Reklama

112 Operator - recenzja

112 Operator /materiały prasowe

Growych symulatorów powstają dziesiątki, jeśli nie setki rocznie, ale tylko nieliczne trzymają poziom i wypływają na szersze wody. Na pewno do tego grona można zaliczyć...

... 911 Operator z 2017 roku, opracowany przez rodzime studio Jutsu Games (nad Wisłą gra była znana pod mówiącym wszystko tytułem Operator Numeru Alarmowego). Produkcja ta została tak ciepło przyjęta, że twórcy szybko przeszli od liczenia pieniędzy do prac nad kolejną, utrzymaną w podobnym klimacie. I tak niespełna dwa lata później do sprzedaży trafia 112 Operator, czyli znów symulator, znów operatora numeru alarmowego, tyle że tym razem nie w Stanach Zjednoczonych, a w Europie. Czy to jedyna zmiana, jaka zaszła w przedstawionej poprzednim razem mechanice? Cóż, jedyna może nie, ale jedna z niewielu.

Reklama

Jeszcze raz, gwoli pewności, że wszyscy wiedzą, o czym mówimy (nie każdy miał okazję grać w 911 Operator). 112 Operator to symulator, który pozwala nam zasiąść na stanowisku operatora numeru alarmowego. Gracz przyjmuje zgłoszenia od różnych osób, czasem przeprowadza z nimi rozmowy, a następnie wysyła poszczególne służby - policję, pogotowie czy straż pożarną - na miejsca zdarzeń. Główna trudność polega, rzecz jasna, na takim koordynowaniu ich pracy, aby nie dochodziło do żadnych zatorów. Jest to zadanie niełatwe, a z czasem staje się coraz trudniejsze. Nie zdziwcie się, jeśli po kilku godzinach zabawy zacznie wam się od tego wszystkiego kręcić w głowie!

Tak wyglądała rozgrywka w 911 Operator, tak też wygląda ona w 112 Operator. A co ze zmianami? Ta najważniejsza dotyczy zmiany miejsca działania z USA na Stary Kontynent. To jednak nie wszystko. Okazuje się, że w europejskich miastach (bo standardowo odwiedzamy różne) więcej się dzieje. W 112 Operator wyraźnie zwiększyła się skala, a wraz z nią wzrosło tempo rozgrywki. Autorzy dali nam też możliwość zbliżania widoku i oglądania budynków w 3D, ale jest to raczej bajer niż przydatna opcja. W praktyce - zwłaszcza na późniejszych etapach, kiedy zaczyna się dziać napraaawdę dużo - dużo wygodniejsze jest obserwowanie sytuacji z większego oddalenia.

W 112 Operator nie ma zbyt wiele czasu na planowanie. Nie mamy nawet chwili, by zapoznać się z nowymi jednostkami - takimi jak np. patrole konne - bo na mapie cały czas pojawia się coś nowego. Gra zrobiła krok od "strategicznego symulatora zarządzania" w stronę "taktycznego symulatora klikania". Jednym się to spodoba, a innym mniej, ale według mnie obiektywnym problemem jest to, że w 112 Operator bardzo często brakuje rąk do pracy. Nieraz odnosiłem wrażenie, że w danej sytuacji nie mógłbym zrobić nic więcej nawet, gdybym był zawodowym operatorem numeru alarmowego z kilkunastoletnim doświadczeniem.

Żałuję, że w 112 Operator nie pojawiło się więcej zmian względem poprzedniczki. Gdybym pracował w Jutsu Games, zasugerowałbym, żeby np. przygotować nieco więcej wydarzeń czy dialogów, które pozwalałyby nam poczuć atmosferę - nie z poziomu globalnego, ale lokalnego. Ucieszyło mnie natomiast to, że gra od razu umożliwia zabawę w trybie swobodnym (w 911 Operator został on wprowadzony dopiero w ramach jednej z aktualizacji). Możliwość zarządzania służbami ratunkowymi w dowolnym mieście na świecie (możecie wybrać Kraków, Warszawę, Poznań, ale też np. Sosnowiec), do tego z uwzględnieniem dodatkowych utrudnień, np. różnego rodzaju katastrof, to nie lada gratka!

Jutsu Games poszło po linii najmniejszego oporu. Miało sprawdzoną mechanikę rozgrywki, więc nic specjalnego z nią nie robiło, zmieniło miejsce akcji, zwiększyło skalę i wydało pod nowym tytułem. Co nie zmienia faktu, że to naprawdę dobra, wciągająca gra, a do tego dostępna w przystępnej cenie (gdy piszę te słowa, na Steamie można ją kupić za 76 złotych). A podobieństwo do 911 Operator nie będzie miało żadnego znaczenia, jeśli w tamtą odsłonę nie graliście. Lubicie śledzić akcje służb ratunkowych? Zarządzać pracą innych? Stawiać czoła wyzwaniom? Sięgnijcie po 112 Operator!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy