wyścigowych sugeruje, że im bliżej jesteśmy symulacji, tym więcej wyciągniemy z jazdy na kierownicy. W Forzie Motorsport wciąż będzie to najlepsze doświadczenie dla miłośników pełnej imersji, ale kontroler nie jest aż tak daleko za swoim droższym rywalem. Sterowanie jest precyzyjne i pozwala na bardzo szybkie i łatwe korekcje, nawet po wyłączeniu części asyst.

Bardzo udany model jazdy doskonale komplementuje warstwa wizualna. Forza Horizon wygląda bardzo dobrze. Fotorealistyczna grafika zapowiada jeszcze w przedpremierowych materiałach robi wrażenie i pozwala na jeszcze większą imersję podczas jazdy. Szczególnie widać to w przypadku zmiany pogody. Nawet podczas krótkich wyścigów sytuacja na torze potrafi zmienić się kilka razy, a gra doskonale to odzwierciedla.

Nowa, niezwykle nużąca kariera

Problemy Forzy Horizon zaczynają się po kilku godzinach rozgrywki, kiedy oswajamy się już z modelem jazdy, rywalizacja sprawia nam sporą przyjemność, ale zaczynamy oczekiwać czegoś więcej od tej gry. Główną atrakcją premierowej wersji gry jest Builders Cup, nowy format kariery.

Kariera składa się z kilkudziesięciu różnych pucharów. Każdy z nich ma jakiś motyw przewodni - kraj, markę samochodów czy rodzaj dostępnych pojazdów - i dzieli się na kilka wyścigów. Większość pucharów najpierw wrzuca nas w trening, gdzie musimy pokonać trzy okrążenia na torze, pobić wyznaczony czas i zyskać dzięki temu możliwość udziału w wyścigu. Po kilku starciach z AI puchar trafia w ręce kierowcy z największą ilością punktów i odblokowujemy tym samym kolejne wyzwanie.

Przyjemność czerpana z samych wyścigów będzie w dużym stopniu zależeć od tego, na jakie ustawienia się zdecydujecie. Turn 10 pozwala na bardzo płynną modyfikację poziomu trudności. Możemy zmieniać asysty sterowanie, które wpływają na trudność panowania nad naszym pojazdem, jak i poziom naszych rywali. Forza Horizon nie może pochwalić się najbystrzejszym AI, ale jest to problem niemalże każdej gry wyścigowej. Nie mamy na szczęście do czynienia z żadnym rubberbandingiem, a największym grzechem AI jest fakt, że często ignorują naszą obecność na torze i regularnie przeszkadzają podczas treningów.

Poziom trudności czy zaawansowanie AI nie jest jednak największym problemem kariery Forzy Horizon. Na krótką metę pomysł pucharów sprawdza się dosyć dobrze. Wyścigi i treningi są krótkie, mamy trochę czasu na zapoznanie się z torem, a regularnie zmieniające się motywy przewodnie pucharów sprawiają, że gra może pochwalić się ponad 500 pojazdami, którymi można wziąć udział w wyścigach.

Na dłuższą metę Forza Motorsport zaczyna jednak nużyć. Kariera składa się wyłącznie z pucharów. Wchodzimy więc do gry, wybieramy samochód, po pięciu wyścigach oglądamy finałową klasyfikację i odblokowujemy nowy puchar, gdzie czeka nas dokładnie to samo doświadczenie, urozmaicone jedynie o inne pojazdy lub tory. Rutynę tę przełamało ostatnio Gran Turismo 7, zapewniając graczom odrobinę różnorodności. Powoli budowaliśmy swoją kolekcję samochodów, pracowaliśmy nad licencją, zaglądaliśmy do GT Cafe... Wydawało się, że po każdym ukończonym wyścigu będzie na nas czekać coś nowego. Tutaj uczucie to znika już po kilku godzinach i na horyzoncie nie pojawia się nic, co zachęcałoby do dalszego grindu w pucharach.

Dla fanów tuningu dodatkową atrakcją w karierze będzie możliwość modyfikacji każdego pojazdu. Pomiędzy wyścigami odblokowujemy nowe części i zyskujemy dostęp do pełnego zaawansowanych opcji garażu. Jeżeli interesuje Was tuning i lubicie eksperymentować z różnymi modyfikacjami, spędzicie w tym miejscu długie godziny. Gracze preferujący rywalizację, mogą z kolei za pomocą jednego przycisku zainstalować rekomendowany setup i wrócić na tor.

Ubogi multiplayer i brak angażującej zawartości

Nieodłącznym elementem Forzy Motorsport jest również tryb multiplayer. Jak przystało na grę wyścigową, nowa odsłona serii pozwala rywalizować z innymi graczami na kilka różnych sposobów. Możemy stworzyć prywatną sesję ze znajomymi, wziąć udział w klasycznych Time Attackach w różnych klasach samochodów albo bezpośrednio walczyć z innymi graczami w regularnie zmieniających się wydarzeniach.

Multiplayer w Forzie Motorsport nie oferuje niczego odkrywczego. Mamy do czynienia z kilkoma różnymi trybami, które zainteresują prawdopodobnie głównie osoby spragnione, by spędzić w tym tytule jak najwięcej czasu. Jeżeli skończycie większość pucharów w karierze i będziecie chcieli dalej cieszyć się stworzonym przez Turn 10 modelem jazdy, multiplayer jest na to solidnym sposobem.

Forza Motorsport wydaje się aktualnie solidną bazą pod grę, którą deweloperzy będą prawdopodobnie rozwijać przez długie lata. Przechodząc kolejne puchary, nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że premierowa wersja jest dosyć uboga i pozbawiona większych motywacji do gry. Niektórym graczom prawdopodobnie spodoba się fakt, że jest to na razie czysta, nieskażona sezonami i battle passami produkcja. Osoby przyzwyczajone do współczesnych modeli gier live service mogą jednak szybko znudzić się trybem kariery.

Forza Motorsport mogłaby dużo zyskać nawet na bardziej angażującym systemie osiągnięć lub wyzwań. Wystarczyłoby dodać do pucharów dodatkowe zadania, które motywowałyby graczy do powtarzania tych samych wyścigów i osiągania lepszych wyników. Mogłyby one nagradzać dodatkowymi kredytami czy specjalnymi wariantami pojazdów.

O ile ciekawszy byłby multiplayer, gdyby każdy gracz mógł stworzyć własny, złożony profil kierowcy. Znajdowałyby się tam najtrudniejsze osiągnięcia, samochody, których posiadaniem chcielibyśmy się pochwalić albo drobne przedmioty kosmetyczne nagradzane za konkretne wyzwanie czy rywalizację na najwyższym poziomie. Graczom łatwiej byłoby stawiać sobie jakieś cele, żywotność gry wzrosłaby znacząco, a niewielka ilość zawartości w multiplayerze nie miałaby aż tak dużego znaczenia.

Forza Motorsport wygląda świetnie, ma bardzo satysfakcjonujący model jazdy i ponad 500 samochodów, które wzbudzą mnóstwo ekscytacji wśród fanów motoryzacji. Kariera pozostawia jednak wiele do życzenia, tryb multiplayer nie będzie dla wielu większą motywacją do dalszej gry, a ilość contentu w premierowej wersji nie powala na kolana. Przez ostatnie sześć lat w produkcjach live service zmieniło się bardzo dużo, wymagania graczy urosły, a solidny gameplay nie wystarczy, by utrzymać grę przy życiu przez lata.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Forza motorsport | Microsoft
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy